Jak Jan Paweł II przywrócił Polsce rolę przedmurza chrześcijaństwa

Mija dziesiąty rok od śmierci św. Jana Pawła II. Okazuje się, że Papież stawiał przed Polakami wielkie zadania także po upadku komunizmu; wierzył, że Polska znów może stać się Przedmurzem Chrześcijaństwa, które będzie nas broniło przed nowym zagrożeniem cywilizacyjnym. W 121 numerze Arcanów pisał o tym prof. Krzysztof Dybciak:
02.04.2015 17:21

 

O wpływie Jana Pawła II na dzieje powszechne pisali liczni historycy i nie ma tu miejsca na przytaczanie rozległej dokumentacji. Niech wystarczy tylko jeden przykład. W jednej z najlepszych syntez chrześcijaństwa na przełomie tysiącleci, opracowanej przez zachodnioeuropejskich uczonych, dominacja postaci papieża z Polski jest niepodważalna – rozdział o chrześcijaństwie w zachodniej Europie jest w praktyce rozdziałem o aktywności Jana Pawła II w naszym regionie. Ale także przy omawianiu sytuacji religijnej na innych kontynentach nazwisko świętego papieża pojawia się niemal na każdej stronie[1].

 Można więc spokojnie napisać, że Jan Paweł II jest jednym z kilku Polaków, którzy wpłynęli na powszechne dzieje, a chyba jedynym, który dokonał tego działalnością werbalną, czyli swoim pisarstwem i słowem mówionym. A więc w inny sposób niż Jan III Sobieski czy Józef Piłsudski, którzy wywarli wpływ działaniami militarnymi; inaczej też niż Mikołaj Kopernik, którego rdzeniem twórczości były obliczenia matematyczne i obserwacja zjawisk astronomicznych. W polskiej literaturze było kilkuset świetnych pisarzy, wielu estetycznie wybitniejszych od Karola Wojtyły, ale tylko on stał się pierwszoplanową postacią światowej sceny, wedle zgodnej opinii historyków, dlatego warto zastanowić się nad przyczynami tego sukcesu i nad kwestią, czy wykorzystał w swojej papieskiej twórczości polską tradycję.

(…)

Scharakteryzujmy pokrótce najpierw dwie centralne koncepcje istnienia Polski we wspólnotach i strukturach nadrzędnych[3]. Paradygmat mostu akcentuje procesy łączenia grup etnicznych, wyznań religijnych, teorii politycznych albo nurtów artystycznych. Budulcem były tu fakty o wielkiej doniosłości historycznej – dopiero obecnie z trudem wchodzące do europejskiej i uniwersalnej świadomości – takie jak unie polsko-litewskie i tworzenie państwa federacyjnego, a także próby łączenia chrześcijaństwa Wschodu i Zachodu, z Unią Brzeską na czele. Efektami takiej strategii były zjawiska podstawowe dla kilku epok, jak sarmatyzm, porozbiorowe dążenia do odbudowy Rzeczpospolitej Wielu Narodów, w dwudziestym stuleciu koncepcja Międzymorza i odrębnej Europy Środkowej, wreszcie zachowanie związków z Zachodem i powszechnym Kościołem rzymskokatolickim w czasie przymusowego egzystowania w systemie sowieckiego komunizmu.arcanapodwojne_800

 Tradycja przedmurzowa, w klasycznej formule Antemurale Christianitatis sięgająca średniowiecznych doświadczeń i wtedy skonceptualizowana[4], była fundamentalna dla samoświadomości wielu pokoleń Polaków i najbardziej znana poza Polską; odżyła w czasach porozbiorowych, szczególnie jako ponadnarodowe uzasadnienie walk o niepodległość[5]. Z kolei w XX wieku zyskiwała uniwersalne znaczenie podczas wojny polsko-bolszewickiej i II wojny światowej; w okresie komunistycznego zniewolenia bliska była Prymasowi Wyszyńskiemu i niektórym ośrodkom emigracyjnym.

 W końcu XX wieku, czyli w okresie pontyfikatu Jana Pawła II oba te centralne paradygmaty przeszłości przeżywały kryzys zarówno w planie ideowym, jak i językowym (w szerokim znaczeniu semiotycznym). Szczególnie wzór przedmurzowy wydawał się anachroniczny i z trudem znajdował styl odpowiedni dla ludzi uważających się za nowoczesnych (ponowoczesnych?). Lecz z koncepcją pomostu łączącego cenne obszary nie było wiele lepiej. Powojenne próby syntetyzowania na naszym terytorium (politycznie i ekonomicznie) definiowanych Wschodu i Zachodu – wcześniej tak kuszące i wyznaczające Polsce uprzywilejowana pozycję struktury łączącej – okazały się jałowe i nieaktualne. Komunistyczny Wschód ponosił klęski na wszystkich polach i w planetarnej wymianie nie miał prawie nic do zaoferowania, a na początku lat 90. zniknął w skali makrospołecznej. Ale również Zachód przeżywał kryzys cywilizacyjny, europejscy intelektualiści prześcigali się we wskazywaniu słabości, błędów i zbrodni własnej tradycji. Traktowanie elementów zachodniej kultury jako budulca jakiejś nowej i wartościowej syntezy piętnowane było jako naganny przejaw europocentryzmu, nietolerancję i agresję wobec innych kultur.

