Polska i jej przeszłość w świadomości i pamięci historycznej

W ostatnim numerze Dwumiesięcznika ARCANA opublikowaliśmy ankietę dotyczącą obrazu polskiej przeszłości w świadomości społecznej. Zadaliśmy pytanie o to, kto (lub co) jest przyczyną niewiedzy o prawdziwych losach Polski. Zastanawialiśmy się także, jak ten nieprawdziwy obraz zmieniać. Dzisiaj publikujemy jeden z głosów – odpowiedź prof. Marka Chodakiewicza.
22.11.2013 19:56

Wyświetlony w ostatnim czasie w polskiej telewizji publicznej serial historyczny wyprodukowany przez niemiecką telewizję ZDF „Nasze matki i nasi ojcowie” wstrząsnął polską opinią publiczną. Uzmysłowił też wielu do tej pory sceptycznym obserwatorom skalę przekłamań i manipulacji w ukazanym obrazie II wojny światowej. Film ten odnowił również pytanie o miejsce Polski i Polaków nie tylko w niemieckiej świadomości i kreującej pamięć historyczną kulturze masowej, ale i w celowo prowadzonej polityce historycznej. Zarazem wywołało to dyskusję na temat stanu świadomości historycznej tak Niemców, jak i samych Polaków oraz wynikających z tego konsekwencji.

Dwumiesięcznik „ARCANA” wielokrotnie podejmował problematykę pamięci historycznej, obrazu przeszłości w świadomości społecznej i czynników ją kształtujących. W obecnym numerze naszego pisma publikujemy tekst Krzysztofa Łazarskiego „Przywracanie zapomnianej historii: czy wizerunek Polski w świecie może być zmieniony?” Artykuł ten pokazuje pozytywne przykłady prób prezentowania przeszłości Polski, ale i całego obszaru Europy Środkowo-Wschodniej poprzez podejmowanie rzeczowej dyskusji z twórcami anglojęzycznych podręczników akademickich do historii, kreujących obraz naszego kraju i regionu na Zachodzie. Traktując ten tekst jako punkt odniesienia dla debaty na łamach „ARCANÓW”, zaprosiliśmy do podzielenia się swymi refleksjami na ten temat znakomitych historyków działających na rzecz upowszechnienia wiedzy o naszej przeszłości. Zadaliśmy im dwa, jak się zdaje, kluczowe pytania:

  1. Kto (lub co) jest przyczyną obecnego stanu (nie)wiedzy o prawdziwych losach Polski i Polaków, szczególnie w dramatycznym okresie II wojny światowej i szerzej: naszej historii, tak u naszych sąsiadów (zwłaszcza u Niemców i Rosjan), jak i na świecie, a nawet wśród samych Polaków?
  2. Jak ten stan (w zgodnej ocenie redakcji dwumiesięcznika – katastrofalny), zmienić? Jakimi metodami, w jaki sposób można przedstawić światu (i nam samym) zgodnie ze stanem wiedzy historycznej unikalne polskie doświadczenia wieku XX, ale i innych epok?

 

 

Marek Jan Chodakiewicz

[Kto (lub co) jest przyczyną obecnego stanu (nie)wiedzy? – Red.]

Personifikując: Winni są nasi przodkowie. Rzeczpospolita była potęgą europejską, a co najmniej regionalną. Gdyby taką pozostała, to nikt by się nie ośmielił nam podskoczyć, a nawet jakby, to byłyby środki, aby temu przeciwdziałać: potężne rozumy oraz nakłady finansowe. Teraz właściwie tego nie ma.

A ustosunkowując się do tej kwestii w sposób bezosobowy: Winna jest słabość i nieobecność Polski i Polaków od około 300 lat na arenie międzynarodowej jako niezależnego gracza. Trudno się dziwić, że wrogowie kraju to wyzyskali, aby swoje interesy ubijać. Nie trzeba chyba przypominać, że II wojna światowa, a głównie jej wynik – czyli pół wieku niewoli komunistycznej w sowieckiej kolonii zwanej PRL – doprowadziło do zupełnej zapaści i tragicznego stanu dzisiejszego, głównie dlatego, że eksterminowano, prześladowano i wypędzono polskie elity niepodległościowe, a ich straumatyzowane niedobitki i spadkobierców pauperyzowano i dyskryminowano. Przypomnę, że to właśnie elity są nośnikiem ducha polskości, to one pielęgnują i przekazują łańcuch tradycji. Łańcuch zerwano, a teraz nie ma środków aby go nie tylko reperować, ale też aby jego wartości bronić. To elita broni interesu Polski, bo kto inny ma to robić? Chamokomuna czy – jak mówi profesor Paweł Śpiewak – żydokomuna, które tu rządziły z sowieckiego nadania, a ich spadkobiercy dalej się panoszą w post-komunizmie?

