To nie była żadna "zbrodnia wołyńska". To było ludobójstwo!

Nazwa „Zbrodnia Wołyńska” jest nieadekwatna do skali, obszaru i czasu trwania czystek etnicznych na Polakach, których podczas II wojny światowej, a także po niej, dopuścili się nacjonaliści ukraińscy. To trwające kilka lat ludobójstwo objęło obszar od Wołynia i Polesia aż po Lubelszczyznę, Ziemię Przemyską, nawet Rzeszowską, które Ukraińcy uważali za swoje ziemie etniczne - mówi ks. prof. Józef Marecki, członek Kolegium IPN
02.11.2016 13:29

Wywiad z ks. prof. Józefem Mareckim,  Kierownikiem Katedry Nauk Pomocniczych Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

 

Mówimy - Zbrodnia Wołyńska, ale za tą nazwą kryje się wiele zbrodni, popełnianych w różnym czasie i nie tylko na Wołyniu…

Tak, nazwa „Zbrodnia Wołyńska” jest nieadekwatna do skali, obszaru i czasu trwania czystek etnicznych na Polakach, których podczas II wojny światowej, a także po niej, dopuścili się nacjonaliści ukraińscy. To trwające kilka lat ludobójstwo objęło obszar od Wołynia i Polesia aż po Lubelszczyznę, Ziemię Przemyską, nawet Rzeszowską, które Ukraińcy uważali za swoje ziemie etniczne. Wszędzie tam dochodziło do eksterminacji Polaków oraz niszczenia ich dziedzictwa na rozkaz banderowskiej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)  wspierane przez cywilów - ukraińską „czerń”, kierującą się nienawiścią do „Lachów” i żądzą rabunku.  

Mówi się też o Zbrodni Wołyńskiej w sensie ściślejszym,  ograniczając ją do samego Wołynia i do okresu między lutym 1943 a lutym 1944. W tym czasie na Wołyniu zamordowano od 40 do 60 tysięcy Polaków i starto z powierzchni ziemi ponad tysiąc polskich osiedli.

Na Wołyniu istniały dogodne warunki dla takiej zbrodni. Po pierwszej wojnie światowej ten, należący wcześniej do zaboru rosyjskiego obszar, jest bardzo zniszczony. Duże jego połacie zasiedlają koloniści ukraińscy i polscy. Polacy wyróżniają się gospodarnością, wysoką kulturą rolną, wykształceniem. Z nich najczęściej rekrutują się miejscowi urzędnicy i nauczyciele. Wzbudzają, podobnie jak Żydzi, zawiść Ukraińców, którzy są cywilizacyjnie słabiej zaawansowani, biedniejsi.  Dlatego, kiedy rusza na Wołyniu akcja likwidowania skupisk polskich, OUN – UPA łatwo mobilizuje tamtejszą „czerń” do udziału w czystkach; latami narastająca zawiść bardzo to ułatwia.

Początek antypolskiej czystki na Wołyniu datuje się na luty 1943…

Mordowanie Polaków na mniejszą skalę odbywało się od września 1939, a  już w kwietniu 1941, jeszcze przed wybuchem wojny sowiecko-niemieckiej, OUN-B propagowała hasło „Ukraina dla Ukraińców”.  jeszcze przed wybuchem wojny sowiecko-niemieckiej, OUN-B propagowała hasło „Ukraina dla Ukraińców” I w tamtej odezwie czytamy, że kto nie jest Ukraińcem, nie ma prawa istnieć w państwie ukraińskim, choć tego państwa wówczas nie było.  W połowie lutego 1943 odbyła się konferencja OUN-B, na której podjęto decyzję o formowaniu oddziałów partyzanckich, aby walczyć nie tylko z Niemcami, ale także by dokonać czystek Polaków. I te czystki na Wołyniu zaczynają się już w lutym. W czerwcu 1943  OUN-B wydaje dyrektywę o likwidacji polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. Równolegle następuje mobilizacja oddziałów UPA i „czerni”. Inaczej niż na terenie dawnego zaboru austriackiego, gdzie Polaków najpierw próbowano się pozbyć wzywając do ucieczki, na Wołyniu czystki etniczne rozpoczęto bez uprzedzenia. I mimo, że dyrektywa OUN-B dotyczyła likwidacji mężczyzn, w praktyce mordowano każdego, kto nie zdołał gdzieś się ukryć lub uciec.