(…)

           

Podobnie aktywnie i misjonistycznie, a więc łącząc tradycję przedmurza z ideami polskiego romantyzmu mesjanistycznego, projektował zadania dla katolicyzmu w skali uniwersalnej. koncepcja Kościoła jako muru chroniącego przed zdesakralizowanym i odhumanizowanym światem, skutecznie chroniącego jednostki ludzkie i wspólnotyByła to koncepcja Kościoła jako muru chroniącego przed zdesakralizowanym i odhumanizowanym światem, skutecznie chroniącego jednostki ludzkie i wspólnoty – we wczesnym okresie twórczości Karola Wojtyły przed totalitaryzmami, które były teoriami i ustrojami antyreligijnymi. Z kolei w epoce posttotalitarnej głównym zadaniem pisarstwa Jana Pawła II i zadaniem wyznaczonym przez niego dla katolicyzmu stała się obrona przed miękkim totalizmem hedonistycznego nihilizmu mas oraz odhumanizowanego utylitaryzmu elit rządzących najsilniejszymi państwami i ponadnarodowymi korporacjami, a przede wszystkim przed tworzącą się „cywilizacją śmierci”. Tak radykalne sformułowanie diagnoza sytuacji w kulturze euroamerykańskiej, która spotkała się z wrogością i krytyką wielu wpływowych środowisk, inspirowana była ideami tradycji przedmurzowej i mesjanistycznej, prorockim zapałem czerpiącym energię i aparat pojęciowy z tradycji biblijnych i polskich. Niewątpliwie była to bardzo romantyczna strategia działania, gdzie racje pragmatyczne musiały zostać upodrzędnione wobec wartości moralnych i eschatologicznych.

Jan Paweł II był prekursorem, jeśli nie głównym autorem (wymaga to szczegółowych badań, które powinny przeprowadzić tak liczne instytucje zajmujące się spuścizną świętego Papieża) przemian w katolickiej filozofii społecznej. Pod wpływem procesów nazywanych globalizacją sformułował zarys koncepcji humanizującej te zjawiska. zadaniem wyznaczonym przez niego dla katolicyzmu stała się obrona przed miękkim totalizmem hedonistycznego nihilizmu mas oraz odhumanizowanego utylitaryzmu elit rządzących najsilniejszymi państwami i ponadnarodowymi korporacjami, a przede wszystkim przed tworzącą się „cywilizacją śmierci”Zasady i osiągnięcia, które doceniał, porównując je ze znaną mu rzeczywistością ustroju panującego w bloku komunistycznym – takie jak sprawność ekonomiczna kapitalizmu, wolność inicjatyw gospodarczych, handel międzynarodowy łatwy przepływ informacji i podróżowania – poddawał jednak ocenom kryteriów opartych na wartościach wyższych: duchowych, personalistycznych. Najważniejszą wartością pozostaje nadal osoba ludzka rozumiana po chrześcijańsku, nie może ona być przedmiotem gry ekonomicznej i elementem rynku. W encyklikach społecznych doceniając materialne i antropologiczne zalety wolnej gospodarki, konkurencji, wynalazczości, wskazywał także na zagrożenia i wynaturzenia planetarnego systemu ekonomicznego. Konstruował koncepcję wspólnego dobra regulującego funkcjonowanie międzynarodowych organizacji a nawet globalnego społeczeństwa; choć dopiero pod koniec pontyfikatu w jego słowniku pojawiało się rzadko słowo „globalizacja”, to zagadnienia z nią związane rozważał wielokrotnie w poprzednich dziesięcioleciach.

 

IV.

            Elementy paradygmatu Antemurale Christianitatis zostały w twórczości papieża Wojtyły przemodelowane, „zdemilitaryzowane” i przeniesione z wymiaru geograficznego w przestrzeń podmiotową i w wymiar aksjologiczny. Obrona przed barbarzyństwem rozgrywa się współcześnie we wnętrzu każdej osoby i na każdym miejscu; nie ma teraz wyraźnych granic w przestrzeni geograficznej i życiu społecznym. Nie oszczędzone zostały sędziwemu Ojcu Świętemu tragiczne doświadczenia zła wdzierającego się do struktur kościelnych, gdzie obrzydliwe grzechy popełniają nawet duchowni a szkodliwe teorie głoszą niektórzy teologowie.

            (…)

 

 Kończąc można sformułować kilka ogólnych wniosków.

