W systemie sowieckim agenturalność jest dziedziczna, a w postkomunizmie zapewnia karierę

W związku z podjętą na Litwie decyzją o ujawnieniu dokumentacji KGB z lat 1960-1990, o działaniach agentury, jej wpływie na sprawy wewnętrzne kraju, a także o katastrofie smoleńskiej, lustracji i elitach dla Portalu ARCANA mówi Jerzy Włodzimierz Targalski (ps. Józef Darski) – historyk, politolog, orientalista, działacz opozycyjny i publicysta, specjalista w temacie przemian ustrojowych w Europie Środkowej i Wschodniej.

11.03.2011 23:59

Portal ARCANA: Litwa postanowiła ujawnić dokumenty dotyczące KGB z lat 1960-1990. Jakie wpływy miało KGB na Litwie. Jakie wpływy zdołali zachować agenci służby po 1990 roku?

Jerzy Targalski: Wpływ KGB na Litwie przed 1990 rokiem był większy niż w republikach „spokojniejszych”, w tym sensie, że dawał więcej możliwości gier operacyjnych, których warunkiem jest pewien liberalizm. KGB nie tylko całkowicie kontrolowało inteligencję, ale również jej kontakty z emigracją. Wystarczy wymienić sprawę domniemanego (ostrożność procesowa wobec sądów KGB) zwerbowania Algisa Klimaitisa – prawdopodobnie w połowie lat 1980-tych, czy Valdasa Adamkusa (patrz dalej).

Wydarzenia styczniowe - interwencja wojsk sowieckich na Litwie w 1991 r.W 1991 roku w litewskim KGB pracowało około 1200 osób, a sieć agenturalna liczyła wtedy około 6 tys. aktywnych współpracowników. Liczba mieszkańców Litwy wynosiła ok. 3,6 mln., czyli była 10 krotnie mniejsza niż w Polsce. W naszych warunkach dawałoby to 12 tys. pracowników bezpieczeństwa (mieliśmy 24 tys. funkcjonariuszy SB) i 60 tys. TW (mieliśmy ok. 80 tys. TW SB, w tym część nie była już aktywna). Pamiętajmy jednak, że opozycja litewska była absolutnym marginesem i inteligencja do niej nie należała. Byli to w większości ludzie prości, związani z Kościołem.

Dla porównania na Łotwie KGB liczyło 564 pracowników. Natomiast aktywa agentura wynosiła przeciętnie 10 TW na jednego pracownika operacyjnego, czyli 4300 osób przy łącznej liczbie ludności ok. 2,7 mln. (w tym ok. 1,4 mln. Łotyszy). Dawało to takie same proporcje, jak na Litwie (ok. 3 mln. Litwinów).

Takie porównanie oczywiście nie obejmuje wszystkich pracowników i agentów organów bezpieczeństwa w Polsce i na Litwie. By go dokonać, należałoby znacznie przekroczyć ramy obecnej wypowiedzi.

W okresie po 1991 roku, podobnie jak w Polsce, agentura byłego KGB (teraz FSB, SWR i GRU) zachowała pełną kontrolę nad kluczowymi litewskimi organami państwowymi. Przejawem tego może być fakt, iż byli oficerowie rezerwy KGB pełnili takie stanowiska, jak minister spraw zagranicznych - Valionis (u nas 6 ministrów spraw zagranicznych było TW SB), czy szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (odpowiednik ABW) – Poczius i nikomu to nie przeszkadzało, a wręcz było powodem do dumy. Jeśli zauważymy, iż obecna prezydent Grybauskaite była związana z tzw. platformistami (komuniści chcący zachować Związek Sowiecki), zauważymy, iż po 20 latach Litwa, podobnie jak Polska, są w punkcie wyjścia, tylko że teraz niepodległość i wolność jest wrogiem publicznych naszych społeczeństw.

Portal ARANA: W ubiegłym roku jeden z wysoko postawionych polityków zajmujących się polityką bezpieczeństwa stwierdził, że na Litwie obecnie działa 3 tysiące agentów rosyjskich. Jaki mogłoby to mieć wpływ na relacje litewsko-polskie?

