"Ukraińcy robią to, co Polacy przestali robić: walczą o wolność"

Na łamach ostatniego (115) numeru ARCANÓW opublikowaliśmy debatę o wydarzeniach ukraińskich, w której udział wzięli: prof. Andrzej Nowak, prof. A. Korniejenko, prof. Andrzej A. Zięba, prof. J. J. Bruski i dr hab. H. Głębocki. Zachęcamy do lektury fragmentu wypowiedzi redaktora ARCANÓW, dr. hab. Henryka Głębockiego, który ostrzega przed neoimperializmem rosyjskim:
28.03.2014 13:39

Powtarzana anegdota, której nie da się zweryfikować, mówiąca, że Janukowycz miał stwierdzić: „my tu Ruskich nie wpuścimy, sami ukradniemy”Janukowycz miał stwierdzić: „my tu Ruskich nie wpuścimy, sami ukradniemy”, opisuje sposób robienia polityki na Ukrainie, a przynajmniej charakterystyczne postrzeganie władzy w tym kraju. Zjawisko oligarchizacji władzy i systemu społecznego, to, co sami Rosjanie nazywają „worokracją”, tj. rządami złodziei, nie jest przecież tylko problem Ukrainy. Zbliża to w pewien sposób system ukraiński do rosyjskiego. Powoduje nawet, że część ukraińskich oligarchów wolała się integrować z Moskwą, niż spełniać żądania prowadzenia przejrzystego biznesu idące z Zachodu. To wszystko jest prawda, ale też sprzeciw przeciwko temu systemowi „worokracji” na Ukrainie jest dla wielu Rosjan jakimś wzorem buntu przeciwko systemowi w samej Rosji. A tam „worokracja” jest do sześcianu, jeśli można to jakoś porównywać, i do tego ma swoją tzw. „kryszę”, czyli nadzór i ochronę, w postaci rządzącej obecnie „korporacji czekistów”.

Ten ukraiński bunt społeczny, niekontrolowany, trudny do opisania, trudny do przewidzenia – jak zwrócił uwagę profesor Nowak – dekonstruuje postimperialną narrację, która miała uzasadnić odbudowę neoimperium w bardzo oryginalnym kształcie, o czym się szerzej nie mówi. To nie jest przecież tak, że Janukowycz wybrał Unię Euroazjatycką przeciwko Unii Europejskiej czy Europie, to jest trochę inaczej. Putin chciał, pozostawiając Ukrainę po swojej stronie, integrując ją z własną Unią Euroazjatycką, zwiększyć potencjał swego neo-imperium właśnie po to, aby współpracować z Europa Zachodnią na własnych warunkach. Ale to on miał się integrować z Europą, bo takie są te dalekosiężne wizje geostrategii putinowskiej Rosji, a nie pozwolić poszczególnym, byłym prowincjom imperium, jak Białoruś czy Ukraina, na własną rękę modernizować się, poprzez bezpośredni kontakt ze współczesnym centrum modernizacji, czyli Unią Europejską. Wizję tę poznaliśmy m.in. za pośrednictwem artykułu w „Gazecie Wyborczej”, przetłumaczonego z rządowej, „Rosyjskiej Gazety”, autorstwa Siergieja Karaganowa, ważnego doradcy obu prezydentów Rosji, także Putina. To jest koncepcja tzw. „wspólnej Europy”. Tak naprawdę chodzi tu o współpracę między Unią Europejską i Rosją integrującą wokół siebie cały ten obszar postsowiecki. To jest koncepcja, która była wielokrotnie powtarzana, tylko chyba za mało jest znana w Polsce. Przypomnijmy, że przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, w końcu listopada 2013 roku, były minister spraw zagranicznych Rzeczpospolitej, prof. Adam Rotfeld, w towarzystwie byłego ministra obrony Wielkiej Brytanii oraz Igora Iwanowa, byłego rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, napisali wspólny list, w którym wzywali do budowania „szerszej Europy”. W praktyce więc powtórzyli wizję Karaganowa – „Europy od Lizbony po Władywostok”.W praktyce więc powtórzyli wizję Karaganowa – „Europy od Lizbony po Władywostok”. Oczywiście przedstawione to zostało w nieco innej formie, ale to jest podobny projekt geopolityczny. Jaką rolę w nim może pełnić Polska? Na pewno w negatywnym znaczeniu rolę potencjalnego destabilizatora, ale już od dobrych paru lat jej nie pełni. Polska dyplomacja, ośmielę się stwierdzić, i państwo polskie, korzystają z rady pewnego światłego francuskiego polityka, czyli korzystają z okazji, by nie zabierać głosu. Natomiast czynnikiem, który nagle się teraz pojawił, stali się pragnący wolności i podmiotowości Ukraińcy. To oni dzisiaj robią to, co Polacy przestali robić.  To znaczy, przeciwstawiają się próbom układania ponad ich głowami (zgodnie z jedną z głównych idei I Rzeczypospolitej – „nic o nas bez nas”) wielkich projektów integracji, projektom, które mają absolutnie cechy neo-imperialne, i nie respektują ich interesów, i które odzwierciedlają interesy wielkich tego świata. Jacykolwiek ci wielcy by nie byli – czy wielka i demokratyczna Unia Europejska, czy też wielkie, lecz niedemokratyczne post-imperium rosyjskie.