 

[Jak ten stan rzeczy zmienić? – Red.]

Bardzo prosto – wygenerować polską elitę, która będzie w stanie powiązać łańcuch polskiej tradycji, przekazywać ją i bronić w różnoraki sposób. Najpierw trzeba zrobić burzę mózgów i umówić się w gronie niedobitków, co czynić aby było tak, jak nam się podoba.

Obawiam się, że bez całościowych reform są małe szanse na poprawienie sytuacji. Jednym słowem zmiana wizerunku Polski u siebie i na świecie nie jest priorytetowa. Przywrócenie Polski w Polsce jest. Gdy już się umówimy, że tak jest, należy opracować plan strategiczny i konsekwentnie wdrażać go w życie. Do tego potrzebny jest rozum, samodyscyplina i zaparcie.

Oto prototyp planu strategicznego do dyskusji. Ponieważ pytania redakcyjne „ARCANÓW” dotyczą właściwie całościowej zmiany systemu w Polsce, najpierw będzie o zdobyciu władzy.

Zacząć należy od burzy mózgów. Zakładamy, że nie ma nic świetniejszego niż zwycięstwo. Zwycięzcę podziwiają, boją się go, naśladują. Trzebawygenerować polską elitę, która będzie w stanie powiązać łańcuch polskiej tradycji, przekazywać ją i bronić w różnoraki sposób spowodować, aby nasza opcja wygrała. Można to zrobić w ramach systemu parlamentarnego albo poza nim. Czyli totalnie wygrane wybory i napisanie konstytucji w taki sposób, aby nasz system był niezmienialny w przewidywalnej przyszłości. Albo zamach stanu czy kontrewolucja. Proszę pamiętać, że jesteśmy wciąż na poziomie dyskusji abstrakcyjnej, gdzie nie można właściwie żadnych rozwiązań odrzucać bez rozważenia pro i contra. Nie ma się czego bać. I tak wszyscy umrzemy. Warto zawalczyć o to, co drogie.

Można przyjąć taktykę etatystyczną albo pozapaństwową. W pierwszym wypadku koncentrujemy się na zdobyciu władzy w państwie i opanowaniu maszyny państwowej, za pomocą której przywracamy ciągłość tradycji. Między innymi przez tzw. akcję afirmatywną („punkty za pochodzenie”) odbudowujemy niepodległościową elitę ze wszystkimi tego implikacjami (np. restytucja mienia). Uwaga: podejście etatystyczne jest niezgodne z tradycją wolności I RP.

Podejście nie-etatystyczne (preferowane przeze mnie) polega na zasianiu ziaren polskości, czyli tworzenia szeregu instytucji obywatelskich na najniższym poziomie, co do pewnego stopnia jest realizowane od 1989 r., ale i wcześniej (podziemie). Po prostu trzeba odbudować społeczeństwo polskie organicznie. Trening i edukacja będą się odbywały w polskim getto: domach i organizacjach, a w tym szczególnie typu gospodarczego (np. unie kredytowe) bowiem takowe mają praktyczne zastosowanie w życiu codziennym i dają potęgę ekonomiczną. Powinien w nich nastąpić podział ról ze względu na temperament i inklinacje. Część działaczy nadaje się tylko do pozostania w naszych bazach i ich umacniania. A część powinna wyjść na zewnątrz aby głosić Dobrą Nowinę.

