Tak jak zgadzamy się na stratę dla Zachodu Gruzji, tak możemy nie obronić Mołdawii – rozmowa z drem hab. Krzysztofem Szczerskim

O niepozornym kraju nad Dniestrem i Prutem rozmawiamy z redaktorem naczelnym Dwumiesięcznika ARCANA i byłym wiceministrem spraw zagranicznych – okazuje się, że państwo mniejsze od województwa mazowieckiego może przesądzić o pozycji Rosji i o kształcie Unii Europejskiej. Czy Kreml wygra rozgrywkę o Mołdawię?
24.01.2013 17:09

Portal ARCANA: Naddniestrze to po prostu ekspozytura rosyjskich interesów. Jest miejscem gdzie de facto stacjonują rosyjskie wojska. Szachuje z jednej strony Ukrainę, ale głównie Mołdawię, także Rumunię. Jaka będzie przyszłość Naddniestrza, skoro jest to region tak mocno przesiąknięty interesami mafii, czy wojska? Jaka może być przyszłość Naddniestrza, gdyby Mołdawia ostatecznie połączyła się z Rumunią?

Krzysztof Szczerski: Łączenie Mołdawii z Rumunią to nie jest dobre rozwiązanie – o tym za chwilę. Naddniestrze jest częścią szerszej rosyjskiej polityki utrzymywania zamrożonych konfliktów w miejscach istotnych dla polityki w ramach tego, co Rosja, w swym imperialnym języku, nazywa „bliską zagranicą”. Na Naddniestrze trzeba zatem patrzeć nie tylko przez pryzmat samej Mołdawii i Ukrainy, ale szerzej. Rosja utrzymuje celowo napięcie w tym, co określa swoją strefą wpływów i celowo to napięcie dozuje, raz zwiększając poziom niepokoju, a raz dając ofertę wybranym partnerom np. zachodnim, żeby pracować razem przy rozbrajaniu takich min. Rosja prowadzi politykę „pulsującego napięcia". To dotyczy Kosowa, Abchazji i Osetii, Karabachu. Dotyczy również Naddniestrza. Można przyjąć, że wobec Naddniestrza Rosja będzie stosowała tego typu taktykę: będzie zaostrzać sytuację jeśli będzie jej zależało na konfrontacji, ale będzie chciała oferować układ czyli deal w Naddniestrzu, po to, żeby wybrać sobie na Zachodzie partnerów do rozgrywki geopolitycznej. Dzisiaj jesteśmy w fazie oferowania rozwiązania problemu Naddniestrza jako części pewnej szerszej gry z wybranymi partnerami na zachodzie, szczególnie z Niemcami.

Niedawno wróciłem z Kiszyniowa i naprawdę widać tam wyraźne ożywienie polityki niemieckiej wobec Mołdawii. Niedawno była tam kanclerz Merkel, planowane są kolejne bardzo wysokie wizyty niemieckie. Widać, że to jest faza, kiedy Rosjanie nie zaostrzają kwestii naddniestrzańskiej, lecz próbują przez nią uzyskać jakieś koncesje we współpracy z wybranymi partnerami.

Cokolwiek myślimy o przyszłości samej Mołdawii, to jej podział musi się skończyć. Niezależnie od tego, jaki wybór może potem czekać Mołdawię – ja uważam, że powinna zachować niepodległość i szybko wejść do struktur europejskich – musi być zjednoczona. Nie możemy sobie pozwolić w Unii Europejskiej, żeby nawet na jej obrzeżach był kraj, który jest wewnętrznie podzielony przez zewnętrzne siły.

Standardem europejskim jest to – a mówiłem to teraz właśnie w czasie pobytu w Mołdawii do studentów, działaczy młodzieżówek partyjnych – że jeśli na naszej ziemi stacjonują obce wojska, to tylko dlatego, że je sami zaprosiliśmy. Nie może być quasi-okupacyjnych wojsk rosyjskich na terenie żadnego europejskiego kraju. Mołdawia, nawet gdyby była – jak proponują Niemcy półfederalna – to z Naddniestrza muszą wyjechać rosyjskie wojska.

Portal ARCANA: Nie dopuszcza Pan Profesor opcji, że jednak Mołdawia wejdzie do zachodnich struktur bez Naddniestrza? Bo ten federalizm ku temu zdaje się skłaniać. Pozostaje możliwość, taka jak w przypadku Gruzji, która jest w różnych strukturach międzynarodowych, a jednak Abchazja i Osetia Południowa są de facto wyłączone z jej granic.

