Waśko: Kompleksy, wybór życia ułatwionego, interesy grupowe prominentów III RP – oto dlaczego mamy dziś tak wielu Polaków, którym niepodległość jest w istocie nie na rękę

Polska ma wielką szansę być za 20 lat państwem niezależnym, relatywnie bezpiecznym, poważanym w świecie i mocnym w regionie.
23.11.2018 11:14

Niepodległość czy autonomia? Wola suwerenności

Ankieta Arcanów

Niepodległość Jutra

               

 

            Z okazji 100-letniej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości „Arcana” pragną dokonać przeglądu najważniejszych warunków politycznych, gospodarczych i społeczno-kulturalnych, jakie Polacy muszą spełnić obecnie i w bliskiej przyszłości, aby obecną suwerenność polskiego państwa utrwalić i przekazać w spadku następnym pokoleniom.

            Wybraliśmy 21 dziedzin, obszarów, na których we współczesnych warunkach wspierają się filary suwerenności Polski. I zapytaliśmy naszych autorów oraz wybitnych specjalistów o to, jakie zadania muszą zostać wykonane w imię Niepodległości Jutra, na tych obszarach, w ramach długofalowych działań władzy publicznej, sił politycznych oraz propaństwowych liderów i elit.

Poniżej odpowiedź redaktora naczelnego Arcanów, prof. Andrzeja Waśki:

Ale ma taką szansę tylko o tyle, o ile sami jej mieszkańcy będą tego mocno chcieli i będą gotowi – zbiorowo i indywidualnie – zainwestować swoje siły w realizację tego wielkiego celu. Posiadanie przez ogół Polaków tego rodzaju woli uważa się za oczywiste, bo na to wskazują werbalne deklaracje wszystkich partii oraz badania opinii publicznej. Ale między werbalnymi deklaracjami a rzeczywistymi postawami ludzi istnieje zasadnicza różnica. Państwa, o jakim myślimy, nie buduje się na werbalnych deklaracjach tylko na realnych postawach społecznych. A jeśli wziąć pod uwagę realne postawy i zachowania polityczne Polaków, to trzeba stwierdzić, że podstawowy warunek istnienia Polski jako niepodległego państwa, jakim jest wola polityczna narodu, dzisiejsze polskie społeczeństwo spełniana w stopniu zaledwie minimalnym.

 Ten kapitał woli otwarł drogę do przełomu politycznego w roku 2015. Ale potencjał więzi narodowej i woli politycznej żyjącego obecnie pokolenia Polaków dla utrzymania niepodległości na dłuższą metę może okazać się niewystarczający. Z lat wojny i PRL-u Polacy wyszli bowiem jako naród osłabiony, podzielony i głęboko zatomizowany, a ćwierćwiecze III RP jeszcze pogłębiło ten kryzys, nadając mu nowe formy i wymiary. Pierwszym warunkiem przetrwania Polski niepodległej jest więc odrodzenie, między Odrą o Bugiem, narodu politycznego rozumianego jako wspólnota ludzi nie tylko jednego języka, ale i jednego etosu politycznego, którzy chcieliby razem pełnić rolę demokratycznego suwerena w państwie i wspólnie konfrontować się ze światem.

Kluczowy w sprawie niepodległości jest więc problem realnej, nie tylko deklarowanej w sondażach woli, bo deficyt tej woli występuje w Polsce od czasu zaborów: Już Wyspiański pisał w Weselu, że „panowie nie chcą chcieć”.

Dlaczego nie mieliby chcieć „panowie” dnia dzisiejszego: post-PRL-owska (dziś liberalna) inteligencja wielkomiejska, reprezentanci prestiżowych (niegdyś) środowisk zawodowych, manifestanci z KOD-u? Przecież oni nie przyznają się do tego, że nie chcą niepodległości! Ale to, że jej nie chcą niepodległości, widać choćby po tym, jak jej werbalnie bronią. Ich ostatecznym argumentem w sporach o reformę wymiaru sprawiedliwości jest „Polexit”. Jeśli ustawy sądowe przyjęte przez rząd w Warszawie nie będą się podobać Unii Europejskiej, to Unia nas „wyrzuci”, a wtedy od razu wpadniemy w ręce Moskwy – głoszą transparenty na Krakowskim Przedmieściu. Czyli alternatywa jest dwubiegunowa: jeśli nie mamy wpaść w ręce Moskwy, to musimy słuchać obecnego kierownictwa UE i stosować się do wszystkich jego zachcianek.