Operujący na zewnątrz muszą wybrać odpowiedni sposób najlepiej służący Sprawie. Niektórzy wpiszą się w system post-komunistyczny jako agenci wpływu. Ci będą zmieniać go dyskretnie, subtelnie wpływając na swoje otoczenie (np. urabianie opinii publicznej, aby osiągnąć restytucję mienia dla elity niepodległościowej). Inni rzucą wyzwanie systemowi otwarcie, ale wciąż w jego ramach (np. wspieranie Polaków w post-Sowietach poprzez akcję parlamentarną). A garstka najbardziej dynamicznych, zwykle młodych, przejdzie do akcji bezpośredniej: marsze, hasła na ścianach, wjazdy na wraże imprezy polityczne – wszelkiego rodzaju akty nieposłuszeństwa obywatelskiego bez stosowania przemocy. Niech humor i szyderstwo będą bronią. Po pierwsze, przemoc – poza ramami wojny sprawiedliwej – jest grzechem z chrześcijańskiego punktu widzenia. Po drugie, przemoc prowokuje jeszcze większą przemoc, a w tej chwili system jest zbyt silny, aby pobić go zadymami małych ekip. Masowe demonstracje – jak najbardziej. Muszą one jednak wyjść poza rocznicowość.

To wszystko musi być skoordynowane. A gdy już nastąpi zwycięstwo – a nastąpić musi – rozmaite rodziny, środowiska i organizacje użyczą swojej ekspertyzy do zarządzania systemem przywróconym, systemem tradycji, systemem kontynuacji. Im mniej państwa, tym lepiej. Likwidacja nadwyżek państwa nie tylko pozwala społecznikom tradycjonalistycznym rozwijać skrzydła, ale również usuwa pasożytów ssących pieniądze podatnika w ramach biurokracji post-PRL.

Gdy będą już odtworzone elity, gdy będzie zgoda, gdy wypracujemy plan strategiczny i stworzymy środowiska i organizacje, które przygotują się merytorycznie do sprawowania władzy, wtedy zwyciężymy. Być może jeszcze przed zwycięstwem będą środki, rozum i wola na akcję zmierzającą do zmiany ponurej opinii, jaką Polska i Polacy „cieszą się” u siebie i na świecie, jeśli chodzi o II wojnę światową i inne sprawy historyczne. I znów trzeba będzie opracować całościowy plan strategiczny i go wdrożyć.

Oto kolejny prototyp, odpowiedni głównie na realia amerykańskie.

Po pierwsze, trzeba usunąć czerwonych i różowych z najlepszych polskich uniwersytetów, a co najmniej stworzyć w ich ramach ośrodki myśli polskiej, myśli tradycjonalistycznej, które pozostawałyby poza wyziewami herezji paraliżujących obecnie Zachód, a więc marksizmu-lesbianizmu, dekonstrukcji, post-modernizmu i innych fanaberii antylogocentrycznych. Alternatywą jest tworzenie własnych wyższych uczelni.

Po drugie, na tak oczyszczonym terenie należy trenować kadry własne, a jednocześnie oferować młodemu tradycjonalistycznemu narybkowi stypendia na zachodnich uczelniach. Po studiach tam odbytych część młodych się zdegeneruje i da się przekabacić tolerancjonizm. Większość jednak pozostanie na dawnych pozycjach. Najlepsi z nich powinni zostać na Zachodzie jako naukowcy – polska Reconquista!Im mniej państwa, tym lepiej. Likwidacja nadwyżek państwa nie tylko pozwala społecznikom tradycjonalistycznym rozwijać skrzydła, ale również usuwa pasożytów ssących pieniądze podatnika w ramach biurokracji post-PRL Albo uda im się dostać pracę samemu, albo trzeba dla nich stworzyć tam think tanki, aby mogli wpływać na opinię światową – w Waszyngtonie, Londynie, Paryżu, Berlinie. Reszta powinna wracać, silni wiedzą zachodnią mają odbudowywać kraj. Zresztą pobyty na Zachodzie powinny być rotacyjne.

Po trzecie, trzeba fundować stypendia dla studentów zagranicznych, w pierwszym rzędzie dla Polaków i dzieci Polonii, a potem dla cudzoziemców o wartościach kompatybilnych z wartościami tradycjonalistycznymi, polskimi. Dopiero w następnej kolejności sięgnąć można po innych zainteresowanych, aby ich do siebie przekonać, a w ostateczności nawet po oportunistów (vide: polityka stypendialna Chin). Stypendia funkcjonowałyby dwojako: w miejscu urodzenia i zamieszkania oraz w starym kraju, w Polsce. Podkreślmy raz jeszcze – konieczne jest istnienie własnych instytucji naukowych tak, aby młodzież zagraniczna trafiała nad Wisłą na Andrzeja Nowaka a nie na Adama Lewaka.

