To działo się naprawdę – o polskości szarganej komunistyczną ideologią mówi Żołnierz Wyklęty i autor Arcanów Stanisław Murzański.

O kosztownej idei niepodległości opowiada autor książki „Sojusz nieczystych sumień” – Stanisław Murzański. Mówi o wykorzystywaniu konformizmu jako metodzie pozyskiwania zwolenników komunizmu, o zdrajcach i bohaterach w czasach Żołnierzy Wyklętych oraz o trudnych wyborach pod presją stalinizmu. 

13.12.2012 12:55

Portal ARCANA: W swojej ostatniej książce pisze Pan dużo o imponderabiliach: wierności, sprawiedliwości, ale także o ich przeciwieństwach: zdradzie, zbrodniach i niesprawiedliwości. Ukazuje Pan z jednej strony Polaków niezłomnych a z drugiej – ich katów szukających usprawiedliwienia dla swoich zachowań z przeszłości. Czy ideologia, jaką był komunizm, naprawdę mogła pociągać?

SM: Oczywiście mogła… A historia pokazuje, jak bardzo ta ideologia wpłynęła na bieg dziejów, że możemy mówić o Polsce komunistycznej, jakkolwiek ówcześni woleli używać określeń – ludowa, demokratyczna, robotnicza. Ten kamuflaż ułatwiał konformizm. Pojęcia „wierność” i „zdrada” są tak „pojemne”, że można się nimi posłużyć w każdej „potrzebie”. Jednak zbrodnie obydwu systemów (komunizmu i hitleryzmu) są tak oczywiste, że wskazując na nie można operować twardymi dowodami. Trudniej jest obliczyć straty w wymiarze moralnym. Tym bardziej, że ich skutki są długotrwałe. Żyjąc dziś w państwie niepodległym, Polacy mają możność wpływać na bieg wydarzeń; w komunizmie zależność była całkowita – ideologiczna, polityczna, militarna i gospodarcza. Przez pół wieku panowania komunizmu – co ważne – nastąpiła zmiana pokoleń, a więc łatwiej było „zaszczepić” w sferze duchowości trwałe zmiany, „przebudować” dotychczasowy system wartości.

Portal ARCANA: Co mogło dawać schronienie przed inwazją ideologii komunistycznej?

SM: Pokolenie ludzi, którzy wchodzili w ten okres już ukształtowani, intuicyjnie broniło się przed pojawiającymi się zagrożeniami. Szczególne niebezpieczne były one dla pokolenia, które wkraczało w dorosłe życie. Jedni stawiali opór, inni pod presją ulegali. Jedynym instytucjonalnym schronieniem przed komunizmem był Kościół katolicki. W pierwszych latach powojennych, kiedy jeszcze istniał zorganizowany opór, walka w lasach oddziaływała na ogół, podtrzymywała nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Później tę rolę przejmowała opozycja demokratyczna, ale tam wchodzili już ludzie z różnym bagażem i różnym stopniem skażenia komunizmem.

Portal ARCANA: Jeśli już mówimy o Kościele katolickim to chciałabym zapytać także o głowę Kościoła katolickiego: Jana Pawła II. Jak Pan ocenia fenomen polskiego papieża w duchowych zmaganiach Polaków?

SM: Otóż nie było wówczas zbyt wielu ludzi, którzy by co najmniej nie darzyli Kościoła katolickiego jakimś sentymentem; nawet jeśli ktoś należał do partii, to często chyłkiem uczestniczył w życiu religijnym, a przynajmniej w dzieciństwie otarł się o zwyczaje, tradycje budzące pozytywne skojarzenia i wraz ze szczęśliwym dniem 16 października 1978 r. zakorzenione wartości wróciły z całą mocą. Możliwość spotykania się, dzielenia się tą wspólną radością, zjawisko odradzającej się – właśnie wokół Jana Pawła II – wspólnotowości było impulsem i zapowiedzią czegoś większego. Siłę do tego poruszenia i tę pewność siebie dał nam właśnie Jan Paweł II.