Skoro oficjalne rozkazy mówiły o likwidacji mężczyzn, to czy mordowanie dzieci, kobiet, starców miało charakter samowolny?

Trudno to jednoznacznie dziś stwierdzić. Nie zachowały się rozkazy na piśmie. Warto pamiętać, że UPA działała na Ukrainie do 1957 roku. Część dokumentów została zniszczona, część trafiła w ręce NKWD i te również są dla nas niedostępne. Historycy ukraińscy z kolei utrzymują że była to wojna polsko-ukraińska, a nie ludobójstwo. Ale fakty temu przeczą. Eksterminacji Polaków na Wołyniu towarzyszyła dewastacja śladów polskości; palono domy ludowe, kościoły, plebanie, dwory, domy, fabryki. Zbrodniarze niszczyli wszystko, co świadczyło o polskości. Stąd też ich nienawiść do Kościoła rzymsko-katolickiego Takie połączenie eksterminacji z systematycznym niszczeniem kultury materialnej jest typowe dla czystek etnicznych. Zbrodniarze niszczyli wszystko, co świadczyło o polskości. Stąd też ich nienawiść do Kościoła rzymsko-katolickiego.        

Czy znamy jakieś instrukcje czy rozkazy dotyczące tych kwestii?

Zachowały się meldunki mówiące o tym, że spalono kościół lub kościoły. To oznacza, że wykonany został rozkaz, choćby tylko ustny.  Są też zeznania świadków, byłych członków UPA przesłuchiwanych przez NKWD po wojnie oraz pewne relacje zachowane na emigracji ukraińskiej mówiące o rozkazach mordowania i niszczenia. Ale wiele mordów popełniano zapewne bez rozkazów, zwłaszcza gdy chodzi o zbrodnie popełniane przez cywilów, dla których było oczywiste, że „Lach” to śmiertelny wróg a jego zabicie to nie grzech. Jeżeli na wiecu prowadzonym przez aktywistę OUN była mowa o tym, że Polaków trzeba „wyrwać jak chwasty”, rozkazy były zbędne. Agitowani wiedzieli, że mają „Lachom” odpłacić za „męki ukraińskiego narodu”. Jeżeli na wiecu prowadzonym przez aktywistę OUN była mowa o tym, że Polaków trzeba „wyrwać jak chwasty”, rozkazy były zbędne A skoro odpłacić za męki, to mękami. W latach 90. zbierałem relacje Ukraińców, którzy w latach wojny przechodzili na stronę polską. Ich nie było dużo, głównie  ludzie z rodzin mieszanych albo tacy, którzy nie mogli znieść tego, że kazano im mordować ich bliskich. Opisywali nastroje, jakie były panowały w oddziałach UPA.

Ksiądz Profesor mówił o znaczeniu propagandy w podżeganiu do zbrodni na Polakach. Na jakiej ideologii ta propaganda wyrosła?

To temat rzeka, starczyłby na osobną rozmowę. Zacznę jednak od dygresji. Jurij Szuchewycz, syn Romana Szuchewycza, dowódcy UPA, na dzisiejszej Ukrainie traktowany jako bohater narodowy, powtarza hasło „Znaj Lasze, po San nasze”. Inni dodają, że okolice Krosna, Jasła, Gorlic, Dukli są etnicznie ukraińskie. Kilka lat temu byłem w jednym archiwum we Lwowie i pytano mnie o dane personalne. Podaję nazwisko Marecki, a pani wpisuje „Marećki” ze znakiem miękkim. Ja mówię, że to polskie nazwisko, a ona na to, że lepiej wie, jak pisać. I pyta o miejsce urodzenia. Mówię - Krosno. A ona do mnie - No, to wy Ukrainiec. To czemu chcecie, żeby nazwisko pisać po polsku?  Odpowiadam, że ja Polak, a nie Ukrainiec. - Ale wy urodzony w Krośnie, czyli na Ukrainie. I po rozmowie.