KSz: Droga Mołdawii do Unii Europejskiej na pewno będzie przebiegała przez długą fazę pośrednią, czyli fazę, w której będzie obowiązywał – mam nadzieję – układ stowarzyszeniowy, strefa wolnego handlu i – co najważniejsze – ruch bezwizowy. Tego typu sytuacja może dotyczyć podzielonej Mołdawii, bo ona w tej przejściowej fazie może istnieć bez Naddniestrza. Mam nadzieję, że ta różnica statusowa między obywatelami Naddniestrza i obywatelami Mołdawii w tych trzech kwestiach (czyli uczestnictwa w unijnych programach np. wymiany młodzieżowej, bezwizowy ruch, strefa wolnego handlu) uruchomi proces reintegracyjny. W Mołdawii pojawia się nowe szanse dla jej obywateli, w Naddniestrzu – nie. I ono samo zacznie ciążyć na Zachód. Możliwy jest scenariusz, że faza przejściowa będzie dotyczyła Mołdawii podzielonej, ale faza ostateczna powinna dotyczyć Mołdawii zjednoczonej. Koncesjonowana samodzielność Naddniestrza będzie osłabiona gdy UE będzie sprzyjać rozwojowi Mołdawii.

Portal ARCANA: To dobry moment, by zapytać o rolę Polski, ponieważ nowy ambasador w Mołdawii, Artur Michalski, wykonywał gesty sympatii wobec Naddniestrza, wobec tego status quo. MSZ Naddniestrza (Nina Shantsky) okrzyknęło to znacznym sukcesem, a Ośrodek Studiów Wschodnich wydał analizy, w których mówił o przyszłości polskiej gospodarki w Naddniestrzu, o autostradach budowanych przez polskie firmy. Zdaje się, że Polska, która zazwyczaj EuropęŚrodkowowschodnią ciągnęła na Zachód, teraz zamraża te konflikty, zgodnie z interesem Kremla.

KSz: Mamy w tym roku kilka ważnych wydarzeń, które będą dotyczyły Mołdawii. Z naszego punktu widzenia, ważne jest utrzymujące się zainteresowanie Radosława Sikorskiego Mołdawią. Tu Sikorski nie zniszczył naszej polityki, tak jak na każdym innym kierunku. Jeszcze w lutym będzie wizyta min. Sikorskiego, Bildta i Hague'a w Mołdawii. Mówię o tym dlatego, że polska polityka zagraniczna musi mieć jasną koncepcję przyszłości Mołdawii. Bo jeśli istotnie się angażujemy w Mołdawię, to nie można już prowadzić tej polityki tak lekko. To jest personalne zaangażowanie autorytetu polskiego ministra i należy oczekiwać od polskiego rządu jasnej i zdecydowanej deklaracji w sprawie Mołdawii.

Kolejną ważną rzeczą będzie wrześniowy szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, który powinien w jakiś sposób ogłosić postęp czy nawet zakończenie rozmów dotyczących strefy wolnego handlu. To krok w stronę stowarzyszenia. I niestety – jak zrozumiałem z rozmów z naszymi mołdawskimi kolegami – kanclerz Merkel wyraźnie powiedziała, że najważniejsza rzecz, która Mołdawian interesuje, czyli zniesienie wiz nie rozstrzygnie się przed niemieckimi wyborami. To pokazuje, jaka jest siła kalendarza wyborczego najważniejszych państw w Europie na tego typu rozstrzygnięcia. Z kolei dla Mołdawii najważniejsze jest, by stało się to przed końcem 2014 roku, czyli przed ostatnią fazą kampanii wyborczej w Mołdawii, by obóz proeuropejski, który rządzi z trudem utrzymując większość, otrzymał owoc swoich starań. W Mołdawii utrzymuje się bardzo ostry podział polityczny między komunistami i obozem proeuropejskim, ale też bardzo wewnętrznie zróżnicowanym, bo wielopartyjnym. Ten więc obóz jest przekonany, że jedyne co może przedłużyć jego rządy, na których i nam powinno zależeć, to pokazanie obywatelom w czasie kampanii wyborczej, że wybór kierunku zachodniego przyniósł konkretne rezultaty – wolny handel i ruch bezwizowy.