J. T.: Oświadczenie Meczysa Laurinkusa było elementem gry wewnątrzlitewskiej, stąd jego nieprecyzyjność. Laurinkus mógł mieć na myśli oficerów rezerwy KGB, którzy zajmują/zajmowali wysokie stanowiska państwowe i nikt, a zawłaszcza organy władzy, nie widziały w tym nic nagannego.

Litewski Oddział Organizacyjno-Mobilizacyjny kierowany był bezpośrednio przez Wydział Mobilizacyjny KGB ZSRS, którym kierował mjr A. B. Supłatow. Podwydziałowi Mobilizacyjnemu, który stanowił część wspomnianego Oddziału, podlegała specjalna rezerwa agenturalna KGB, tworzona z niepowołanych do wojska agentów KGB. Na dzień 1 stycznia 1981 roku tworzyło ją 11 rezydentów, 1118 kandydatów na członków specjalnej rezerwy agenturalnej, 1527 agentów „zarchiwizowanych“, 84 właścicieli mieszkań. W tymże roku wykreślono z rezerwy 259, a na ich miejsce wprowadzono 332 nowych agentów. Taka wymiana miała miejsce co roku.

Godło Litewskiej SSR27 grudnia 1990 roku było 420 wojskowych rezerwistów KGB, z których 25 marca 1991 roku w rezerwie pozostało 370 – w 1990 roku z własnej woli wycofało się 32, zaś między styczniem i marcem 1991 roku dalszych 39. Zadaniem Oddziału było przygotowanie kadr do pracy w „szczególnym okresie” tj. na wypadek wojny lub zagrożenia jej wybuchem.

Jak z tego widać rezerwa agenturalna KGB była przygotowywana do tworzenia siatki konspiracyjnej na wypadek utraty kontroli nad Litwą. Podobna tajna sieć istniała w Estonii i na Łotwie.

W operacji zaostrzania stosunków litewsko-polskich używana jest zwykła agentura, ale nie można zapominać, że karta antypolska daje głosy wyborcze. Nie trzeba więc być agentem by jej używać. Znaczną rolę odgrywają też „pożyteczni idioci”.

Ostatnią operacją jest rozpowszechnianie w Internecie filmików o tym jak Polska w którymś tam roku w przyszłości zajmuje Ukrainę, Białoruś i Litwę, ale tylko tę część, która przed 1939 rokiem wchodziła w skład II RP. Oczywiście reszta należy do Rosji. Z drugiej strony produkowane są filmiki jak Ukraina zajmuje Rzeszowszczyznę i Chełmszczyznę. Filmiki owe w różnych wersjach terytorialnych są następnie używane do propagandy antypolskiej na Litwie. Oprócz agentury znaczną rolę odgrywają tu jednak idioci i politycy, którzy dostrzegli możliwość wypłynięcia i zebrania dodatkowych głosów.

Portal ARCANA: Sprawa Rolandasa Paksasa – jaki był udział Rosjan w odsunięciu tego prezydenta Litwy?

J. T.: Było to raczej wspólne przedsięwzięcie Rosji i USA, zaś główną rolę na Litwie odegrał wspomniany Meczys Laurinkus, niegdyś dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Państwa.

Była to klasyczna operacja poświęcenia pionka celem ułatwienia politycznego startu ważnemu agentowi. Mam na myśli Uspaskicha, założyciela Darbo Partija (Partii Pracy).