Słyszałem już kilka podobnych relacji ze Lwowa. Wśród tamtejszej inteligencji ukraińskiej nie brak ludzi o takiej mentalności…

To prawda. A wracając do poprzedniego pytania – genezy zbrodniczej propagandy banderowskiej OUN-UPA trzeba szukać w działalności dwóch przedwojennych ideologów: Dymitra Doncowa i  Jehwena Konowalca, którzy zlecili Stepanowi Łenkawskiemu, z zawodu pedagogowi,  napisanie „Dziesięciorga przykazań ukraińskiego nacjonalisty”. Znajdziemy tam m.in. takie nakazy: Pomścij śmierć Wielkich Rycerzy! Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego narodu. Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego, nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców. W latach 30. ten dekalog został lekko zmodyfikowany. „Podstęp” zastąpiła „bezwzględna walka”, „największą zbrodnię” – „najniebezpieczniejszy czyn” a z nakazu „rozszerzania (…) obszaru państwa ukraińskiego” zniknęła wzmianka o „ujarzmianiu cudzoziemców”.  Sam Doncow napisał w 1926 książkę pt. „Nacjonalizm”, gloryfikującą „wolę nacji” powstania państwa, a także przemoc jako „siłę nacjonalizmu”. Tę przemoc należy w narodzie wyzwolić, bo tylko przez nią może się on wyzwolić. Nie ma uniwersalnych zasad moralności. Moralność wynika z siły narodu. Przetrwają najsilniejsi…

Ówczesne poglądy Doncowa miały poważny wpływ na ideologię OUN w latach 30. XX wieku.

Tak ideologia nadal żyje. Kilka lat temu byłem na wiecu we Lwowie przy dawnym kościele św. Anny przy ulicy Janowskiej i jeden z duchownych grekokatolickich w trakcie nabożeństwa mówił: nic nas nie może powstrzymać w budowie państwa ukraińskiego, nie możemy się cofnąć, gdy będą spadać krzyże, gdy będą przesuwane granice. Nie może być we Lwowie mowy polskiej. Nie można stawiać krzyży na grobach tych, co mordowali naszych braci z UPA. Chodziło mu o mogiły polskie. Byłem tam z moim przyjacielem Ukraińcem, bazylianinem i on wziął mnie  – chodź, bo ja nie mogę tego słuchać. Ja trząsłem się ze strachu. To było bezpośrednie nawiązanie do ideologii ukraińskiego nacjonalizmu.

Co nadało XX wiecznemu ukraińskiemu nacjonalizmowi tak radykalne rysy?

Ogromne znaczenie miała niespełniona tęsknota za stworzeniem własnego państwa. Po pierwszej wojnie światowej to się Ukraińcom nie udało. Inaczej niż Polakom. Stąd poczucie frustracji i dążenie do kataklizmu, który stworzyłby okazję do wywalczenia państwa ukraińskiego. I za taką okazję Ukraińcy uznali napaść Hitlera na Polskę. Kiedy armia słowacka weszła 1 września od południa do Polski, w jej składzie był legion ukraiński. W 1939 r. w ramach jednostek niemieckich działają oddziały ukraińskie. Dowodzony przez Romana Szuchewycza, złożony z Ukraińców, niemiecki batalion Nachtigal wkroczył w czerwcu 1941 do Lwowa. Później była ukraińska 14 dywizja SS Galizien, mająca na koncie liczne zbrodnie wojenne, jak pacyfikacja w Hucie Pieniackiej…

…gdzie zresztą znajdowali się wtedy również Polacy, którym udało się uciec z Wołynia …  W kalendarium Zbrodni Wołyńskiej szczególne znaczenie ma niedziela 11 lipca 1943 r.  Dlaczego?