Z transparentów na Krakowskim Przedmieściu jasno wynika, że jedynym wyborem, jaki stoi przed Polską, jest dziś wybór między rosyjską a niemiecką (obecna UE) sferą wpływów. Innej, trzeciej opcji – że Polska istnieje samodzielnie między Rosją a Niemcami – tutaj po prostu nie ma. Faktycznie więc, wbrew używanej przez siebie instrumentalnie retoryce niepodległościowej, obóz ten realnie opowiada się nie za niepodległością Polski, tylko – co najwyżej – za jej autonomią w ramach Unii Europejskiej. Z transparentów na Krakowskim Przedmieściu jasno wynika, że jedynym wyborem, jaki stoi przed Polską, jest dziś wybór między rosyjską a niemiecką (obecna UE) sferą wpływów

Zbliżone stanowisko, w epoce zaborów zajmowali gloryfikatorzy Królestwa Kongresowego po roku 1815 czy później autonomiści galicyjscy w stosunku do cesarsko-królewskich Austro-Węgier. Różnica między autonomią a niepodległością jest jednak zasadnicza. Warunki i granice autonomii określa metropolia, podobnie jak politykę zagraniczną i obronną. Autonomia opiera się zaś wyłącznie na samorządzie. Tak było w czasach, gdy galicyjscy arystokraci pielgrzymowali do Wiednia, żeby załatwiać tam galicyjskie sprawy i obejmować wysokie stanowiska. I tak to widzą dzisiejsi zwolennicy autonomii Polski w ramach UE, którzy pielgrzymują do Berlina, liczą na stanowiska w Brukseli i są wielkimi obrońcami samorządu – czytaj: niezależności regionów od politycznego centrum w Warszawie.

Zgoda na autonomiczną wegetację niesuwerennego państwa polskiego w ramach większych całości politycznych i odrzucanie „niepodległościowych mrzonek” mają w polskiej historii długą tradycję. O niepodległość lub finlandyzację Polski toczył się spór w ramach opozycji lat 70., aktualny zasadniczo do początku lat 90., kiedy to zwolennicy „finlandyzacji” proponowali ustami Lecha Wałęsy „NATO–bis” i założenie polsko-rosyjskich spółek na terenach sowieckich baz wojskowych w Polsce, opuszczanych wtedy przez Armię Czerwoną. Wtedy jednak w obozie okrągłego stołu zwyciężyła opcja autonomistów prozachodnich – co Aleksander Kwaśniewski skwitował skrzydlatym słowem, że teraz: „będziemy służyć Brukseli tak samo wiernie, jak wcześniej służyliśmy Moskwie”.

Takie stanowisko nie ma oczywiście nic wspólnego z niepodległością, której 100-letnią rocznicę odzyskania obecnie świętujemy. Trzeba jednak stanąć w prawdzie i zauważyć, że w ciągu minionego ćwierćwiecza nie tylko polski establishment, ale również część elektoratu masowo udzielały poparcia dla stanowiska, które tak celnie ujął Kwaśniewski. To zaś oznacza, że na drodze budowy Polski jako państwa niepodległego dla przyszłych pokoleń stoi dzisiaj duży i wpływowy w społeczeństwie obóz, który jednoczy siły różnych partii i osób o różnych przekonaniach. Ich rzeczywisty stosunek do niepodległości nie jest otwarcie deklarowany. Werbalnie prezentują się jako jej zwolennicy. Ale realnie jest im to obojętne. Co najwyżej chodzi im tylko o autonomię Polski w ramach UE. A decydują o tym zarówno ich przekonania, jak i grupowe interesy.

W jakich przekonań wynika praktyczny wniosek, że autonomia jest dla Polski lepsza niż suwerenność? Ma to swoje przyczyny w największej pladze duchowej epoki transformacji, którą była dramatycznie niska samoocena Polaków jako narodu. Barbara Fedyszak-Radziejowska już w latach 90. wskazywała (na podstawie badań), że główną cechą wyróżniającą współczesnych Polaków wśród innych narodów jest zaniżone poczucie własnej wartości. Zaniżanie samooceny narodu podbitego było istotną funkcją kultury i edukacji formowanej przez ZSRR i polskich komunistów w czasach PRL-u (taka polityka historyczna należy do stałego repertuaru wszystkich imperiów, była też wobec nas stosowana przez zaborców w wieku XIX). W ciągu ćwierćwiecza III RP sytuacja ta niewiele zmieniła się na lepsze. Teza Barbary Fedyszak-Radziejowskiej wymaga tu jednak rozwinięcia. To zaniżone poczucie własnej wartości jest kluczem do ideologii wszystkich liberalnych i lewicowych partii, jakie dominowały na scenie politycznej ostatniego ćwierćwiecza. Określając ich stosunek do narodu określa zarazem ich stosunek do niepodległości. Zaniżanie samooceny narodu podbitego było istotną funkcją kultury i edukacji formowanej przez ZSRR i polskich komunistów w czasach PRL-u

