Akcja Wyborcza Polaków na Litwie wejdzie do koalicji rządowej? – rozmowa z prezesem warszawskiego Oddziału Wspólnoty Polskiej p. Agnieszką Bogucką

Po emocjach związanych z ostatnimi wyborami parlamentarnymi w Gruzji tym razem przyszedł czas na Litwę. W ostatnią niedzielę, tj. 14 października 2012 r. do urn wyborczych przystąpili Litwini, jak i – co dla nas najważniejsze – tamtejsza mniejszość Polaków. Według wstępnych danych zebranych z 93% obwodów Akcja Wyborcza Polaków na Litwie przekroczyła wymagany 5% próg wyborczy i będzie miała swoich reprezentantów w 141 osobowym parlamencie. Przy dobrym układzie głosów nasza mniejszość będzie mogła wprowadzić nawet 11 posłów, co przy dotychczasowej reprezentacji w liczbie 3, należy uznać za sukces. 

16.10.2012 10:50

O polityce władz polskich wobec mniejszości polskiej na Litwie, ostatnich wyborach, problemach i wyzwaniach stojących przed litewską mniejszością z prezesem warszawskiego Oddziału Wspólnoty Polskiej p. Agnieszką Bogucką rozmawia Piotr Gajewski.

Piotr Gajewski: Ostatnie dane wskazują na to, iż możemy liczyć na nasza reprezentację w litewskim parlamencie. Jaki będzie to miało wpływa na sytuację Polaków na Litwie?

Agnieszka Bogucka: Walka wyborcza, która intensywnie wspierana przez środowiska w Polsce, była bardzo zażarta, bo motywowana świadomością, że tak dalej być nie może. Zbyt wiele wydarzyło się ostatnio w stosunkach polsko-litewskich i w sytuacji Polaków na Litwie w szczególności, aby nie walczyć o możliwą do uzyskania pozycję polityczną polskiej grupy etnicznej. Nie może się to odbywać inaczej, niż poprzez uczestnictwo w ciałach przedstawicielskich. Przez lata niepodległości Litwy wszyscy się tam uczyli demokracji, z jej wszystkimi aspektami, wynikającymi z dziedzictwa sowieckiego, ale już znaczący udział Polaków w samorządach Wileńszczyzny – wileńskim i solecznickim przyniósł szereg zwycięstw. Polacy w samorządach zrozumieli, że aby uzyskać poprawę sytuacji, trzeba mieć wpływ na władzę centralną. Elektorat polski trzeba było zorganizować na tyle, aby w niesprzyjającej mniejszościom narodowym procedurze wyborczej (ordynacji upośledzającej w szczególności Polaków) jednak zmobilizować Polaków do udziału w wyborach.

Wydaje się, że się tym razem udało lepiej, niż w poprzednich latach, do czego także przyczyniły się pojawiające się ostatnio liczne ekscesy litewskich nacjonalistów wobec Polaków. Zjawisko to jest groźne i już zorientowano się, że to nie przelewki – aby móc pozostać i żyć na Litwie trzeba wziąć się do roboty.

Polacy domagają się wprowadzenia oryginalnej pisowni nazwisk i podwójnego nazewnictwa ulic, a także dążą m.in. do zmiany ustawy o szkolnictwie, która nakazuje naukę niektórych przedmiotów po litewsku w polskich szkołach. Czy dążenia te będą mogły zostać zrealizowane zważywszy, że większość w parlamencie zdobyła tamtejsza lewica?

AB: Ponurym paradoksem jest, że lewica na Litwie z reguły jest bardziej otwarta na oczekiwania mniejszości, dlatego przypuszcza się, że jeśli potwierdzą się wyniki, jakich oczekujemy na podstawie pierwszych informacji, możliwe okaże się wejście AWPL nawet do koalicji rządowej. Trzeba pamiętać, że wśród kandydatów AWPL byli także przedstawiciele innych mniejszości, m. in. rosyjskiej, równie licznej na Litwie jak polska. Ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana, że aby uzyskać próg wyborczy, trzeba również używać forteli, szukać sprzymierzeńców i konstruować koalicje, choćby nie był to wymarzony wariant.

Co zatem z postulatami, o które walczy nasza mniejszość? Czy są realne?

