Prof. Nowak: Nic dodać, nic ująć

Profesor Andrzej Rzepliński, występujący ostatnio jako zaangażowany publicysta, próbuje wrócić jednocześnie do roli sędziego. Niestety – we własnej sprawie.
05.08.2016 17:45

Sam nie czuję się dość kompetentny, pozwalam więc sobie w tej smutnej sytuacji zaproponować pod rozwagę najmądrzejszy komentarz na temat sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, jaki udało mi się znaleźć. Autorem komentarza jest profesor Adam Czarnota, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Socjologii Prawa w Hiszpanii, visiting profesor uniwersytetów w Hiszpanii i Australii. Komentarz ukazał się na wartej odwiedzania stronie portalu kultura liberalna: http://kulturaliberalna.pl/2016/07/29/adam-czarnota-wojciech-sadurski-polemika-tk/

Oto jego najważniejsze fragmenty:

„Prawo może służyć wzmocnieniu lub kolonizacji pewnych sfer życia społecznego, może być też kluczowym środkiem umacniania znaczenia jednostek czy grup społecznych wykluczonych z możliwości korzystania z uprawnień i pozbawionych gwarancji prawnych. Tak się złożyło, że przez 27 lat transformacji zmiany prawne w Polsce spetryfikowały system, który jest przez część społeczeństwa postrzegany jako wykluczający i niesprawiedliwy. Wyrosło zupełnie nowe pokolenie ludzi, z nowymi potrzebami i aspiracjami, a system prawny się nie zmienił, co spowodowało, że zaczął odstawać od rzeczywistości społecznej – nie dostarczał już odpowiednich ram dla realizacji ich interesów i ambicji. Czy są to porządki wykluczające się? Według mnie niekoniecznie. Pytanie, czy dysponujemy na tyle profesjonalnym zapleczem, by wesprzeć proces tworzenia i stosowania prawa wrażliwego na potrzeby obywateli? Tu odpowiedź jest raczej negatywna, a przyczynia się do tego zarówno katastrofalny stan edukacji prawniczej w Polsce, jak i silny, zinstytucjonalizowany system ochrony przywilejów korporacyjnych. W ustroju sądów powszechnych poza Sądem Najwyższym sędziowie sami chętnie kontynuują podejście z PRL-u i sprowadzają się chętnie do roli urzędników

W ustroju sądów powszechnych poza Sądem Najwyższym sędziowie sami chętnie kontynuują podejście z PRL-u i sprowadzają się chętnie do roli urzędników, zmniejszając swą odpowiedzialność. Służy temu traktowanie prawa jedynie jako tekstu i opieranie się przede wszystkim na tzw. woli ustawodawcy. Środowisko broni swoich interesów korporacyjnych, chociaż samo nie wytworzyło do tej pory żadnego zespołu norm etyki zawodowej. Nie myślę o formalnie skodyfikowanych kodeksach zawodowych, ale o systemie norm generowanych i socjalizowanych przez poszczególne grupy zawodów prawniczych. Bo co to tak naprawdę dziś znaczy być sędzią? Jakie zobowiązania wynikają z postawy i z zachowania sędziego w jego środowisku zawodowym i społecznym? Czym jest niezawisłość sędziowska i jaki ma związek z obowiązkami i odpowiedzialnością sędziów? Działalność i sprawozdania Court Watch Polska wyraźnie pokazały, jak poważny problem mamy z sądownictwem i sędziami. Swoją drogą sam model kariery zawodowej sędziego powinien zostać radykalnie zmieniony. Jak powietrze potrzebny jest nam model sędziego-obywatela w miejsce sędziego-urzędnika, zasłaniającego się technikaliami prawa.

Zgadzam się z Wojciechem Sadurskim, że sędziowie TK stanowią inną grupę – to w większości profesorowie prawa, którzy są bardziej zaangażowani w debaty publiczne. Ale to ciekawe, że w obszernych wywiadach przedstawiają się wyraźnie jako neutralni eksperci, technicy prawa.Sędziowie TK stanowią inną grupę – to w większości profesorowie prawa, którzy są bardziej zaangażowani w debaty publiczne. Ale to ciekawe, że w obszernych wywiadach przedstawiają się wyraźnie jako neutralni eksperci Bronią jednak jednej z wielu koncepcji państwa prawa, przedstawiając ją jako jedyną. Jestem krytycznie nastawiony do wielu ich wypowiedzi. Wyłania się z nich bowiem zarówno brak pogłębionej wiedzy o społeczeństwie, wyraźna pogarda dla polityków, jak i nawoływanie do tego, by prawnicy nie tylko stosowali prawo, lecz także je tworzyli i naprawiali. Sędziowie, powołując się na swoją neutralność, de facto zaczęli pisać prawo. To jest wyraźnie antydemokratyczna tendencja. Kolejna sprawa to kolonialna mentalność sędziów-profesorów. Istnieją ich zdaniem jakieś europejskie standardy, które trzeba jedynie bezpośrednio przenieść na polski grunt, bez uwzględniania lokalnej specyfiki. A przecież każdy student prawa porównawczego wie, że to tzw. transplanty prawne, działające odmiennie w odmiennym otoczeniu społecznym.

Ostatnią kwestią jest antyliberalny i antydemokratyczny paternalizm prawniczy sędziów-profesorów, który można sprowadzić do następującego rozumowania: my, profesorowie-prawnicy, wszystko wiemy lepiej, dlatego będziemy wnosić do społeczeństwa nasze (czytaj: wyższe) wartości za pośrednictwem naszej wizji prawa.”

 

Nic dodać, nic ująć.


Ostatnie wiadomości z tego działu

The New York Times vs. Polish history

Widzieć innych – rozmowa z ks. Władysławem Palmowskim

Czesi pytają o dzieje Polski - odpowiada prof. Andrzej Nowak

To nie była żadna "zbrodnia wołyńska". To było ludobójstwo!

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.