Innymi słowy: czynnikiem jednoczącym obóz autonomistów jest wyniesiony z okresu niewoli „kompleks polski” – myślenie o Polakach jako o narodzie niezdolnym do tego, by skutecznie samemu się rządzić i decydować o sobie. Zdaniem autonomistów jesteśmy dotknięci istną plagą wad narodowych (których lista zmienia się w zależności od ideologicznego zabarwienia). Te wady, gdyby Polacy mieli naprawdę sami o sobie decydować, nieuchronnie doprowadziłyby to nas do klęski: wszak wszystkie polskie klęski były zawsze wynikiem naszych własnych błędów i wad narodowych – tak przynajmniej nauczały podręczniki w PRL-u. I tu zaczyna się anty-niepodległościowa postawa – podobna do tej z XIX wieku. Skoro większość naszego narodu jest tak beznadziejna (a może źródło naszych dziejowych klęsk tkwi w polskiej tożsamości, wszak „polskość to nienormalność”) to dla własnego dobra powinniśmy się zgodzić na wszelkie warunki oświeconych paryżan i berlińczyków, bo jeśli spełnimy te warunki, to oni się nami zaopiekują, żebyśmy sami nie zrobili sobie krzywdy.

Ponieważ realizuje się ją przez system edukacji, w największym stopniu formuje ona ludzi, którzy długo się kształcą. W epoce schyłkowego PRL-u i w czasach transformacji dało to taki efekt, że im wyższy jest poziom wykształcenia formalnego Polaków, tym – statystycznie – gorsza jest u nich ocena własnej wspólnoty narodowej. Głowami wykształconych mieszkańców wielkich miast zawładnęła z tego powodu swoista mitologia elit oraz potrzeba walki z wszelkimi próbami upodmiotowienia politycznego zwykłych Polaków pod hasłem: „najgorszą rzeczą będzie, jeśli im się pozwoli, żeby sami decydowali o sobie”. Żywionemu przez nich poczuciu niższości wobec cudzoziemców, towarzyszy więc jak cień poczucie wywyższenia ponad własny naród. Z tego światopoglądu – będącego dziwną miksturą manii wielkości na wewnątrz i kompleksu niższości na zewnątrz – wynika właśnie pogląd, że Polakom wystarczy autonomia. Odbiciem tego stanowiska jest postawa politycznego euro-entuzjazmu. Unia Europejska jawi się tu jako jedyny mesjasz, który ma nas zbawić – bez naszego udziału. Wystarczy, że się jej podporządkujemy.zajrzyjdoksiegarni_120

Przeciwko idei niepodległości jest też wizja przyszłej Polski jako gospodarczej kolonii obcego kapitału oraz polskich czterdziesto- i trzydziestolatków jako „korporacyjnego proletariatu”. Ale przekonywać konkretnych ludzi do takiej wizji jest znacznie łatwiej, niż do budowy suwerennego państwa z własnym, konkurencyjnym systemem gospodarczym. Droga prowadząca do życia w koloniach jest bowiem dla jednostki moralnie łatwiejsza: nie musimy sobie stawiać zbyt wielkich wymagań życiowych, ważne, żebyśmy umieli zarobić tyle, ile nam potrzeba, by wieść spokojne i rozrywkowe życie według własnego gustu. Tymczasem wychowanie do niepodległości wymaga przezwyciężania egocentryzmu, formowania postaw prospołecznych, poczucia odpowiedzialności, dyscypliny wewnętrznej, odwagi cywilnej, mobilizacji do podejmowanie wielkich wysiłków a nawet ofiar w razie potrzeby i do spełniania powinności obywatelskich na co dzień. To z perspektywy jednostkowej oznacza wybór trudniejszego życia.