AB: Postulaty te nie są tylko kwestią kaprysu, czy wygórowanych oczekiwań. Co do podwójnego nazewnictwa ulic, jest to zasada wynikająca z prawa UE i jest to postulat nadzwyczaj zasadny, brutalnie zwalczany przez odchodzące ugrupowania prawicowe. Bardziej znaczący jest postulat polskiej pisowni nazwisk. Jest to element presji litwinizacyjnej, odgrywającej wielką rolę w jej skuteczności. Miałam okazję przekonać się, jak bardzo oddziaływuje to na świadomość tożsamości narodowej młodego pokolenia, które po pewnym czasie przestaje odczuwać potrzebę samoidentyfikacji. Na pytanie – kim jesteś – wobec polsko brzmiącego nazwiska, lecz niebywale „powykręcanego” w transkrypcji litewskiej – dziesięcioletnie dziecko, uczeń szkoły z polskim językiem nauczania odpowiada – nie wiem. Tak to działa. Dlatego doceniam ten postulat i uważam, że nie bez powodu tak bardzo twardo walczą o jego odrzucenie władze litewskie.

Ustawa oświatowa to osobny i szeroki temat, wymagający długich i żmudnych negocjacji, współpracy i zmiany pespektywy także ze strony polskiej. Zasada wzajemności, którą chcą wykorzystać Litwini (w litewskich szkołach w Polsce litewskie dzieci uczą się historii i geografii Polski po polsku) powinna być przeanalizowana całościowo. Wiele aspektów tej zasady jest do wykorzystania i osiągnięcia postępu pod warunkiem – no właśnie – wysiłku władz polskich i sformułowania polskiej polityki wobec Polonii, na co, jak mniemam, na razie nie można liczyć.

Jak Pani ocenia współpracę z Polakami i instytucjami polskimi na Litwie oraz czy współpraca ta została w jakiś sposób ograniczona za sprawą zmian finansowania ośrodków krzewiących kulturę polską na Litwie, gdzie dotychczasowe kompetencje Senatu w tym zakresie zostały przeniesione do MSZ?

AB: Współpraca ta jest dobra i bliska. Odbywa się na różnych poziomach i w rozmaitych konfiguracjach, począwszy od bliskiej współpracy Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" z przedstawicielami tych jednostek samorządowych na Litwie, specyficznie na Wileńszczyźnie, czyli tam, gdzie w zwartych obszarach zamieszkuje w ogromnej większości ludność polska lub polskiego pochodzenia, identyfikująca się z polskością. Spotykamy się, poznajemy wzajemnie problemy i trudności, które trzeba uwzględniać we współpracy i rozwiązywać w miarę możliwości pojawiające się postulaty. Czasem jest to pomoc finansowa, np. bardzo wiele, jeszcze pod opieką Senatu RP wykonano na Litwie remontów szkół z polskim językiem nauczania, niektóre rozbudowano, szczególnie tam, gdzie korzystano z budynków jeszcze XIX-wiecznych, bo i tak bywało. Przykładem może być mała wieś na obrzeżach Wilna, o ciekawej nazwie Jałówka, ale dotyczyło to bardzo licznych obiektów, gdzie wykonano nie tylkoremonty, ale także istniała konieczność doinwestowania tych szkół. Trzeba pamiętać, że system oświatowy Republik Litewskiej od dawna bardzo promował szkoły z litewskim językiem nauczania, budując dla nich nowoczesne budynki także tam, a może przede wszystkim tam, gdzie ludności litewskiej nie było wcale. Chodzi cały czas o wysiłek litwinizacyjny, który ma na celu „przeciągnięcie” uczniów ze szkół polskich do szkoły litewskiej, znakomicie wyposażonej i bardzo nowoczesnej. Szkoły z polskim językiem nauczania, niedofinansowane i upośledzone pod każdym względem, biedne i małe, nie mogą stanowić prawdziwej konkurencji i skazane są na zanik. Trzeba pamiętać, że kryzys demograficzny podobnie jak w Polsce, dotyka także Litwy.

W jaki sposób pomagacie tamtejszej społeczności?