(...)

Najmocniej spieramy się o problem ukraińskiego nacjonalizmu i jego wpływ na sytuację na Majdanie. Ale równie istotna jest druga sprawa, integracja Ukrainy z którymś z bloków – europejskim lub eurazjatyckim. To był m.in. pomysł kondominium nad Ukrainą, gdzie Zachód i Wschód, Rosja i Unia Europejska, a ściślej mówiąc Niemcy, roztoczyłyby swoje wpływy nad państwem ukraińskim.Perspektywa neoimperialna, rosyjska, sprawia, że poza nieobliczalnym zjawiskiem buntu społecznego dostrzegać należy jeszcze dość ważny czynnik zewnętrzny, który wpływa na Kijów. Zwrócę uwagę tylko na jedno związane z tym, niepokojące zjawisko. Już w czasie „Pomarańczowej Rewolucji” ujawniły się głosy, czy też projekty, które nie były tylko politycznym folklorem, bo wychodziły od doradców prezydenta Władimira Putina. To był m.in. pomysł kondominium nad Ukrainą, gdzie Zachód i Wschód, Rosja i Unia Europejska, a ściślej mówiąc Niemcy, roztoczyłyby swoje wpływy nad państwem ukraińskim.  Wyrażało się to także w postulatach, aby Ukraina, owszem, jednoczyła się z Unią Europejską, ale jako część bloku rosyjskiego, a więc jako uczestnik projektu nawiązywania bliskiej współpracy Rosji z Zachodem, ale na warunkach rosyjskich. Mówię o tym dlatego, że trafiłem na zadziwiająco podobne ujęcie sprawy wzajrzyjdoksiegarni_120 prasie niemieckiej, która obecnie także wraca do pomysłu rosyjsko-niemieckiego kondominium. Na koniec, przebojem mediów rosyjskich z końca grudnia (chyba do tej pory [30 I 2014 - red.] jest ten materiał powtarzany), był wywiad z byłym, bardzo wysokim urzędnikiem administracji amerykańskiej jeszcze prezydenta Busha i z pierwszej kadencji Obamy, Robertem Gatesem, sekretarzem obrony, wcześniej wiceszefem CIA. W wywiadzie tym Gates wprost stwierdził, że pchanie się USA na Ukrainę było taktycznym błędem. Ukraina zawsze przecież była związana z Rosją, która wyrasta z Kijowa, stąd pewnego rodzaju wspólnota historyczna. Jego zdaniem Amerykanie popełnili straszny błąd w ogóle prowadząc bardziej aktywną politykę w latach 90. i później w tej części świata. 


(...)

Całość debaty można przeczytać w najnowszym numerze Dwumiesięcznika ARCANA (115). Kup już teraz:
KSIĘGARNIA ARCANÓW

 

 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Prof. Nowak: Pracujmy nad tym, by zwolenników niepodległości przybywało

Prof. Nowak podsumowuje 2017 rok: właściciele III RP nareszcie odsuwani od władzy

prof. Nowak: Przypomnienie samego 1918 roku nie wystarcza, by zrozumieć czym jest niepodległość

The New York Times vs. Polish history

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.