W tej sytuacji budowa Polski jako państwa suwerennego – nie jako europejskiego landu i kolonii gospodarczej – oznacza oczywiście potrzebę wymiany elit we wszystkich dziedzinach ważnych dla istnienia i funkcjonowania państwa. W tej sytuacji budowa Polski jako państwa suwerennego – nie jako europejskiego landu i kolonii gospodarczej – oznacza oczywiście potrzebę wymiany elit we wszystkich dziedzinach ważnych dla istnienia i funkcjonowania państwa Ci, którzy w minionych dekadach zrośli się z systemem rozwoju zależnego Polski i temu zawdzięczają swoją obecną wysoką pozycję, z istoty rzeczy nie są w stanie przeorientować się z funkcjonowania w warunkach podległości na funkcjonowanie w pełni podmiotowe. Przejście od realizowania obcych interesów w Polsce do asertywnego formułowania interesów polskich jest z reguły poza ich zasięgiem. Do zbudowania naszej podmiotowości i konkurencyjności w świecie, potrzeba więc innego typu elit. Oczywistym przykładem strachu przed wymianą elit jest krzyk i bieganie po pomoc za granicę przez korporacyjną reprezentację środowiska sędziowskiego.

Kompleksy, wybór życia ułatwionego, interesy grupowe prominentów III RP – oto dlaczego mamy dziś tak wielu Polaków, którym niepodległość jest w istocie nie na rękę. Nawet jeśli ją popierają werbalnie.

 

Andrzej Waśko


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy 149 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy 148 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Komentarze (4)
Twój nick:
Kod z obrazka:


▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌
23.07.2019 15:13
▌▌Jeszcze a propos Gejowej Platformy oraz dziuń tłumnie popierających skrajne lewactwo — wygląda na to, że już tylko stołkowa część sceny politycznej ma zasoby do krzątania się przy nadciągających tuż-tuż wyborach, później nie będzie czasu na zbieranie podpisów, zatem wiadomo, że jeszcze przed wyborami, bez względu na wynik, będą one wygrane. ______________________________________________________ W sposób widoczny przedwyborczo krzątają się już jedynie trzy stołkowe formacje: ● Gejowa Platforma — „Tanio sprzedamy Twoje życie. Ile możecie zapłacić?”. ● Wiejska Kasta Urzędnicza — „Dla stołka zrobię wszystko. Naprawdę wszystko.” ● Polin Socjalizm — grupa rekonstrukcyjna „Mentalny PRL”. Wygląda na to że cała reszta — maksymalnie zubożona przez rządzących i pozbawiona milionowych funduszy płynących na konta z uprawiania telewizyjnej dobroczynności dla naiwnych, bo z kieszeni swoich poddanych — odpada już w przedbiegach. ______________________________________________________ W PRL też były te same trzy wielkie frakcje — dwie w łonie PZPR–matki wszystkich partii („Chamγ” i „Żγdγ”) oraz wiejska nomenklatura kołchozowa. Wyraźnie widać, że wracamy w koleiny ponoć dawno minionej epoki. Ano: ● Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich Sejmów wybieranie.
▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌
22.04.2019 21:35
▌▌Kto popiera państwowe „przedsiębiorstwa” i tyranię „dobrych urzędników”, ten jest za wieczną biedą Polaków, nieustanną pozycją Polaka jako pachołka względem możnych tego świata, który na każdy rozkaz klęka i bez szemrania „robi łaskę”, a gdy tylko zajdzie taka ochota — jest również całkowicie bezkarnie mordowany w dowolnych ilościach.
▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌
13.02.2019 5:01
▌▌„ma taką szansę tylko o tyle, o ile sami jej mieszkańcy będą tego mocno chcieli i będą gotowi – zbiorowo i indywidualnie – zainwestować swoje siły w realizację tego wielkiego celu.” . Bardzo trafne spostrzeżenie — rozziew między deklaracjami, kłamliwymi deklaracjami polityków, propagandą mediów, a faktycznymi postawami rzeczywiście jest ogromny. Znakomite i bardzo ważne jest też zwrócenie uwagi na punkt startowy: „W jakich przekonań wynika praktyczny wniosek, że autonomia jest dla Polski lepsza niż suwerenność? Ma to swoje przyczyny w największej pladze duchowej epoki transformacji, którą była dramatycznie niska samoocena Polaków jako narodu. Barbara Fedyszak-Radziejowska już w latach 90. wskazywała (na podstawie badań), że główną cechą wyróżniającą współczesnych Polaków wśród innych narodów jest zaniżone poczucie własnej wartości.” . …A którego źródłem była skrajna bieda praktycznie wszystkich Polaków na koniec PRL… Nigdy nie wolno zapominać, iż źródłem startowym III RP było totalne, ale to absolutne bankructwo socjalistycznego PRL. „Sukcesy” socjalistycznej biurokracji rządzącej z nadania ZSRR (to właśnie dzisiejsi „nowocześni” „euroentuzjaści”): ● przymus pracy z jednoczesnym zakazem opuszczania obozu pracy przymusowej pod groźbą kary śmierci; ● zarobki na poziomie 1 dolara dziennie (nierzadko w warunkach szkodliwych dla zdrowia); ● całkowite wyzucie Polaków z jakiegokolwiek majątku trwałego (np. pełna wolność socjalistycznych urzędników „socjalistycznie sprawiedliwie” wywłaszczających Polaków z ich własnej ziemi w przeliczeniu 1m2 za paczkę papierosów); ● dług zewnętrzny i dług wewnętrzny przekraczające możliwości spłacenia. . ● „I. sekretarz KW we Wrocławiu tow. Marian Mazur na konferencji przedzjazdowej w «Polarze» oświadczył, że dekapitalizacja urządzeń przemysłowych jest największym dobrodziejstwem socjalizmu i powodem do radości, bowiem oznacza ona, iż maszyna się zwróciła, nie liczy się amortyzacji, więc pracuje prawie za darmo.” — „Iskra Wolności” nr 8, 1986. . Pod koniec tego „pasma sukcesów” bezrobotny z Zachodu przybywający do PRL mógł za swój zasiłek dla bezrobotnych być królem życia, lokalnym krezusem zamawiającym drinki i przebierającym lokalne panny, a dumny obywatel socjalistycznej ojczyzny w konfrontacji finansowej mógł co najwyżej walczyć uniżoną przymilnością z podobnymi do siebie o pozycję pucybuta lub kelnera i zawrotny napiwek w postaci kilku prawdziwych dolarów. Wciąż dobrze pamiętam polską młodzież żebrzącą u niemieckich wycieczek w socjalistycznym Krakowie o jednorazowy długopis… . ● „W Krakowie na ulicach pojawiły się autobusy, w których brakujące szyby zastąpiono solidną, cynkowaną blachą.” — „Tygodnik Mazowsze” nr 78, 1984. ● „Milicja