Paksas już jako sportowiec musiał mieć bliskie kontakty z KGB. Następnie brał udział w tworzeniu oddziałów ochotników dla obrony Litwy w latach 1990-1991, a po odzyskaniu niepodległości został merem Wilna. Jego kariera premiera z ramienia Związku Ojczyźnianego zakończyła się, kiedy wszedł w konflikt z Landsbergisem, kiedy to chciał sprzedać Możejki Yukosowi, nie był więc związany w KGB z grupą Putina. Oficjalnie stracił prezydenturę za złamanie procedury nadania obywatelstwa Litwy swemu dobroczyńcy Borisowowi. Przedsiębiorca ten miał dwa zakłady – jeden na Litwie, drugi w Petersburgu – gdzie remontował helikoptery armii rosyjskiej. Jak wiadomo nie ma to absolutnie nic wspólnego z GRU, gdyż w Rosji panuje kapitalizm i gospodarka rynkowa… Boris finansował kampanię wyboczą Paksasa, a dodatkowo agencja PR, z której korzystał Paksas, była przykrywką dla FSB.

Ostatecznie, w kolejnych wyborach parlamentarnych agenturalna Partia Pracy zdobyła 34 mandaty na 140 i Uspaskich został ministrem gospodarki. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pokłócił się z ówczesnym premierem Brazauskasem w kwestii tego, kto przejmie Możejki. W konsekwencji Upaskich, ścigany listem gończym, musiał uciekać do Moskwy, ale już wrócił i wszystko jest w normie.

Portal ARCANA: Czy ujawnienie akt KGB na Litwie ma szansę rozpocząć na nowo proces lustracji elit w krajach UBL?

J. T.: Nie sądzę. Akta są systematycznie publikowane w Internecie. W sensie personalnym nie wnoszą one wiele wiedzy, a gdy rzeczywiście coś zostaje ujawnione, mamy do czynienia ze zmową milczenia, jeśli jest to wygodne. Klasycznym przykładem było ujawnienie raportu napisanego przez TW „Fermerisa” dla I Wydziału KGB Litwy (odpowiednik I Zarządu Głównego KGB w Centrum). Fermeris został natychmiast zidentyfikowany jako prezydent Valdas Adamkus. Ujawniono tylko jeden raport – prawdopodobnie uczyniła to rosyjska agentura by ukarać/zdyscyplinować Adamusa za jego proatlantycką postawę. Dziennikarz, który napisał o sprawie, został ukarany grzywną przez litewski odpowiednik Rady Etyki Mediów. I na tym sprawę zakończono. Wszyscy wiedzą i wszyscy milczą. Jedni, bo to nie wygodne, inni bo już Adamkusa zwalczać nie trzeba, a agenturze przypomniano, że papier nie płonie i wszystko jest zachowane.

Pomnik ofiar KGB w WilniePotral ARCANA: Czy można porównać wieloletnie zmagania Litwy z przeszłością do znanych nam doświadczeń polskich?

J. T.: Można porównywać, by ukazać na różnice i podobieństwa. Wolność i niepodległość większości mieszkańców Litwy i Polski jest zupełnie niepotrzebna. Wystarczy przypomnieć, iż w Polsce większość wyborców głosuje na partię rosyjską, gwarantującą wasalny status naszego kraju, bo wtedy będziemy bezpieczni przed Rosją i Putin nam nic nie zrobi, a gdybyśmy bronili naszych interesów, to dopiero napytalibyśmy sobie biedy. Na Litwie 47 procent wyborców głosowało na agentkę KGB „Szatriję” czyli Kazimierę Prunskiene. Jaki sens miała walka o niepodległość Litwy, skoro połowa mieszkańców kraju widzi jako pożądane posiadanie prezydenta – agenta sowieckiego?

A czy różni się to od postawy wyborców polskich głosujących na prezydenta, który gwarantuje, iż sprawa smoleńska nie zostanie wyjaśniona i dzięki temu nie narazimy się na gniew Moskwy? Przecież 96 osób nic nie wskrzesi, a spokój 38 mln. Polaków jest ważniejszy od prawdy o śmierci tej setki, więc wybieramy kłamstwo. Kłamstwo jest najpotężniejszym fundamentem, na którym można budować najtrwalsze systemy.

Portal ARCANA: Czy lustracja w Polsce ma jeszcze sens i szanse powodzenia? Czy jest to możliwe w kontekście słów J. Kaczyńskiego o zakończeniu nazywania przez niego pewnych polityków postkomunistami (była to deklaracja wypowiedziana w czasie kampani prezydenckiej)?