Portal ARCANA: Pan należał do tych, którzy w okres komunizmu weszli już nie tylko świadomie, ale i z bagażem doświadczeń. W czasie wojny działał Pan w Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Był Pan członkiem Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Po aresztowaniu i skazaniu w 1948 roku spędził Pan w więzieniu 7 lat… W przyszłym roku, 1 marca po raz drugi będziemy obchodzili Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jest to święto z wielkim entuzjazmem celebrowane przede wszystkim przez ludzi młodych. Jak Pan ocenia rolę Antykomunistycznego Powstania?

SM: Moja biografia, paradoksalnie, nie ułatwia mi odpowiedzi. Mam specyficzną perspektywę, dzisiaj już rzadko spotykaną... Ilu zostało jeszcze moich rówieśników działających w Państwie Podziemnym?

Portal ARCANA: Aż się nasuwają słowa jednego z żołnierzy Brygady Wileńskiej, który zapytany, czy ta toczona tuż po wojnie walka nie była przez niego postrzegana jako beznadziejna, odpowiedział, że była to walka w obronie cywilizacji; taka jak bitwa pod Wiedniem, że trzeba było tę walkę podjąć po to, by dać świadectwo…

SM: Tacy młodzi ludzie, jak wówczas ja, chyba na ogół nie myśleli w ten sposób… Ich decyzje były spontaniczne, stanowiły reakcję na sytuację w kraju – obecność wojsk sowieckich na jego terytorium i „doradców” na etatach NKWD czy NKGB Poutykanych po wszystkich instytucjach. To było postrzegane przez wielu Polaków jako nowa okupacja. Toteż zdarzało się, że niektórzy z podporządkowujących się zarządzeniu nowej władzy ujawniali przed powołanymi do tego komisjami swoją okupacyjną niepodległościową działalność, a potem z powrotem „szli do lasu”, organizowali grupy zbrojne. Jak słynny podhalański „Ogień” (Józef Kuraś), czy młody leśnik z Nawojowej Stanisław Pióro („Emir”). Często płacąc – jak ci dwaj – życiem.

Portal ARCANA: A w jakich okolicznościach został Pan aresztowany?

SM: Był rok 1948, mieszkałem wtedy w Warszawie od dwóch lat i miałem za sobą dwa lata studiów dziennikarskich oraz zaliczony rok równoległych na wydziale malarstwa Akademii Sztuk Pięknych. A przed sobą interesującą – jak byłem przeświadczony – przyszłość, gdy obcy mężczyzna, który zapukał do mych drzwi oznajmił, że przyjechał ktoś z Krakowa i czeka na mnie na dole (mieszkałem na trzecim piętrze, w kamienicy przy ul. Sękocińskiej).

Zaskoczyło mnie to w pierwszej chwili, bo nikomu w Krakowie swojego warszawskiego adresu nie dawałem, ale że wcześniej dowiedziałem się o aresztowaniu w Nowym Sączu przed paroma miesiącami kolegi, któremu przekazałem pełnioną w Zrzeszeniu WiN na tamtym terenie funkcję, poraziła mnie myśl, że przyszła kolej na mnie. O ucieczce jednak nie mogło być mowy, nawet w wersji jak z filmu sensacyjnego (zatrzasnąwszy ubekowi drzwi przed nosem ewakuować się po dachach, mieszkałem wszak na poddaszu), ale ze względu na obecność kuzyna i koleżanki ze studiów o podjęciu nawet tak ryzykownej próby nie mogło być mowy. Zdążyłem tylko powiedzieć „co się dzieje?”, gdy bezpieczniak wtargnąwszy za mną kazał im wyjść, a kiedy to uczynili, wyciągając pistolet powiedział: „Jesteście zatrzymany”.

