Korzeń korzeni - rozmowa z Wojciechem Wenclem

Piszemy o tym z wielką radością - poezja Wojciecha Wencla została nominowana do nagrody im. Józefa Mackiewicza. Poeta udzielił nam krótkiego wywiadu, który mamy państwu zaszczyt przedstawić.

09.07.2011 19:10

Portal ARCANA: Pański tomik poezji „De profundis” właśnie otrzymał nominację do Nagrody im. Józefa Mackiewicza. To właściwie laur dla pisarzy wykluczonych, reprezentantów jakby narodu podziemnego. Czuje się Pan poetą wykluczonym?

Wojciech Wencel: Przede wszystkim jest mi bardzo miło, że te wiersze zostały dostrzeżone. Zwłaszcza, że jury składa się z ludzi, których wyjątkowo cenię. Po likwidatorskim tekście Andrzeja Horubały, który ukazał się w „Rzeczpospolitej”, ta nominacja nie była oczywista. A co do mojego wykluczenia z głównego nurtu życia literackiego, jest ono faktem, ale trzeba pamiętać, że ja to wykluczenie wybrałem. Pisząc to, co piszę, i przyznając się do wyklętego systemu wartości, miałem świadomość konsekwencji. Dlatego nie czuję żalu, nie mam pretensji do nikogo. Przeciwnie, jestem dumny, że mogę reprezentować „naród podziemny”, o którym Pan mówi. Kategoria podziemia zawsze była zresztą obecna w mojej twórczości. Żywe chrześcijaństwo jest podziemne i Polska, w wymiarze wiecznym, jest podziemna, łącząca wysiłek wszystkich pokoleń. „Nie ma zbawienia jak tylko przez ziemię” – pisałem w dawnym wierszu. Prawda, piękno, miłość, wiara – wszystko to dojrzewa bardzo powoli, w utajeniu, pod skorupą tego świata. Chrystus to dla mnie „Korzeń korzeni”, z którego wyrastają nasze najlepsze cechy. Bardzo bliska jest mi też świadomość Marii Fieldorf-Czarskiej, córki gen. „Nila”, która do końca życia powtarzała: „Moją ojczyzną jest Polska podziemna”.

Portal ARCANA: Można zauważyć u Pana pewną oszczędność środków, dosadność w ukazywaniu okrucieństwa (np. na Polakach w czasie rzezi wołyńskiej), potrafi Pan zamknąć tragedię narodową w jednym małym wierszu... Czy słusznie możemy tu dostrzec poetykę Zbigniewa Herberta? Jakie jest Pana stosunek do niego?

Wojciech Wencel: Myślę, że te wiersze noszą wyraźne piętno autorskie, choć są również dialogiem z dawnymi poetami. Poetycki esencjonalizm w mówieniu o Polsce to domena Herberta, ale także np. Jana Polkowskiego czy Jarosława Marka Rymkiewicza. Herbert jest dziś oczywiście najważniejszym dla mnie poetą współczesnym, prorokiem naszych czasów, zarówno dzięki poezji, jak i postawie obywatelskiej. Od fascynacji jego twórczością zaczynałem i po latach wracam do punktu wyjścia. A precyzyjne obrazy okrucieństwa są konieczne, żeby odsłonić istotę polskości, czyli kruchość, w której drzemie ogromna moc ducha.

Portal ARCANA: Polityk i wielu Polaków za nim, może dziś pisać, że „polskość to nienormalność”, że to brzemię, „którego nie mają ochoty dźwigać”. Pan zaś pisze: „im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem”. Jakby Pan scharakteryzował ten straszny rozdźwięk między Polakami?