Pytał Pan wcześniej - czy były rozkazy. Nic nie potwierdza tego lepiej, niż Krwawa Niedziela, gdy nastąpił atak na 99 polskich miejscowości. Poprzedziło go gromadzenie się oddziałów UPA i „czerni”. Większość uderzeń nastąpiła w czasie, gdy Polacy poszli na niedzielną mszę; właśnie w tym momencie szczególnej bezbronności ofiar, z pogwałceniem zasady azylu świątyni. Taka operacja musiała być zaplanowana na wysokim szczeblu i skoordynowana. Taka operacja musiała być zaplanowana na wysokim szczeblu i skoordynowana Każda z miejscowości została okrążona, następnie napastnicy zacieśniali krąg w kierunku punktu centralnego, najczęściej kościoła. Podpalenia, strzelanie z broni maszynowej do ludzi wybiegających z kościoła, dobijanie rannych, rabowanie.  Wśród zaatakowanych - chaos, panika; nie spodziewali się czegoś takiego ze strony sąsiadów. Nikomu też nie przyszło do głowy, że syn z rodziny mieszanej, Ukrainiec po ojcu, dostanie zadanie zabicia matki albo siostry.

Były takie przypadki?

Były. Prokliatyj Lach z matki Polki. I było tak, że dowódca oddziału UPA mówi do takiego chłopaka: Ty masz pół krwi polskiej. Albo sam zginiesz, albo zabijesz matkę i siostrę . A jak nie zabił, to na oczach oddziału był ścinany toporem, sztyletowany. Rozmawiałem o tym w latach 90 z dwoma ludźmi, którzy zbiegli z UPA do polskiej samoobrony w Ostrogu. Podawali konkrety, szczegóły.

To atakowanie ludzi podczas mszy było podyktowane wyłącznie chęcią  zaskoczenia ofiar, by nie mogły stawić oporu?

Na pewno chodziło o zaskoczenie, ale ze sposobu działania UPA można wnioskować coś więcej.  Krwawa Niedziela była kontynuowana w następnych miesiącach. Tylko w jednym miesiącu zrównano z ziemią ponad 300 miejscowości. Podczas tych ataków zawsze palono kościół i plebanię. Tylko w jednym miesiącu zrównano z ziemią ponad 300 miejscowości I nie dość, że księdza zabito przy ołtarzu lub wypędzono, ale w wielu miejscowościach dochodziło do bezczeszczenia Eucharystii, do mieszania Jej z krwią mordowanych. I działo się jeszcze coś bardzo złego w świetle prawa kanonicznego - te przerwane msze nie zostały odprawione, dokończone, choć ofiary pieniężne na intencje mszalne zostały przyjęte. Dlatego przed kilkunastu laty ówczesny ordynariusz diecezji łuckiej biskup Marcjan Trofimiak, ogłosił w drugą niedzielę lipca jako „czarną niedzielę” i nakazał odprawiać msze przebłagalne za tamte niedokończone msze wołyńskie.

Jak znaczący był udział duchownych prawosławnych i grekokatolickich w tych napaściach?  Znamy relacje o błogosławieniu przez nich narzędzi zbrodni…

W czasie rzezi Polaków na Wołyniu było tylko kilkanaście parafii grekokatolickich. Ogromna większość to były parafie prawosławne. Moi przyjaciele Ukraińcy, historycy oceniają, że jakieś 25 procent kleru dało się porwać nastrojom szowinistycznym i popierało czystki, a nawet brało w nich czynny udział jako kapelani UPA. Duża grupa duchownych prawosławnych była zastraszona. Jeśli któryś potępił zbrodnię, był mordowany. To samo, jeśli ukrył księdza rzymsko-katolickiego a Ukraińcy się o tym dowiedzieli. I była też wśród prawosławnych grupa duchownych, którzy chcieli budować państwo ukraińskie na trupach Żydów, Polaków…

 

Czytaj całość: http://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/37074,Narodziny-zbrodni-z-ducha-nacjonalizmu-wywiad-z-ksiedzem-profesorem-Jozefem-Mare.html


Ostatnie wiadomości z tego działu

The New York Times vs. Polish history

Widzieć innych – rozmowa z ks. Władysławem Palmowskim

Czesi pytają o dzieje Polski - odpowiada prof. Andrzej Nowak

Prof. Nowak o tym, jak wielkie projekty muzealne cierpią na bieżącej wojnie politycznej

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.