Putin nie dotrzyma obietnicy monitoringu lokali wyborczych
„Rostelekom” nie będzie w stanie zainstalować kamer we wszystkich lokalach wyborczych na terenie Rosji.
Na mapie Rosji pozostanie wiele „białych plam”, miejsc nie objętych monitoringiem, włącznie z wieloma miejscowościami w obwodzie moskiewskim. Warto zauważyć, że proces głosowania będzie można śledzić tylko na zapisach archiwalnych (a nie internetowych – na żywo), po zamknięciu ostatnich lokali wyborczych w Obwodzie Kaliningradzkim.
Obserwować Czukotkę, zapomnieć o Moskwie
Na Rosyjskim Dalekim Wschodzie, w Kraju Nadmorskim oraz Żydowskim Obwodzie Autonomicznym kamer spodziewano się pod koniec stycznia. Wiadomo jednak, że nie dotrą one na czas, ponieważ dostawę sprzętu skierowano na północ. Na przykład do Czukockiego Okręgu Autonomicznego, gdzie mieszka około sześćdziesiąt tysięcy osób, których ich głosy nie będą miały decydującego znaczenia dla wyborów.
W Obwodzie Amurskim nie podpisano z kolei umowy z wykonawcą i jest prawdopodobnie, że kamer w ogóle nie będzie. Z kolei władze Republiki Tatarstanu twierdzą, że będą gotowe do przeprowadzenia głosowania już 15 lutego. Jednak nie dysponują kamerami z „Rostelekomu”. Wydarzeniem miało być zainstalowanie „pierwszego monitoringu na Syberii”. Jednak modernizacja lokali wyborczych w Nowosybirsku była kilkukrotnie przekładana. Teraz zapowiedziano, że kamery pojawią się tam dopiero pod koniec lutego, na kilka dni przed wyborami.
Najważniejsze poza kamerą
Problem z instalacją monitoringu zgłaszają również władze Kraju Krasnojarskiego, Jakucji, Obwodu Swierdłowskiego, Kraju Krasnodarskiego, Kraju Permskiego, a nawet miejscowości znajdujących się w samym centrum Rosji, czyli w Obwodzie Moskiewskim. Warto dodać, że nawet jeżeli kamery docierają na czas, to przedstawiciele komisji wyborczych nie wiedzą, gdzie jest ustawić, aby nie naruszyć prawa wyborczego (głosowanie powinno być tajne).
„Rostelekom” zobowiązał się do zainstalowania dziewięćdziesięciu pięciu tysięcy kamer. Z monitoringu wyłączone zostały komisje znajdujące się w szpitalach, więzieniach, jednostkach wojskowych oraz te, które funkcjonują na tzw. obszarach trudnodostępnych (np. na Syberii). Zapis z kamer ma zostać udostępniony w internecie, tak aby każdy obywatel mógł doglądać prawidłowości głosowania. Problem w tym, że jak twierdzą przedstawiciele organizacji pozarządowych, do fałszowania wyników dochodzi po zamknięciu lokali wyborczych, kiedy kamery zostaną wyłączone.
Źródło: kasparov.ru
(BC)