AB: Szkoły, w tym uczniowie i nauczyciele są pod naszą szczególną opieką w zakresie kontaktu z Polską. Prowadzimy szeroką wymianę uczniów i nauczycieli w programie szkół partnerskich. Każda szkoła ma możliwość odwiedzić Polskę, jeśli tylko zechce. 27 oddziałów „Wspólnoty Polskiej” w całym kraju zaprasza takie grupy oferując intensywny program turystyki edukacyjnej. Uczestnicy tych grup zapoznają się z najciekawszymi miejscami związanymi z historią, ale także współczesnością kraju, który jest Macierzą kulturową. Zwiedzając te zabytki mogą także dostrzec zapisaną w nich więź, jaka przez wieki łączyła Koronę z Wielkim Księstwem Litewskim. Młodzież szkół krajowych także chętnie i często odwiedza starą stolicę Wielkiego Księstwa, gdzie gołym okiem widać bardzo liczne polskie ślady wspólnej przeszłości, mimo prób ich zacierania. Młodzież odbiera takie wizyty bardzo emocjonalnie i wydaje się, że jest to działanie bardzo potrzebne i konieczne, aby nie zatracić ostatecznie świadomości tego zasobu kulturowego, który wyrasta z tradycji kresowej, tak niezwykle głęboko definiującej polskość.

Jak wygląda wsparcie finansowe dla sprawy? Ostatnio po naszej stronie nastąpiła zmiana w tym zakresie?

AB: Jeśli idzie o zmianę w organizacji finansowania działań na rzecz Polaków poza Polską przez powierzenie tego zadania Ministerstwu Spraw Zagranicznych, to przede wszystkim spowodowało to całkowite przebudowanie procedur, których na nowo musimy się nauczyć, ale nie to jest najistotniejsze. Nastąpiła zmiana pokoleniowa, zmieniają się okoliczności i potrzeby, ale także możliwości działania. Gdy zaczynaliśmy na początku lat 90-tych, na Wschodzie panowała odwilż, walił się sowiecki kolos na glinianych nogach, panowało wielkie ożywienie w środowiskach polskich na Wschodzie, a najszybciej i najdonioślej na Litwie. W pierwszych latach niepodległej Litwy środowiska polskie wysuwały nawet dalekosiężny postulat autonomii Wileńszczyzny, co odbierano na Litwie wprost histerycznie. Skończyło się w sądzie i chyba skutkiem odwrotnym od zmierzonego, bo do dziś jest Polakom pamiętany ten „sen o wolności”. Każda próba uzyskania bądź tylko potwierdzenia dotychczasowych swobód kończy się kategorycznym „nie”.  

Czy tamtejsze ośrodki polityczne są w stanie utrzymać się ze swoich źródeł finansowania?

AB: Działalność polskich organizacji na Litwie musi być wspomagana z kraju, ponieważ nie ma innych możliwości jej wzmocnienia. Finansowanie przez np. Wspólnotę Polską jest właściwe i legalne. Natomiast pieniądze pochodzące z administracji państwa sąsiedniego będą określane jako agenturalne i tym bardziej dające dobre preteksty do ich zwalczania. To jest problem, przed którym stoimy.

Panorama Wilna / fot. Natalia TokarczykDrugie niebezpieczeństwo to bardziej upolityczniona współpraca. W Senacie decyzje podejmowała Komisja Spraw Emigracji i Polonii, złożona z rozmaitych opcji, tych, które występowały w parlamencie. Tutaj mamy do czynienia z jedną opcją, która w danym momencie historycznym dzierży władzę. Na razie nie ma to wielkiego znaczenia, bo obecny MSZ jest otwarty na nasze propozycje. Ale zawsze może się to zmienić. To zagrożenie wisi nad cała tą działalnością jak miecz Damoklesa. Pamiętamy przecież, jak w niedalekiej i bardzo odległej przeszłości lewica zwalczała jak mogła pomoc Polakom na Wschodzie, może z niektórymi wyjątkami.