warszawska rozpędziła uczestników happeningu «Wielkie Żarcie» 29 XI pod domami «Centrum». Mimo wichury i ulewy przyszły tłumy młodzieży. Milicjanci legitymowali każdego, kto trzymał w ręku cokolwiek nadającego się do jedzenia.” — „Tygodnik Mazowsze” nr 273, 1988. . . . ▌▌„Zaniżanie samooceny narodu podbitego […] należy do stałego repertuaru wszystkich imperiów”. I tu właśnie wchodzimy w okres III RP — socjalizm i totalna władza urzędników nad gospodarką, które doprowadziły do równie absolutnego bankructwa Polski, Polaków, upadku gospodarczego, społecznego i psychicznego stały się jednocześnie powodem całkowitej bezbronności względem zachodnich interesów, które bardzo tanio, praktycznie za drobne kwoty mogły kupić absolutnie wszystko: kupować gospodarkę, kupować media (== sterować myśleniem milionów Polaków), kupować całe siatki autorytetów moralnych, siatki agentów oraz kupować ich dysponentów, kupować kompromaty, kupować wyroki niezależnych sądów (== totalna bezkarność), kupować partie polityczne, kupować ustawy i politykę obronną. Zewnętrzne przejęcie tych aktywów pozwoliło m.in. uruchomić zjawiska znane jako „pedagogika wstydu” i „przemysł pogardy”. W stosunku do skali zubożenia Polaków przez ich socjalistyczną ojczyznę za naprawdę drobne kwoty zachodnie interesy — np. za pomocą fundacji i „wspierania demokracji” — mogły wręcz wychowywać sobie całe pokolenie politycznych mentalnych niewolników („urodzonych w niewoli, okutych w powiciu”) — sprawujących zewnętrzne znamiona władzy zniewolonych kolonialnym myśleniem już na etapie kształtowania postaw, a dodatkowo uzależnionych finansowo i dostarczających osobistych kompromatów swoim dysponentom. Jeśli ktoś już na starcie konkuruje politycznie na równi jedynie dzięki finansowemu wsparciu z zagranicy oraz dyskretnym wpływom sterowanej przez te ośrodki agentury, to czyż będzie miał szansę, a nawet w ogóle chęć, by kiedykolwiek wszystko postawić na jedną kartę i prowadzić własną niezależną politykę już bez tego wsparcia? (A ściślej biorąc — od tej pory mając już aktywnego wroga w całym dotychczasowym wsparciu — po przekręceniu wajchy przez Grupę Trzymającą Władzę). Historyczne uzależnienie zachodniej lewicy od wsparcia totalitarnego reżimu w Moskwie pokazuje, że nie, przenigdy — dzięki metodzie wprowadzania od młodości zależność się powiela w kolejnych pokoleniach. . . . ▌▌Rozwiązanie jest jasne, proste i oczywiste, choć wiadomo — niełatwe. Rozwiązaniem naszych problemów jest zapewnić Polakom maksimum wolności: maksimum demokracji — wolności słowa i wolności wyboru — oraz maksimum wolnorynkowej gospodarki (przynajmniej wewnętrznie) — odpowiednika demokracji w gospodarce. Oznacza to m.in. zwalczanie wpływu jakichkolwiek obcych interesów: niemieckich, rosyjskich, izraelskich, brukselskich…, zwalczanie wpływów zdradzieckiej lewicy (islamizacja Polski — eksterminacja etniczna / ludobójstwo etniczne [vide: Wikipedia]) skłonności do wschodniego autorytaryzmu, biurokracji, władzy urzędników nad gospodarką, socjalizmu (== biedy, marazmu, bierności, zacofania, niszczenia kapitału finansowego, społecznego i kulturowego), niewolenia umysłów (np. wiarą w księżycową ekonomię — chociażby statystyczne zwidy keynesizmu), cenzury Internetu, lewicowego totalitaryzmu. . . . ▌▌Jednym z największych dylematów przynoszącej rozwój gospodarczy i społeczny demokracji jest pogodzić demokrację z eksperckością u władzy — wbrew powszechnym odczuciom historia wielokrotnie przynosiła system władzy zbliżony do demokracji bezpośredniej (np. z chwilą udanego wybuchu społecznego) i za każdym razem demokracja bezpośrednia przynosiła klęskę i okazywała się jedynie stanem przejściowym do innej formy rządów: albo pod postacią władzy niewielkiej grupy uzurpatorów — rządzących wprost lub za sceniczną dekoracją malowanej demokracji (np. ZSRR), albo w postaci objęcia faktycznej władzy przez możnych sąsiadów i kulturową, etniczną lub fizyczną eksterminację dotychczasowych gospodarzy (np. I RP). Dlatego, choć w ramach rozwoju demokracji należy jak najgłębiej popierać idee referendów (np. Szwajcaria), to nie można wkładać bezpośredniej władzy w formę referendów, które nb. szybko przyniosłyby zupełnie sprzeczne ze sobą wyniki, np. dochód gwarantowany dla każdego, ale likwidacja podatków, ale mnożenie władzy urzędów bazującej na zaszczepionej przez socjalistyczną szkołę i socjalistyczne media wierze w dobre krasnoludki zwane urzędnikami, które za zupełną darmochę nieba przychylą: zbudują, zaopiekują, bez konieczności jakiegokolwiek proszenia się i bez oglądania