J. T.: Lustracja zawsze ma sens w państwie wasalnym i rządzonym przez postkolonialne elity, upatrujące swoje bezpieczeństwo w lojalnej służbie wobec dawnego i obecnego Centrum. Dzieje się tak z dwu powodów: agenturalność jest dziedziczna w systemie sowieckim, a w postkomunizmie zapewnia karierę. Innymi słowy, aby należeć do elity rządzącej, medialnej czy uniwersyteckiej trzeba albo pochodzić z rodziny bezpieczniackiej lub agenturalnej, albo uznawać, iż jest to słuszne kryterium selekcji i dawać tego dowód czynem.

W tej sytuacji lustracja stanowi instrument sprzyjający (aczkolwiek nic nie gwarantujący) wymianie elity postsowieckiej na nową, autentyczną. Przeszkodą natomiast stawiającą pod znakiem zapytania powodzenie lustracji jest nie tylko agenturalne pochodzenie elit, lecz przede wszystkim pochwała agentury powszechna wśród Nowych Ludzi wyhodowanych w ciągu 20 lat istnienia Ubekistanu.

Obecnie większości mieszańców Polski jest absolutnie obojętne czy ktoś był czy nie donosicielem lub funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa zaborcy. To pokłosie relatywizmu moralnego zaszczepionego już przez Michnika i Kiszczaka. Polska stała się do niczego nie potrzebna, a nawet jest jedynie balastem przypominającym o przeszłości. Przeszłość, jak wiemy, nie istnieje. Jest tylko teraźniejszość i przyszłość.

W klasycznej sytuacji ludzie aspirujący do stania się elitą powinni zakwestionować legitymację genezy i selekcji elity kolaboranckiej i postkolonialnej. Byłoby to działanie uzasadnione i korzystne dla kraju. W sytuacji gdy pozbawione przeszłości, przywódców i wspólnych wartości masy, wychodząc z komunizmu zderzyły się w postkomunizmie z popkulturą wyposażoną w nowoczesne narzędzia medialne (dodatkowo sterowaną przez ludzi, dla których tradycja, przeszłość i wspólne wartości konstytuujące naród, stanowią śmiertelne zagrożenie), zapanowała całkowita amnezja, brak zasad moralnych i potrzeby posiadania własnego państwa. Ludzie ci byliby bardzo nieszczęśliwi, gdyby przyszło im żyć bez manipulacji. Oni potrzebują jej jak powietrza, gdyż tłumaczy świat i pozwala żyć spokojnie. Prawda, wiedza o rzeczywistości jest największym zagrożeniem dla Nowego Człowieka.

Młodzież widzi swoją szansę jedynie w pełzaniu i demonstrowaniu: będę większą kanalią od innych, aby zrobić karierę. Dla niej dołączę do najgorszych. Śmiertelnymi wrogami dla młodzieży są ci, którzy chcą zmienić status quo.

Dlatego w skali masowej nie widzę szans by ujawnianie starej agentury, nie mówiąc już o otoczonej powszechną miłością i szacunkiem nowej agenturze, dało pożądany rezultat, ale ważne jest dla nas, epigonów narodu polskiego i społeczeństwa ludzi wolnych.

Rozmawiał Łukasz Wiater
Współpraca Błażej Cecota 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

The New York Times vs. Polish history

Komentarze (11)
Twój nick:
Kod z obrazka:


Miroslaw Kraszewski
20.03.2011 22:28
marco
20.03.2011 9:00

Zastanawia mnie niewielki wtret w tekscie, pozwolo go sobie wkleic:
" ... iż byli oficerowie rezerwy KGB pełnili takie stanowiska, jak minister spraw zagranicznych - Valionis (u nas 6 ministrów spraw zagranicznych było TW SB), ...".
Czy to jest odwolanie sie do slow ministra Maciarewicza czy tez sa inne osoby i dowody potwierdzajace teze ministra Maciarewicza? Sprawa jakos przyschla, jak wiele innych zreszta, a moze wartoby krok po kroku wyjasniac te wszystkie biale/czarne plamy na naszej historii? Dobrze, ze zaczynaja sie pojawiac jaskolki odbrazowiania altolytetow elyt, moze dozyje czasow, gdy historia mojego kraju nie bedzie falszowana, lukrowana, a badacze majacy inne zdanie o 'postaciach ze spizu' nie beda opluwani czy szargani przed sadami.