Po pierwsze, nigdy dotąd polska tradycja kulturalna (jej trwałe osiągnięcia) nie weszły tak mocno do uniwersalnej świadomości. Dopiero podczas pontyfikatu Jana Pawła II miliony odbiorców jego nauczania dowiadywały się o naszych twórcach, widzowie i czytelnicy biograficznych utworów o świętym papieżu poznają i będą poznawać zjawiska i procesy polskiej historii. Uniwersalna pamięć ludzkości została nieodwracalnie wzbogacona polskimi wątkami.

Po drugie, Jan Paweł II zaktywizował wzory i wartości niemal całej naszej tradycji – od doświadczeń średniowiecznych, poprzez renesans i barok, po romantyzm i neoromantyzm oraz dwudziestowieczne ekspresje narodowego bytu. Niewątpliwie słabiej oddziaływała na niego tradycja modernistyczna: awangardowa w sztuce, rewolucyjna w sprawach społecznych, dekonstrukcyjna w sferze aksjologicznej. Natomiast umiejętnie i bez oporów wykorzystywał nowoczesne języki i technikę komunikacji międzyludzkiej, łącznie z pop-kulturą jakby ignorując teorię głoszące, że „środek jest przekazem (treścią)”.zajrzyjdoksiegarni_120

Po trzecie, w swoim pisarstwie adresowanym i docierającym do globalnej publiczności – docierającym choćby z powodu miejsca nadawania tych komunikatów w Watykanie na Piotrowym Tronie – próbował syntetyzować podstawowe paradygmaty polskiej tradycji kulturalnej, a co szczególnie zaskakujące – łączył wzory dotąd opozycyjnie zestawiane: przedmurza i pomostu, czyli utwierdzania tożsamości i otwartości na obce impulsy. Tworzył różne warianty łącząc pierwiastki tych wzorów w zależności od funkcji, jakie miały pełnić w określonym miejscu i czasie. Potrafił łączyć twardą obronę przed totalitarnymi i późniejszymi nihilizmami z dialogiem i absorpcją wartości innych narodów, cywilizacji, religii. Ale przyjmowanie nowych elementów było selektywne: papież Wojtyła z innych tradycji wybierał wartości religijne, wolnościowe, personalistyczne. Obrazowo streszczając jego twórczość można sformułować taką syntezę: trzeba ofiarnie bronić siebie i innych przed agresywnym złem, wzbogacać się wymianą i łączyć w celu uświęcania ludzi i całego Stworzenia.

 

prof. Krzysztof Dybciak, Warszawa, październik 2014, ARCANA 121.

 

To tylko fragment artykułu - całość można przeczytać w 121 numerze Dwumiesięcznika ARCANA.

 

 



[1] Najnowsza historia Kościoła. Katolicy i Kościoły chrześcijańskie w czasie pontyfikatu Jana Pawła II (1978–2005), Kraków 2006, Wyd. M, redakcja E. Guerriero i M. Impagliazzo; pozostali autorzy: A, Riccardi, J-D. Durand, R. Morozzo della Rocca, A. Sfeir, C. Proudhomme, C. Gillis, G. La Bella, A. Giovagnoli.

[2] W ostatnich latach nastąpił zaskakujący renesans zainteresowań problematyką mesjanistyczną i millenarystyczną, a nawet wzrosła praktyczna atrakcyjność tych postaw. Najcenniejsze intelektualnie zbiory wypowiedzi zaprezentowane zostały przez środowiska młodszych pokoleniowo autorów: szereg publikacji młodszej części środowiska „Frondy” z czasopismem „44”na czele, potężny tom „Teologii Politycznej” zatytułowany „Mesjanizm i Polityka” (nr 4, jesień 2006 – lato 2007) oraz numer kwartalnika „Kronos. Metafizyka. Kultura. Religia” wydawanego w Instytucie Filozofii UW (2014 nr 2) pod tytułem „Mesjanizm” zawierający m.in. przekłady i komentarze do dzieł Joachima z Fiore.

 

[3] Szerzej na ten temat mówiłem w referacie wygłoszonym w trakcie Krakowskiego Kongresu Kultury Polskiej w grudniu 2001 roku. Zob. K. Dybciak: Geokulturowa sytuacja Polski na przełomie stuleci, w: Co po nas zostanie? Materiały z konferencji…, Kraków 2002, Wyd. ARCANA, s.183–193.

[4] J. Zathey, Zapomniane polonicum drukowane w Rzymie w 1486, [w:] Medievalia. W 50 rocznicę pracy naukowej J. Dąbrowskiego, Warszawa 1960; chodzi o opublikowaną w Rzymie w 1486 roku mowę polskiego posła Jana Targowiskiego.

[5] Dzieje tej koncepcji omawia Janusz Tazbir w książce Polska przedmurzem Europy, Warszawa 2004, Wyd. Twój Styl [!]. Książka tego lewicowego a dawniej marksistowskiego historyka w „modnym” wydawnictwie jest kolejnym dowodem ożywienia głównych wzorów tradycji dawnej Polski.


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy 148 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Jan Olszewski o tym, że polskość to normalność

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.