Po czwarte, należy szczodrze stosować fundusze reprezentacyjne aby promować Polskę, zapraszając ludzi finansów, nauki i mediów na wycieczki po naszym kraju. Oprowadzać je będzie choćby Leszek Żebrowskikonieczne jest istnienie własnych instytucji naukowych tak, aby młodzież zagraniczna trafiała nad Wisłą na Andrzeja Nowaka a nie na Adama Lewaka, a nie – jak dotychczas – Dawid Warszawski. To samo dotyczy konferencji naukowych czy wernisaży, bądź koncertów muzyki (klasycznej, folk, etc.). Szczególną troską trzeba objąć superelitę zachodnią, którą trzeba hołubić indywidualnie dzięki znajomościom personalnym (proszę przeczytać pamiętniki Mieczysława Jałowieckiego kniazia Perejesławskiego, albo pogadać z Lady Blanką Rosenstiel, czyli z Ciocią Blanką). Wyzyskanie talentu polonijnego, szczególnie tego wywodzącego się z tradycyjnej elity, do tych i innych projektów jest kluczem do sukcesu, bowiem wiedza ta w PRL i post-PRL zaginęła.

Po piąte, należy zmobilizować Polonię (dając jej dyskretnie kierownictwo i jeszcze dyskretniej fundusze), aby:

a) Wynajęła amerykańskie firmy P.R., lobbingowe i prawnicze, aby wpływały na każdym poziomie na budowanie prawdziwego image Polski i Polaków. Będzie to działanie pozytywne i negatywne. Firmy P.R. bawić się będą w hałaśliwe i pop-kulturowe akcje (np. kampania, aby polonofobię wymieniać jednym tchem z rasizmem, antysemityzmem i homofobią – trójcą świętą politycznej poprawności). Lobbyści będą dyskretnie wpływali na parlament i legislatury stanowe, aby wprowadzać bądź wetować prawa i regulacje, które dotyczą (pozytywnie bądź negatywnie) Polski (np. ułatwienia handlowe dla polskich przedsiębiorstw). A firmy prawnicze będą podawać do sądu wszelkie przejawy antypolonizmu, a – z czasem – nawet postawy tylko uznane za takie przy szczególnie bujnej wyobraźni.

b) Pikietowała i bojkotowała wszelkie przedsiębiorstwa za jakiekolwiek przejawy antypolonizmu. Dotyczy to również bojkotu reklamodawców w mediach polonofobicznych.

zajrzyjdoksiegarni_120c) Wpływała petycjami, demonstracjami i pikietami (w koordynacji z lobbystami, piarowcami i prawnikami) na stanowe komisje edukacyjne, aby zmienić program nauczania przez uwzględnienie spraw polskich, co wpłynie na zmiany w podręcznikach (przy lobbowaniu i bojkotowaniu prywatnych wydawców ociągających się przed takimi zmianami).

d) Wpływała na biblioteki powiatowe i miejskie, aby zakupywały polonofilskie tytuły a usuwały tytuły polonofobiczne.

e) Fetowała hucznie i publicznie wszelkie polskie i polonijne osiągnięcia na każdym poziomie oraz agresywnie i otwarcie kontrowała wszelkie zjawiska dla Polski i Polaków negatywne (począwszy od np. nadużycia władzy przez policję w Chicago).

f) Prowadziła podobne kampanie skoordynowane na tzw. mediach społecznych, a szczególnie w Internecie. 

 

Mógłbym rozpisać się na te tematy, ale jesteśmy dopiero w powijakach. Cieszę się, że w Kraju w końcu uznano, że mamy problem z wizerunkiem Polski. Teraz musimy się zgodzić na plan strategiczny. Do dzieła!

Marek Jan Chodakiewicz
(Institute of World Politics, Waszyngton, Stany Zjednoczone)

 

Przypominamy, że najnowszy numer Dwumiesięcznika ciągle jest w sprzedaży. 