Tak rozstawałem się z wolnością… Nie mając wątpliwości, że staję przed ciężką próbą. Jak będzie ona wyglądać, dowiedziałem się niebawem z miarodajnego źródła, gdy po przewiezieniu do Urzędu Bezpieczeństwa na Pradze, przy próbie „przesłuchania”, zniecierpliwiony moją powściągliwością bezpieczniak wybuchnął: „Jutro pojedziecie do Krakowa, tam będziecie srać, rzygać i mówić!”. Wprawdzie zapowiedź ta nie w pełni się spełniła, nie wszystkie organizmy na ból, zadawane razy reagują podobnie, ale lekko nie było; mołojcy z bezpieki w tego rodzaju sytuacjach dawali z siebie wszystko… co najgorsze.

Portal ARCANA: Mówił Pan, że wielu znajomych zostało aresztowanych. Wielu nigdy z więzienia się nie wydostało. W tym roku zakończono pierwszy etap prac ekshumacyjnych na warszawskiej „Łączce”, na cmentarzu powązkowskim, gdzie potajemnie chowano więźniów z Rakowieckiej.

SM: Trochę późno, mimo to dobrze. Samoświadomość ludzi – jednostek i narodów, opiera się na pamięci, także historycznej… Wprawdzie ciągłość biologiczna została w dużej mierze przerwana, minęło ponad pół wieku, ale to, co wydarzyło się kiedyś, odbija się na współczesności. Dla młodych ludzi to, o czym rozmawiamy jest tak odległe, że nierealne… A jednak działo się przecież naprawdę.

Portal ARCANA: Analizując w swojej książce postawy intelektualistów oraz ich definicje polskości nie podaje Pan własnej interpretacji. Jak Pan – właśnie ze swoim bogatym życiorysem – rozumie polskość?

SM: Nie potrafię [długie milczenie]. Niełatwo o zwięzłą definicję tego, co w tak szczególny sposób człowieka określa. Począwszy od gniazda rodzinnego, języka za pośrednictwem którego nawiązuje łączność z najbliższym otoczeniem, stopniowo z całym światem, zyskując samoświadomość. I ta przekazywana z pokolenia na pokolenie pamięć. Patrzę na to przez pryzmat swojego życia, zwłaszcza wieku, przez swoje doświadczenia. Wracam pamięcią do lat młodości, do czasów harcerskich, w których bardzo przeżywałem wszystkie opowieści o Polsce. Pamiętam dzień, kiedy na wycieczce harcerskiej dowiedziałem się o śmierci Marszałka Piłsudskiego. A więc noszę w sobie wspomnienie śmierci człowieka, który walnie przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości – i mówię to dzisiaj, w XXI wieku. Więc ta łączność podawana z pokolenia na pokolenie, samoświadomość budowana oddziaływaniem wielowątkowej polskiej kultury i tradycji, złożoność tych czynników, trwających w czasie – to jest polskość.

 

Rozmawiała Izabela Bogucka

 

Na zdjęciu: Jesień 1944 r. Okolice u podnóża góry Mogielnica obok wsi Szczawa. Żołnierze Pierwszego Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Stanisław Murzański pierwszy od prawej. 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Zaprzeczanie faktom nie potrwa długo

Natalia Wojtanowska o zaniedbaniach wokół Smoleńska

Zychowicz pisze i pyta

Przywracanie pamięci o Ferdynandzie Goetlu trwa – rozmowa z Krzysztofem Polechońskim

Komentarze (2)
Twój nick:
Kod z obrazka:


12 maggio: le questioni che mi poni sono molto delicate e dipende anche dal tuo contratto (sede di l
13.05.2016 23:27
12 maggio: le questioni che mi poni sono molto delicate e dipende anche dal tuo contratto (sede di lavoro e pobstsiliià di spostarla) e dalle motivazioni di produzione che danno in azienda.ti consiglio vivamente di sentire un consulente del lavoro o legale e portargli tutte le carte.
Lucyna
30.12.2012 13:50

Mam i cenię książki Stanisława Murzańskiego. Kiedyś jego sposób myślenia był (prywatnie) oczywistością  nawet dla niejednego karierowicza PRL. Przez ostatnie 23 lata straciliśmy jako naród świadomość elementarnych faktów i orientację moralną. Warto czytać wiele wspomnień ludzi z pokoleń, które kształtowała wolność II RP.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.