Wilno, Uniwersytet / fot. Natalia TokarczykInnym zagrożeniem jest pewien wyczuwalny brak polityki wobec Polonii, który objawił się m.in. brakiem obecności najwyższych urzędników państwowych na IV Zjeździe Polonii Świata w Warszawie w sierpniu tego roku. Jedynym takim przedstawicielem władz polskich był Prezydent RP, który był gościem inauguracyjnego spotkania o charakterze kurtuazyjnym, a nie merytorycznym. Budzący mieszane uczucia była nieobecność wysokiego rangą przedstawiciela Kościoła na zjeździe. Oba wydarzenia, a raczej ich brak pozostawiły atmosferę pewnego zawodu i rozczarowania. Przy tak wielkiej diasporze i rosnącej grupie migracyjnej w szczególności w Unii Europejskiej zadania państwa polskiego wobec Polonii są konieczne i ich porzucanie jest niezwykle groźne dla przyszłości tej diaspory oraz jej łączności z krajem pochodzenia. Czas biegnie szybko i grozi to utratą więzi z licznymi grupami naszych dzisiejszych emigrantów, a na pewno ich dziećmi i kolejnymi pokoleniami, które bez polityki polonijnej utracimy na zawsze. Tymczasem oni powinni mieć szansę zachowania języka i wiedzy o Polsce, co dałoby szansę i możliwość powrotu. Prawo UE taką możliwość zapewnia, pod warunkiem zainteresowania ze strony kraju macierzystego. Kraje najsilniejszych grup migracji zarobkowej (W. Brytania, Francja, nawet Niemcy) o taką współpracę zabiegają. MEN poprzez swoich drugorzędnych i mało widocznych na Zjeździe przedstawicieli pokazał, że nie ma takich planów.

 

Rozmawiał Piotr Gajewski 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Głos starego wyborcy z myślą o młodszych

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

Komentarze (7)
Twój nick:
Kod z obrazka:


I love reading the details of a tri race since I’ve never done one. Solid recap overall,
14.05.2016 0:03
I love reading the details of a tri race since I’ve never done one. Solid recap overall, I’m learning more and more what to expect at the na1;in&#82t7os Tri from your posts.
KSz
18.12.2012 17:40

Co wg Ciebie powinien zrobić suwerenny(!) rząd w W-wie? Czy jesteś za autonomią Wileńszczyzny (ja zdecydowanie tak)? PS:Dziś słychać, że paru Polaków dostało w rządzie i parlamencie Litwy kilka fuch, m.in. chwalony w PL Narkiewicz (ponoć spec od energetyki). Czy to figuranci/figurant? Jak to oceniasz?  

Jerzy T.
22.10.2012 19:34

Litwini sami spychają Polaków w stronę Rosji, by potem zarzucać nam rosyjską agenturalność. Wybór jaki dają Polakom jest prosty_ albo zostaniecie Litinami, albo będziecie rosyjską agenturą. Polacy więc opierają się na Rosjanach i to dzięki Rosjanom odnieśli zwycięstwo, czego patrioci w Polsce nie chcą dostrzec i udają głupich fałszując rzeczywistość. Teraz będą za to płacić. Litwini będą zadowoleni, bo wolą walczyć bezpiecznie z Polakami niż z Rosją i najważniejsze- nie chcą niczego Polakom dać. Oczywiście rosyjska agentura wśród Polaków jak też wśród Litwinów jest obecna, ale to przywódcy obu narodowości decydują. Prawica litewska doszła do wniosku,że granie kartą antypolską się opłaca i zastawiła na siebie pułapkę. Lewicy jest wszystko jedno. Jest to kwadratura koła,którą mogłaby rozwiązać tylko Warszawa, gdyby była siedzibą suwerennego rządu polskiego.

Tragedy0l
22.10.2012 1:01

Polacy nie powinni wchodzić do prorosyjskiego rządu szemranego biznesmena, o swoje sprawy niech zabiegają w parlamencie. Nowy rząd nie poprawi sytuacji ekonomicznej a jego ew. polscy członkowie skupią na sobie niechęc społeczeństwa.

KSz
18.10.2012 19:37

Poprzez udział Polaków w nowej koalicji rządowej na Litwie paradokslanie popychamy (jako Polacy) Litwę w strone Rosji. To farsa:( A Litwini przez to zas dalej będą brnąć w antypolonizm, utwierdzjąc się w przekonaniu że Polacy są tam piatą moskiewską kolumną.  

Czerwiec
16.10.2012 18:52

częścią Rzeczypospolitej!

Ziccarto
16.10.2012 13:59

Mały naród litewski popada w nacjonalitaryzm, który jest ślepą uliczką. Z drugiej strony jakie mają inne wyjście? Stać się częścią Rosji albo (kiedyś) Polski?


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.