Wojciech Wencel: Sądzę, że ludziom, których interesuje wyłącznie wygoda i bogacenie się, Polska musi się wydawać nienormalna. Byłoby dziwne, gdyby twierdzili inaczej, bo w ich horyzontach mieści się wyłącznie zwierzęca wegetacja. Dla mnie nie są oni narodem, lecz masą. Mają tylko wpisane do paszportu polskie obywatelstwo. Z drugiej strony istnieje bardzo świadomy, kilkumilionowy naród, dla którego polski los nie jest przeklęty, lecz błogosławiony przez swój związek z ofiarą Chrystusa albo po prostu jako szkoła charakterów, machina tłocząca – jak wino – najczystszą wewnętrzną wolność. Ten rozdźwięk jest naturalny i istniał zawsze. W początkach sowieckiej okupacji też były masy w głównym nurcie i patrioci w lasach albo – jak Herbert – na marginesie oficjalnej kultury.

Portal ARCANA: Podobno poezja, jeśli gdzieś się jeszcze trzyma we współczesnej literaturze, to właśnie w Polsce. Akurat w „De profundis” Autor jest kronikarzem tragicznych polskich dziejów. Widzi Pan tę naszą polskość poza romantycznym tragizmem naszych dziejów?

Wojciech Wencel: Jako poetę interesuje mnie polska dusza, która jest romantyczna i głęboko osadzona w historii, ale też w codziennym życiu na prowincji, pejzażu za oknem. „De profundis” to nie jakaś liryka tematyczna, ewenement w mojej twórczości, ale jej konsekwentna część. Polskość i chrześcijańskie życie, miłość, rodzina, natura – to wszystko łączy się w mikrokosmos. Życie generalnie jest takie jak historia Polski – trudne, bolesne, przepełnione wysiłkiem twórczości, ale właśnie dlatego głębokie i dające poczucie spełnienia.

Portal ARCANA: I musimy zadać jeszcze jedno pytanie. O Smoleńsk. W tym wyjątkowym wierszu faktycznie pisanym „w godzinę śmierci” widzi Pan sens tego co się stało. Wielu rodaków wciąż odczuwa ból po stracie z 10 kwietnia. W jaki sposób Polacy mogą doznać katharsis po tym narodowym dramacie?

Wojciech Wencel: Nie chcę mówić za innych, ale przede mną Smoleńsk otworzył groby historii. Ukazał głęboko ludzkie oblicze dawnych bohaterów, ich kruchość, pragnienie miłości, wiarę. Zobaczyłem ich w blasku świecy, pod ziemią, przepełnionych Bożym pokojem. To doświadczenie w jakiejś mierze oczyściło mnie z trywializmów współczesnej kultury, konsumpcji, pożądania natychmiastowych sukcesów. Zrozumiałem, że także dziś można żyć jak oni, powoli tworząc coś trudnego, niepopularnego, szukając nadziei jedynie w tym nikłym blasku świecy. Każdego dnia wystawiać na śmierć swój egoizm, modlić się, przekraczać siebie. Nie zawsze mi to wychodzi, ale to dobra recepta na szczęście.

 

Rozmawiał: Jakub Maciejewski
Współpraca: Ewa Maciejewska


Ostatnie wiadomości z tego działu

Zaprzeczanie faktom nie potrwa długo

Natalia Wojtanowska o zaniedbaniach wokół Smoleńska

Zychowicz pisze i pyta

Przywracanie pamięci o Ferdynandzie Goetlu trwa – rozmowa z Krzysztofem Polechońskim

Komentarze (9)
Twój nick:
Kod z obrazka:


Wojciech Janusiewicz
04.02.2012 16:47

Przyłączam się do gratulacji. Wojciech Wencel jest jedynym żyjącym poetą polskim, którego tomy wierszy kupuję i czytam. Nie tylko dlatego, że jego percepcja znaczenia tragedii smoleńskiej jest mi bliska, ale także dlatego, że, obiektywnie - jak sądzę - rzecz biorąc, jest to dzisiaj jedyna godna zauważenia twórczość na krajowej poetyckiej niwie. Życzyłbym więc sobie, żeby Pan Wojciech rozwijał się tak jak dotychczas, a jego twórczość zaskarbiała sobie coraz szerszy krąg odbiorców. Mam też nadzieję, że pomimo modnych nie od dziś uprzedzeń antypolskich, zostanie ona zauważona za granicą. To ostatnie wymagałoby jednak ze strony Poety pewnej pracy nad stworzeniem bardziej uniwersalnego kodu poetyckiego, który przemawiałby do niepolskiego odbiorcy. Oczywiście, możliwe jest, że takie takie "otwarcie" nie interesuje samego Poety; jeśli tak właśnie jest, to jego postawę nie tylko rozumiem, ale szanuję - o ile jednak podyktowana jest świadomym wyborem. Pozwoliłbym sobie
jednak postawić tezę - a gdybym miał możliwość prywatnej z Wenclem pogawędki, pewnie bym mu zasugerował -, że pewna uniwersalizacja mogłaby przynieść dobroczynny skutek samej poezji. Poezji, dodajmy, i tak już doskonałej.

Świetlana
30.11.2011 16:24

Gratuluję ciekawej poezji i heroicznej postawy. W czworokącie: sztuka - pieniądze - władza - siła wielu pisarzy i publicystów się gubi moralnie. A nie warto. Są sprawy ważniejsze od poklasku pseudowykształconej, choć niewychowanej, gawiedzi. Upokorzenia trzeba przyjmować jak zaszczyt - udział we wspólnym cierpieniu wszystkich, którzy nie kłaniają się okolicznościom, a prawdy nie wyrzucają za drzwi.

Grzegorz
25.10.2011 2:46

Panie Wojciechu, dziękuję za te piękne i mądre słowa o Polsce i życiu.Dodają otuchy......i siły .Dziękuję

Stefania Pak
17.08.2011 1:49

"Blogoslawiony polski los...", zeby go doswiadczyc, nie musimy siegac do odleglej przeszlosci, wystarcza nam ofiary komuny, zolnierze wykleci , Katyn, katastrofa smolenska i ostatnich kilka lat polskiego chaosu, ktory zafundowala nam wladza z nadania. Kto pod takim ciezarem nie utracil wiary w siebie i Polakow , potrafi wykrzesac z siebie sily i fantazje do tworzenia dnia codziennego, szuka Polski w sobie i wierszu, ten wie, czym jest polski los, blogoslawiony.
Przekraczaniem siebie.
Czy jednak to jest recepta na szczescie? Dlaczego szczescie musi byc zawsze tylko na recepte?
Przyzna Pan,byloby szczesliwiej, gdyby nie bylo dozowane.I takiego, nieograniczonego, Panu zycze.

hekabe
17.07.2011 12:12

jakże się cieszę,że mogę czytać Pana poezje,ba! ja je propaguję gdzie tylko się da!Jan Pietrzak wyśpiewał "Panią Cogito",a gdyby Lech Makowiecki wyśpiewał Pana poezje wołyńskie,wiem,że teraz przygotowuje takie pieśni.Myślę,że taka poezja z taką interpretacją wokalną byłaby pożądana ze wszech miar!

Bono
16.07.2011 11:19

dziękuję za tak wartościowy wywiad - do tego doszło w dzisiejszej Polsce że mamy podziemny drugi obieg
http://czerwonykiel.blogspot.c...

ucho słonia
13.07.2011 9:04

Na znak sprzeciwu i miecz boleści.

Jak ziarno nadzieją uchwyta się skały
Owocem łowiąc oddech studni w piaskach
Tak chleb co złączył złote ziarna
Choćby w Hesperyd sadzie legł okruchem w ziemi
Odnajdzie dłoń która go podniesie
Ofiarnym wiedziona pragnieniem.

Michalnowak
10.07.2011 7:59

To nie jest poezja, ale POEZJA. Przyjdzie czas, że będziemy Pana cytować razem z Herbertem. Ukłony dla poety.

Michał Nowak

Franafta
10.07.2011 7:02

Szczere gratulacje za wyróżnienie Pańskiego tomu. Pozdrowienia z Szymanowa - Jarek Ż.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.