 

 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

The New York Times vs. Polish history

Komentarze (14)
Twój nick:
Kod z obrazka:


RN
03.08.2014 20:23
Może faktycznie to nie dla mnie, i właśnie na tym polega problem, o którym pisałem - plując jadem gdzie popadnie odstraszacie; mówiąc to nie dla Ciebie - odstraszacie. Wiem, że ja również przesadziłem z ostrym językiem (temat budzi emocje), ale denerwuje mnie to, że ludzie, których uważam za patriotów strzelają sobie w stopę przy każdej okazji. Wszak to "komentarze ekspertów". Uważam, że to zobowiązuje, żeby wiedzieć, że chęć zemsty jako postawa patriotyczna "wyszła z mody"(patrz: 2WŚ). Oczywiście zawsze znajdzie się trochę sfrustrowanych, nie radzących sobie z agresją wyrostków, którzy to czują, ale to nie oni są przyszłością i nie na ich sympatii powinno nam zależeć. Dla mnie to wygląda tak: polski Lwów? Przede wszystkim "ciszej" na ten temat. To jest wielka rzecz, oczywiście. Ale przede wszystkim baaardzo delikatna, także temat wymaga przynajmniej odrobiny wyrafinowania i subtelności (patrz: styl a la Brzeziński - nie a la Hitler!). Pewnie i tak nie wyrażam się dla Państwa zbyt zrozumiale i wzbudzę jedynie znów złość, no cóż - z całym szacunkiem, to właśnie Wasz problem. Wszystkiego dobrego i powodzenia.
JK
04.06.2014 13:23
Rysiu Nowohucki ten program nie jest dla ciebie, lubisz pić kumys więc nie przeszkadzaj sobie, ssij ten nektor niech ci pójdzie na zdrowie
Róża
05.03.2014 0:52
Żeby świat poznał losy Polski jest potrzebne tłumaczenie na język angielski polskich filmów i filmików i różnorodnej literatury polskiej. I ZA DARMO na internecie powinny być ksiażk, filmy fabularne, dokumentalne i artykuły, żeby każdy Polak (taki jak ja poza granicami Polski), mógł przekazać wiadomości dla przejaciół, którzy sa zainteresowani, a tych jest w moim gronie bardzo wielu. Z poważaniem, Róża z Australii
KSz
07.12.2013 1:18
@ EDIKOI: Rzuć okiem w tutejsze arcanowe "Komentarze ekspertów" - przeczytaj "Podtrzymaj polskość tam, gdzie się za nią najwięcej płaci" i rozważ sobie jak się traci Polskę nie odzyskując jej za Bugiem...
KSz
07.12.2013 1:01
@ Edikoi: Los "ziem odzyskanych" mnie nie interesuje, Polska (s)traci wiele przez obecność na tamtym terenie, traci swój etnos. Lwów czy Wilno to ciągle część ducha/etnosu Polski, o zachowanie którego Polacy(!) powinni dbać, jeśli nimi chcą być nadal. Takie twierdzenia, jak Twoje, o beznadziejności odzyskania Wilna i Lwowa świadczą już o zatracaniu poczucia polskości... Edikoi, czy Bóg objawił Ci przyszłość Polski? Parę lat przed 11-XI-1918r też wielu mówiło że niepodległość, polskie Wilno czy Lwów to sprawa beznadziejna, i czy owi "prorocy" wyszli na mądrych:)? Rolą patrioty jest dbać o SWOJE, nie wyciągać rąk po cudze. Zobacz: we wrocławską Kaplicę Hochbergów ob. RP wsadziła ostatnio 10 milionów złotych, a na ratowanie katedry katolickiej we Lwowie 160 tysięcy złotych. Czujesz to?! Tym samym ob. (niby) Polska, i jej obywatele, już ODDALI Niemcom przysługę itd. A we Lwowie komu oddali przysługę? Nie chodzi dzisiaj o przyłączanie do RP Lwowa czy Wilna (bo to dziś mrzonki), ale o skierowanie naszej tam uwagi i środków na podtrzymanie polskości, a nie na trwonienie ich we Wrocławiu czy innych "odzyskanych" terenach (RP). Za owe 10 mln zł możnaby odnowić zbiory polskiego malarstwa w Lwowskiej Galerii Obrazów - to byłoby odzyskiwanie Lwowa!!!