W tym wszystkim Polska musi mieć swoje zdanie. Widać wyraźnie, że Partnerstwo Wschodnie ma już sens coraz bardziej symboliczny, każdy kraj zabiega o swoją własną, indywidualną ścieżkę do Unii – tak samo jest z Mołdawią. Nie ma żadnej pracy zbiorowej, Partnerstwo Wschodnie to już tylko definicja obszaru terytorialnego, ale nie polityki europejskiej. Każdy walczy o swoje i próbuje popchnąć do przodu własne sprawy.

Nie wiem, jakie są plany polskiego MSZ dotyczące Naddniestrza. Mam nadzieję, że poza jakimiś gestami w stronę Polaków mieszkających w Naddniestrzu, żadnych kontaktów formalnych nie będzie, bo nie jest w naszym interesie, żeby legalizować czy formalizować nasze relacje z Naddniestrzem.

Portal ARCANA: Pan Profesor sceptycznie wyraził sobie wobec celu unionistów. Wiemy, ze Bukareszt jest silnym oparciem dla tych tendencji proeuropejskich w Mołdawii. Prezydent Băsescu jest mecenasem różnych przedsięwzięć kulturalnych i jest to ważny czynnik. Sąśrodowiska, zarówno w Bukareszcie (paradoksalnie jest wśród nich wielu młodych ludzi) jak i w samej Mołdawii. Odbywają się manifestacje unionistów, jak w Bălti parę miesięcy temu, która zresztą została zaatakowana przez Rosjan, stosowano wobec niej pewne prowokacje. Te tendencja unionistyczne są wyraźnym zagrożeniem dla interesów rosyjskich w tym regionie. Historycznie też Mołdawia ma absolutnie uzasadnienie bycia częścią Rumunii, jako połączenia Wołoszczyzny, Siedmiogrodu i hospodarstwa Mołdawskiego.

KSz: Unioniści oraz szczerzej: wpływy rumuńskie, rosną dzisiaj w siłę za pomocą nóg – chodzi mi o paszporty rumuńskie. Powszechnie uważa się np., że znaczna część parlamentarzystów mołdawskich posługuje się paszportami rumuńskimi po to, żeby móc swobodnie podróżować na różnego rodzaju wydarzenia w Unii Europejskiej. To symboliczna skala tego zjawiska. Wobec unionistów jestem sceptyczny, bo nie uważam, by zmiany granic – zwłaszcza w tej części Europy – były dobrym pomysłem na politykę w naszym regionie. Jeśli Rumunia przyłącza sobie Mołdawię to może Węgry upomną się o Siedmiogród, Albania z pewnością o Kosowo, a być może Niemcy o Śląsk. To jest przepis na gigantyczny konflikt – nawet referendum tutaj nie pomoże, tylko będzie podgrzewać emocje. Presja unionistyczna zmaleje zaś wraz z końcem kadencji prezydenta Basescu. Jeśli Unia by się zdecydowała na otwarcie szybkiej ścieżki dla Mołdawii, stowarzyszenia, strefy wolnego handlu i ruchu bezwizowego, to Mołdawia sama będzie podążąć na Zachód. Z punktu widzenia interesów polskich, suwerenna Mołdawia jest pozytywnym zjawiskiem. Jej obecność otwiera nam drogę na kierunek czarnomorski, a unia z Rumunią spowoduje, że tylko Bukareszt będzie naszym partnerem w rozmowach na tamtym obszarze i to rosnącym w siłę.

Portal ARCANA: Mołdawia i Naddniestrze są ważne nie tylko dla prof. Krzysztofa Szczerskiego czy Portalu ARCANA, ale także dla geopolityki w ogóle. Widać to po wizytach polityków (np. niemieckich czy amerykańskich) w Mołdawii. Skąd ta rola małego przecież państwa?

KSz: Moja wizyta w Mołdawii pokazała, że nawet młodzi ludzie w Mołdawii nie mają świadomości w jak ważnym kraju żyją. Widzimy na przykładzie Gruzji, jak bardzo może się zmienić układ geopolityczny, gdy zwycieżąją siły sponsorowane przez zwolenników nieeuropejskiego wyboru tych krajów. Lekcja gruzińska mówi nam, że można utracić kraj, przy bezradności Zachodu – dziś możemy utracić Mołdawię. Sytuacja jest tam niezwykle delikatna. Siły bliższe europejskiemu wyborowi nie mają przewagi w społeczeństwie, bo przeprowadzają niepopularne, ale konieczne reformy, próbują walczyć z korupcją i starymi układami interesów. Mołdawia to kraj biedny, w dużej części utrzymywany z transferów od ponad miliona Mołdawian pracującyh za granicą. 21 stycznia wybuchła afera, gdy ujawniono, że podczas polowania na dziki prokurator generalny zastrzelił jednego biznesmena. Już sam fakt udziału wielu ważnych osobistości ze świata finansów i świata polityki i sprawiedliwości, w jednej zabawie, świadczy o kulisach życia politycznego Mołdawii. (czytaj tutaj)