się na groźbę utraty życia i bezpieczeństwo własnej rodziny zwalczą wszelkie nieprawidłowości, bez niczyjej pomocy zarobią dla nas fortunę, a ze wspólnych pieniędzy nawet złotówki nie uszczkną. . Jak zatem pogodzić wolność Polaków do decydowania o własnym państwie i jego sprawach wewnątrz i na zewnątrz z rządami ekspertów? Potrzebny jest system nowy, najlepiej wykorzystujący nowe czasy i nowe możliwości — w efekcie gwarantowany turborozwój na pozycje światowego lidera. Np. nie będzie mądrzejszej demokracji w Polsce bez demokratycznej wymiany wyborców na znacznie mądrzejszych, co pozwala osiągnąć System Elektorski — normalne wybory co 4 lata, ale najpierw jedynie elektorów — spośród znanych sobie najmądrzejszych, odnoszących największe i w pełni zasłużone sukcesy osobiste najbliższych sąsiadów [== już na starcie całkowita eliminacja wpływu głosów jakiejkolwiek patologii — społecznej, ale także tej medialnej]. I dopiero ci elektorzy dokonują nie tylko ostatecznych wyborów władz w Polsce, ale skoro już tacy dobrzy — to również odwołań w głosowaniach obecnie w pełni bezkarnych skompromitowanych urzędników, gdzie długie łańcuchy urzędniczej podległości oznaczają urzędnicze latyfundia, całkowitą niesterowność i bezkarność nawet w obliczu dowodów przestępstw. . Inne rozwiązanie (z możliwością połączenia), to fantastyczne możliwości wzrostu efektywności ustroju demokratycznego jakie przynoszą nowe technologie — kto je wprowadzi, ten miażdżąco wygrywa rywalizację i to w skali światowej. Wyobraźmy sobie np. koniec z głosowaniem na niewiele mówiące nazwiska lokalnych polityków, ale na ich faktyczne decyzje! — czy rzeczywiście głosowali zgodnie z naszym interesem, czy tylko zagraniczne media roztaczały jedynie piękne miraże, a w ich głosowaniach sprawy szły całkiem w przeciwną stronę? Dziś już możliwa jest prosta aplikacja (do wyboru przez użytkowników wg ich gustów — open source bazujący na jednolitych danych), która będzie łączyć sposób wszystkich głosowań wszystkich parlamentarzystów/radnych z przyznanymi przez samego wyborcę wagami wybranych głosowań oraz decyzją dla każdego głosowania uznaną za pożądaną (czyli automatycznie odpowiednio duże punkty ujemne za każdą decyzję odwrotną oraz każdy brak głosowania, jeśli tylko także ją wspierał). W jednej chwili zamiast emocjonalnych szantaży wirtualnej rzeczywistości roztaczanej przez podporządkowane media (a już szczególnie regularnej histerii rozpętywanej w trakcie kampanii wyborczej!) każdy wyborca otrzymuje jednoznaczny wynik — na ile parlamentarzyści ostatniej kadencji faktycznie realizowali jego interesy — i to określane już post factum, a więc kiedy podjęte decyzje zaczęły przynosić przynajmniej swoje pierwsze, np. zatrute owoce. Ocena dotychczasowych głosowań (np. co dwa lata) i wszystko naraz staje się jasne — ta połowa parlamentarzystów/radnych głosowała przeciw polskim interesom — dostaje solidnego kopa z słodkiego dolce vita na koszt Polaków bez prawa do startowania w najbliższych wyborach uzupełniających brakującej połówki. Po dwóch latach — znów wywalenie połowy NAJGORZEJ realizującej interesy Polaków. Warto zwrócić uwagę, że w tym modelu głosujący zgodnie z najlepszym interesem Polaków zostają zwolnieni z konieczności tracenia czasu, sił i zbierania lewych zagranicznych funduszy na kolejna oderwaną od realiów kampanię wyborczą — oni nie zawracają sobie tym głowy, skoro i tak są najlepsi w tym, w czym powinni — w realizacji polskich interesów! Cóż za przemożny sygnał dla wybrańców narodu: czy jesteś za rządem, czy przeciw — przed każdym głosowaniem dobrze się zastanów, gdzie leży najlepszy interes Polaków, bo inaczej… nawet szef partii czy niemieckiej Komisji Europejskiej nic tu nie pomoże! Jak koresponduje z tym obecny model, gdy parlamentarzyści przypominają sobie o potrzebach wyborców jedynie w kampanii przed wyborami? . Wszystkie te działania mogą być dla bezpieczeństwa szyfrowane, sprawdzane sumy kontrolne SHA256 przed przekłamaniami, drukowane, używane jako ściąga w głosowaniu / głos papierowy / głos internetowy / kod QR/paskowy — jedynie wyobraźnia ogranicza dalsze efektywne zastosowania nowych możliwości.
pb
25.11.2018 16:04
Polecam Panu mój długi tekst o Filipinach... Egzotycznie, ale całkiem sporo punktów zbieżnych z tym co opisano powyżej. https://tygodnik.tvp.pl/39717237/prezydent-na-wojnie-z-narkotykami-kosciolem-i-ameryka-potrzebuje-pieniedzy-na-buty-motocykle-i-dziewczyny?fbclid=IwAR0so3H3GCbKCDSwTu2T11FHBhuQWkYIPCeI51g1PSK4lT0ZeUnanKi2_OY

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.