edikoi
03.12.2013 18:00
KSz - jak rozumiem chcesz oddac to i owo niemcom zeby odzyskac lwow i wilno. Tyle ze oddac mozna ale z tym odzyskaniem sprawa beznadziejna tak wiec o co naprawde chodzi???
He probably needs a lot of splieeng pills. Sad people like him think that pharmaceutical drugs are g
03.12.2013 8:43
He probably needs a lot of splieeng pills. Sad people like him think that pharmaceutical drugs are good and natural drugs are bad yet natural drugs like Cannabis are bad only for the pharmaceutical industry, because they can't gain much profit out of it. Same as the WHO thinks and acts.
Rysio
30.11.2013 17:50
W Polsce tak wielu uzurpuje sobie prawo do definiowania polskości. Prawdziwy Polak to, prawdziwy Polak tamto. A faktycznie Polakami jesteśmy wszyscy, nawet najbardziej radykalny lewak, nawet faszysta. Dodatkowo każdy, kto to robi, powinien mieć świadomość, że w ten sposób osiąga pewien efekt uboczny: dla każdego kto nie myśli identycznie, obciąża bycie Polakiem negatywnym wydźwiękiem. Dlatego wielu młodych, o zgrozo, wstydzi się wręcz swojej polskości, albo przyjmują postawy obronne przed tym, z czym jak się dowiadują wiąże się bycie prawdziwym Polakiem. Jest to nadużycie. Jeśli ktoś ma żądzę krwi, kompleksy czy inny osobisty powód, próbuje sobie zaprzęgać to pojęcie polskości dla poniżania ludzi, którzy myślą inaczej. To nadużycie. Poza tym, o co chodzi z tą tęsknotą za systemem de facto kastowym w Polsce?Dlaczego niby ludzie, którzy byli "u koryta" za 1RP są lepsi od tych, którzy są "u koryta" teraz? Bo chyba nie dlatego, że doprowadzili do zniknięcia kraju z mapy Europy? Każdy chciałby czuć się wyjątkowym, ale poniżanie ludzi, dlatego, że nie mogę przeboleć, że już nikt nie mówi do mnie per Paniczu to infantylizm. Nie wyobrażam sobie, żeby potomkowie obecnego lub poprzedniego premiera również w świetle prawa mieli rządzić ze względu na swoje pochodzenie - bo ojciec czy dziadek był premierem; to groteska, a przecież tak właśnie było. A jaki sens ma pomysł usunięcia ludzi odmiennych poglądów z uczelni? Żaden, bo nie mógłby być skuteczny(pomijając oczywiście aspekt moralny); każda taka kadrowa interwencja wykraczałaby poza granice selekcji odbywającej się w oparciu o kompetencje, bo przez pryzmat przynależności. W związku z tym, tak jak każda akcja i ta zrodziłaby reakcję, zresztą słuszną, i być może z nawiązką. W ten sposób uruchamiamy spiralę przemocy. Nie rezygnujmy z wzajemnego szacunku, zrezygnujmy z nienawiści, dzisiaj tak się wygrywa.
Łukasz
30.11.2013 12:58
Do KSz Argumenty ad personam, choćby z pozoru błyskotliwe, nigdy nie mogą być traktowane poważnie.
Winnie Smith
30.11.2013 12:21
Do KSz: Nie rozumiemy się, nie jestem po drugiej stronie żadnej barykady, jestem Polakiem i patriotą, mam na myśli to, że jeśli rozmawiamy o wizerunku - taki wizerunek odstrasza, a wizerunek kreuje się po to, żeby przyciągać, tak w wielkim skrócie. Proszę zobaczyć co się dzieje, wielki podróżnik zamierza zrzec się obywatelstwa, a to wierzchołek góry lodowej. Jak mieliby odbierać to młodzi? Czy rzeczywiście nadrzędnym celem jest sprowadzanie kogokolwiek na dno? Niech Pan się zastanowi, kto na świecie ma taki właśnie nienawistny wizerunek, bo wg. mnie właśnie Ci, którzy są "po drugiej stronie barykady". A co by było, gdyby np. nasz wielki Marszałek trafił na takich spragnionych sprowadzania innych na dno, kiedy jakby na to nie patrzeć był związany z lewicą? Nie mówiąc o tym, że był i taki, co chciał usunąć czerwonych i różowych. I Żydów - z uczelni i nie tylko. Panowie, w którym miejscu jesteśmy? Pozdrawiam