Gdy w Polsce siły demokratyczne zakończyły rządy to oddały władzę czerwonym. Ale rządy postkomunistów w Polsce nie zachwiały fundamentalnie prozachodnim kursem, natomiast w Mołdawii czerwoni są naprawdę czerwoni. Młodzi w Mołdawii pytali mnie jakich argumentów używać w dyskusji między zwolennikami Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej. Widać z tego, że to problem realny. UE powinna zabezpieczyć niekomunistyczne siły w Mołdawii. Musimy trzymać ją w naszym kręgu, bo to jest jednak miękkie podbrzusze między Bałkanami, Ukrainą i dalej – Rosją.

Portal ARCANA: Jakie były cele Pańskiej wizyty w Mołdawii?

KSz: Jestem wiceprzewodniczącym polskiej delegacji do zgromadzenia parlamentarnego polsko-mołdawskiego. Takie zgromadzenia mamy tylko z Litwą, z Ukrainą i z Mołdawią właśnie. Kiedyś była w tym gronie jeszcze Hiszpania, teraz to jest już niekatywne. To jest bardzo wysoki poziom współpracy parlamentarnej, w marcu odbędzie spotkanie tego zgromadzenia w Kiszyniowie. W 2012 było w Warszawie. Wizyta przygotowywała to posiedzenie. Widziałem się z wiceministrem spraw zagranicznych, z szfem parlamentu, z panem Marianem Lupu, szefem Kancelarii Prezydenta i ze studentami z młodzieżówek partyjnych.

Ten rok będzie rokiem dużej aktywności międzynarodowej wokół Mołdawii.

Pamiętajmy, że Kiszyniów był pierwszym miastem, który uhonorował ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zaraz po katastrofie smoleńskiej. Jest tam ulica Lecha Kaczyńskiego i tablica, którą uczczono wszystkie ofiary 10 kwietnia. Tak jak Gruzini, tak i Mołdawianie rozumieją wielkość polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego, od którego zaczęło się polskie wsparcie dla Mołdawii. Muszę też przyznać, że to jest jedyna sprawa, w której jestem w stanie powiedzieć dobre słowo o Radosławie Sikorskim – że nie zaprzepaścił tego odcinka, że wciąż utrzymuje zainteresowanie tym krajem. Jeśli tego nie zepsuje w Partnerstwie Wschodnim i poprzez przyzwolenie na jakieś koncesje niemiecko-rosyjskie na tym obszarze, to będzie można powiedzieć, że jest to jedyna rzecz z dziedzictwa śp. Prezydenta Kaczyńskiego, która przetrwała niszczycielskie rządy Tuska.

Rozmawiali Adam Zechenter i Jakub Maciejewski

 

dr hab. Krzysztof Szczerski, wykładowca akademicki, pracownik naukowy UJ, w latach 2007-2008 wiceminister spraw zagranicznych RP i wiceminister w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Poseł na sejm RP, redaktor naczelny Dwumiesięcznika ARCANA od 2013 r.


Ostatnie wiadomości z tego działu

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

The New York Times vs. Polish history

Komentarze (4)
Twój nick:
Kod z obrazka:


The voice of rationality! permanent life insurance bestlifeinsurpolicy.com you. to discount health
10.02.2014 23:26
The voice of rationality! permanent life insurance bestlifeinsurpolicy.com you. to discount health insurance plans maryland comparehealthinsur.com health insurance hear Good from levitra buy en language heliomeds.com cheap levitra no prescription
summer was loooong.a0 There was the time we aomlst got hit by a tornado, the time we broke our book
01.12.2013 13:04
summer was loooong.a0 There was the time we aomlst got hit by a tornado, the time we broke our book and threw away everything we'd written and started from scratch wit , the time we got plagiarized by that chick who changed one of our character's names to Flora
Pickwick
31.01.2013 14:12
Panie Szczerski! Naprawdę ciężko wyczuć co naprawdę robił Pan w Mołdawii i dla kogo. Z Pańskich wielu słów niewiele wynika poza ogólnikami i banałami. Ja wyczuwam brak wiedzy i brak wizji, prócz chęci bycia w całym tym mołdawskim zamieszaniu. Niepokoją te pochwały dla Sikorskiego, który w Mołdawii po prostu statystuje, daje twarz.
KSz
25.01.2013 16:34
Szanowny Panie! Najpierw gratulacje z powodu naczelnikostwa w Arcanach i życzenia najlepszego. A teraz szybko szpileczki:))). Jak fan Józefa Piłsudskiego bardzo się cieszę że portal Arcana poświęca dużo uwagi obszarowi (dawnego i oby przyszłego) Międzymorza. Fajnie że niedawno na portalu był wywiad z Jerzym Targalskim o Ukrainie i Rosji, fajnie ze teraz możemy pogadać o Mołdawii i Rumunii. To sprzyja niezbędnej jakiejś szerszej dyskusji nt kierunków polskiej polityki zagranicznej, bo tegoż w mediach niesalonowych niewiele. Na początku zastrzegę się od razu że jestem z tej samej co i Pan opcji politycznej, więc przynajmniej z tego względu nie mam, i nie powinienem mieć, powodów do krytykowania Pana. Powiedział Pan jednak tu parę rzeczy które mnie mocno zastanawiają, a właściwie martwią. Polityka zagraniczna to obszar w którym trudno o zgodę, więc może najpierw zacznijmy od historii i stanu rzeczy dzisiaj, w ocenie których tu pewnieśmy zgodni: Oto pewniki: 1/ Mołdawia to rumuńska kraina historyczna (i etniczna), będąca dla Rumunii tym czym dla nas Wielkopolska. 2/ Wschodnia połowa Mołdawii została w XIX wieku przez Rosję zaanektowana a następnie skolonizowana/zruszczona – m.in. poprzez osiedlanie tam narodów nierumuńskich: gł. Rosjan, Ukraińców, Żydów, Gagauzów. 3/Stan moskiewskiej kolonii utrzymał się do dziś, wzmocniony dodatkowo poprzez doszycie jej w 1940/45r tzw. Naddniestrza, kolektywizację i uprzemysłowienie a także wysiedlenia/przesiedlenia ludności. 4/Językiem dominującym w Rep. Mołdawii jest dzisiaj rosyjski; Mołdawia prawie nie ma swoich prawdziwych sił zbrojnych (np. jej przestrzeń powietrzną kontroluje Moskwa); południe kraju zajmuje formalnie mocno autonomiczna choć faktycznie rusofilska mniejszość tureckich Gagauzów; wschód to całkowicie niezależna od Kiszyniowa część zadniestrzańska tzw. Naddniestrze – rosyjskojęzyczna enklawa pod kontrolą ruskiej armii; granice terytorium M. są kompletnie nieuzasadnioną -prócz interesów Moskwy- fantasmagorią – de facto są fikcją (brak prawdziwej delimitacji). 5/Nie ma i nie było żadnego narodu mołdawskiego – są Rumuni, tacy sami jak i w zachodniej i północnej części historycznej Mołdawii. 6/Gospodarka Mołdawii to rynek posowiecki – gł. partnerzy handlowi to mafia, Ukraina i Rosja. Teraz o polityce zagr.: Mówi Pan że Mołdawia nie powinna wrócić do Rumunii, bo to uruchomi bombę konfliktów międzynarodowych. Natomiast jest Pan za dalszym (re)integrowaniem się obszaru Rep. Mołdawii, czyli de facto za przywróceniem status quo AD 1989r. Wychodzi więc że skoro Moskwa dla własnych celów(!) w 1940/45/89r wymyśliła sobie swoją Mołdawię, to my mamy ja dalej podtrzymywać - ten kompletnie sztuczny twór, kolonizowany przez Rosję na różne sposoby, z efektem dzisiejszego misz-maszu etnicznego i niby-granic