Sosna
14.03.2011 16:08

zwyczajna toksykacja... jak się nie da zaprzeczyć to przynajmniej w przeciwnika błotem - zawsze coś się przylepi...

Jaszczur
14.03.2011 13:08

Nie tylko młodzież, także większość dorosłych.

Danekm
14.03.2011 8:34

:))))) człowieku, gratuluję:))))

interesant
13.03.2011 14:35

zapomniał pan dodać, że J. Kaczyński to Żyd!
A tak bez żartów, to ciekawi mnie skąd ma pan takie źródła? Toż to wiedza wydawałoby się tajemna (biorą pod uwagę siły zaangażowane w jej ukrywanie - IPN, PiS, postkomuniści)...

Tt33
13.03.2011 14:29

Najgorsze jest to jak wygląda dzisiaj polska młodzież. Doskonała diagnoza choroby i jej przyczyn. Jak a jak to leczyć?

kokon
13.03.2011 9:02

Wpis zdradza Cię skąd jesteś.

Digesta
13.03.2011 1:46

Cóż, nikogo by nie zdziwiło gdyby na Litwie i Łotwie sytuacja była równie przewrotna jak to ma miejsce obecnie w Polsce. Autentyczni postkomuniści i często jednocześnie byli tajni agenci, przemalowani na opozycyjnych działaczy, dziś jako narodowi socjaliści z PiS-u przyczepiają etykietkę postkomunizmu wszystkim swoim przeciwnikom politycznym. Ironią losu jest np kariera Kaczyńskiego, syna towarzysza Rajmunda Kaczyńskiego, prominenta PZPR z ekipy Gomułki, współpracującego z Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sam J.Kaczyński trafił do KOR jako tajny współpracownik SB, którym był jak wszyscy związani z wymiarem sprawiedliwości w PRL chcący zrobić karierę. Fakty te udało się ukryć dzięki tajemniczemu zniknięciu z IPN wszystkich dokumentów dotyczących obu braci Kaczyńskich dokładnie o świcie następnego dnia po zaprzysiężeniu Prezydenta Kaczyńskiego. Tak więc o władzę w Polsce ubiegają się dziś najprawdziwsi postkomuniści wspierani zdecydowanie przez...Kościół, w czym nie ma nic dziwnego z racji ich znajomości faktów dotyczących masowej współpracy kleru i hierarchów z policją polityczną PRL-u. Współdziałający z PiS IPN dziwnym zbiegiem okoliczności lustruje jedynie ludzi związanych z ekipą PZPR rządzącą po 1970 roku czyli tych, ktorzy na skutek odsunięcia od władzy ekipy Gomułki pozbawili władzy i wszelkich wpływów towarzysza Rajmunda Kaczyńskiego i jego rodzinę, jest więc zwyczajnym narzędziem osobistej zemsty Jarosława Kaczyńskiego i jemu podobnych czerwonych książąt. Tak więc może być, że nie tylko w Polsce po władzę i najwyższe stanowiska w państwie sięgają dziś najprawdziwsi postkomuniści, którym marzy się przywrócenie rządów terroru, tyle że tym razem w ramach państwa faszystowsko-wyznaniowego.

Kwojak
12.03.2011 11:06

Świetny tekst, choć wnioski nie najweselsze... Niestety, chyba prawdziwe...

Pavka
12.03.2011 8:48

na pohybel czerwonej primogeniturze! Dziękuję za tekst.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.