KSz
27.11.2013 23:42
@ RYSIO NOWOHUCKI: Trafiłeś w sedno pisząc, że po działaniu a la Chodakiewicz (tzn. "trzeba usunąć czerwonych i różowych") "prawdziwe dno dopiero osiągniemy". Fakt, tacy jak Ty będą wtedy już na zupełnym dnie, bingo:))). I to co czujesz, to właśnie o to chodzi, i my z tej strony barykady na to czekamy od lat!
Łukasz
26.11.2013 20:20
Nie myślałem, że radosny pochód "libertariańskich Sarmatów", "tradycjonalistycznych rewolucjonistów", "narodowo-konserwatywnych liberałów", "republikańskich monarchistów", "wolnościowych falangistów" itp. doprowadzi do takich rezultatów. Bezrefleksyjność i arogancja.
Rysio Nowohucki
26.11.2013 12:14
Ten wywód to jakiś żart? Jeśli osoby o mentalności autora miałyby planować budowanie wizerunku kraju to znaczyłoby, że prawdziwe dno dopiero osiągniemy. Z tego co Pan napisał wyłania się taki oto wizerunek: nienawiść, zawiść, brak tolerancji, pragnienie władzy, awanturnictwo, niedowartościowanie, wywyższanie się, mściwość i pycha; przyćmiewające rozsądek. Przecieram oczy ze zdumienia, gdy czytam, że "potomkowie Chamokomuny się panoszą". Za kogo Pan się uważa, Sarmatę? Starożytnego Rzymianina? I co to znaczy "trzeba usunąć czerwonych i różowych"? Powołasz Pan "policję myśli" czy co? Żenada.
KSz
25.11.2013 0:43
Wszystko pięknie, tylko przyklasnąć, ale... Bez podważenia tzw. porządku pojałtańskiego / pozimnowojennego, niczego tak naprawdę w PL nie zmienimy, ani tym bardziej w postrzeganiu PL na świecie. Np. bez ruszenia się Niemiec, bez dogadania się z nimi elit rzeczywiście polskich, nie nastąpi tu żadna zmiana na lepsze - pat będzie trwać. PL nie da rady z Moskwą (a musi jeśli chce żyć!), zostawiając sobie za plecami promoskiewskie Niemcy. Trzeba coś wybrać (może i odpuścić) by cos zmienić. Ja nie mam nic przeciwko umocnieniu się Niemiec w Kaliningradzie, by stał się ów znowu Koenigsbergiem, i nie mam nic przeciwko autonomii Opolszczyzny czy zwrotowi jakichś ważnych dla Niemiec obiektów historycznych na terenie "ziem odzyskanych" ob. RP (po cholerę mam dokładać się do np. odpicowywania zamku malborskiego czy szczecińskiego lub wrocławskiej Hali Stulecia a nie do n/katedry we Lwowie czy Grodnie?). Mając poparcie Niemiec (większość polskiej prasy należy do wydawców niem.) można np. łatwiej propagandowo-medialnie przygotować start (a i bieg) o jakim pisze Chodakiewicz. Piłsudski zaczynając prawdziwą walkę o niepodległość, nie walczył na raz ze wszystkimi trzema zaborcami, ale najpierw poszedł Kadrówką z austriackich Oleandrów. To samo tu i teraz - bez np. szwabskich mediów w PL i bez ich banków kasy nie uruchomimy tu nowej Kadrówki - pierwszej całkowicie polskiej uczelni wyższej niezależnej od III RP (w przejęcie przez nas szkół wyższych w PL proponowane przez Chodakiewicza nie wierzę). Nie ma tu miejsca na rozwinięcie wszystkiego, ale stawiam jedno pytanie Chodakiewiczowi i Arcanom: czego naprawdę chcecie, "finlandyzacji PRL" czyli obecnej RP z mniejszościowymi i chwilowymi rządami prawicy a najpewniej rządami lewicy, czy Polski antyjałtanskiej, czyli Polski polskiej?

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.