od czapy. Czyli jak się Ruskim spodobało zrobić bolszewię pomiędzy Prutem a Dniestrem, to my ją akceptujemy! I teraz w imię, naprawdę nie wiem czego, chce ją Pan tak zamrozić i integrować z UE... Mało tego, doczepić jej Naddniestrze (obce ciało z jednolitą półmilionową kacapią) i stupięćdziesięciotysięczną Gagauzję (też zresztą rozciętą sztuczną sowiecką granicą na pół). Co z tego by miało być? Ano, końcowo pewnie konflikt jak się patrzy, bo stosunki narodowościowe pchałyby taki "zjednoczony" Kiszyniów jeszcze bardziej do Moskwy, czyli do Azji, osłabiając sąsiednie Rumunię i Ukrainę. Druga sprawa: Sugeruje Pan nasz polski interes w podtrzymaniu nierumuńskości Mołdawii byśmy mogli, my - RP(!), tamtędy podążać nad Morze Czarne, bo jak nie to Rumunia urośnie w siłę. Przyznam się, jestem zadziwiony. Tu przypomnę, żem fan Piłsudskiego i polityki II RP, upatrujących w silnej Rumunii pewnego sojusznika. Więc takie polskie –nieprorumuńskie i nieproukraińskie- dążenia są dla mnie niepokojące. Dlaczego mamy robić polską politykę nad Morzem Czarnym (drugą Cecorę) naprawdę wbrew Rumunii i Ukrainie, na ich terenie? Przy pomocy kogo, w imię czego, przeciw komu, dla kogo, i jaką siłą? Naprawdę tu nie wiem:(! Wg mnie ob. UE to byt na maximum jeszcze jakieś dziesięć lat. Czy warto więc na ten czas chłodzić sobie przyszłe sojusznicze stosunki polsko-rumuńskie i polsko-ukraińskie popierając posowieckie elity z Kiszyniowie? Do tego to się sprowadza. W swej wypowiedzi zapomniał Pan dodać, że za obecnym kształtem Mołdawii optują i miejscowi komuniści (są gł. rosyjskojęzyczni), a zwolennicy powrotu do Rumunii są przez UE sekowani. Także nie powiedział Pan czytelnikom kim byli Jego rozmówcy w Kiszyniowie i co im podpowiadał... Tym bardziej że siły prorumuńskie nie mają wsparcia z Brukseli. Szanowny Panie! Jestem przekonany że polski interes koliduje tu –w Mołdawii- z interesem tzw. integracji europejskiej. Dzisiejsze granice w Europie Wschodniej to kajdany dla zamieszkujących tu narodów i konserwowanie tych granic, to konserwowanie Jałty i de facto konserwowanie interesów Moskwy. Do podtrzymania tegoż sprowadza się wizja sugerowana przez Pana. Nie wiem po co. Nie zmieniając granic ciągle będziemy siedzieć w tym czyims (...) co mamy... Polityka Brukseli w Europie wschodniej to pasmo picu-nicu. I w tej sprawie wydaje ciągle owoce. Pod płaszczykiem integracji europejskiej Kiszyniów np. dostał kasę i placet od Brukseli na np. drogę wzdłuż Prutu (de facto renowującą d. sowiecką forteczno-graniczną "sistiemę") i nowy port w Dżiurdżiuleszti (podcinający ekonomikę pobliskich rumuńskich portów Braiła i Gałacz). Ani Rosja ani Ukraina nie przeciwdziałały tym inwestycjom a popierały, bo są one antyrumuńskie i proukraińskie a de facto najbardziej prorosyjskie. Osłabiając więzi Mołdawii z Rumunią, dają Ukrainie miraż powrotu mołdawskiego "dziedzictwa halickiego" do Kijowa, a naprawdę pomagają w reintegracji d. ZSRS / Carstwa Rosyjskiego / Unii Euroazjatyckiej i jak to tam jeszcze czort zwał. Jestem pewien że wywiad z Panem zostanie w Kiszyniowie i Bukareszcie, a może i Kijowie, zauważony z mieszanymi uczuciami. I zamiast integrować konserwatystów w naszych krajach zrobi odwrotnie. Rozmawiajmy o integracji, UE, Międzymorzu uwzględniając przede wszystkim polskie interesy, i bądźmy zrozumialni i przewidywalni dla naszych przyszłych realnych/prawdziwych sojuszników – silnego państwa rumuńskiego i takiegoż ukraińskiego. Inaczej nas oleją, a sami się przewrócą, podcinając nas. Ukłony i szacunek. KSz PS: Pochwala Pan Sikorskiego że niby działa wporzo. Makabra!:( PS2: Redakcjo Portalu Arcana! Napisaliście: „...Mołdawia ma absolutnie uzasadnienie bycia częścią Rumunii, jako połączenia Wołoszczyzny, SIEDMIOGRODU...” (podkr. moje). No co jak co, ale wobec braci Węgrów chwalić Trianon z pieczęcią Jałty rzecz niepolityczna:(...

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.