Dorota Heck recenzuje powieść W. Holewińskiego

Wacław Holewiński w „Honor mi nie pozwala” – najnowszej swojej powieści, może najlepszej książce 2015 roku, w 70. rocznicę niechlubnego początku wykazał, czym naprawdę był rok 1945: datą kaźni – pisze Dorota Heck w recenzji z ostatniego podwójnego numeru Dwumiesięcznika ARCANA.
24.05.2016 23:33

1945 to data, od której komunistyczna propaganda liczyła historię. „Polska ma 15 lat” – oznajmiano w roku 1960. W takiej żyliśmy ojczyźnie – nastolatce. Wacław Holewiński w Honor mi nie pozwala – najnowszej swojej powieści, może najlepszej książce 2015 roku, w 70. rocznicę niechlubnego początku wykazał, czym naprawdę był rok 1945: datą kaźni. Odwrócono wtedy znaczenia słów (np. wyzwolenie/zniewolenie, demokracja/dyktatura), zniszczono prawdziwą, a wykreowano fałszywą elitę.

Literatura bywa świadectwem rzeczywistych doświadczeń, prawdziwych zdarzeń, istotnych prawidłowości w życiu społecznym, choć pisarze posługują się fikcją. Naśladowanie rzeczywistości, mimesis, od dwóch i pół tysiąca lat fascynuje filozofów i teoretyków literatury. Z problemem mimetyczności wiąże się pytanie o realizm. Zajmowali się mimesis Platon i Arystoteles, w połowie XX wieku Erich Auerbach, a u nas ukazały się książki Zofii Mitosek (Mimesis w literaturze, kulturze i sztuce oraz Mimesis – zjawisko i problem), a w przekładzie – Arne Melberga Teorie mimesis.

Wacław Holewiński działał w nieocenzurowanym, prześladowanym przez władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, obiegu wydawniczym. Po 1989 wydał szereg powieści, reprezentujących przede wszystkim współczesny realizm. Wyjątkiem była Droga do Putte. Wydarzeniem było wydanie Lamentu nad Babilonem. Za kunsztownie skomponowaną z dwu równoległych narracji pamiętnikarskich kobiet prześladowanych za niezłomną wierność Polsce powieść Opowiem ci o wolności prozaik otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza.

Autor jest powieściopisarzem, dramaturgiem i wydawcą. Urodził się w 1956 roku. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 80. był internowany, a później aresztowany, zostając więźniem politycznym. Od lat 90. wydaje powieści wypełniające białe plamy w wiedzy o historii najnowszej, zarówno o żołnierzach wyklętych, jak i o twórcach drugiego obiegu wydawniczego, czyli tak o walczących zbrojnie o wolną Polskę w latach drugiej wojny światowej i niedługo później, jak o walczących bez przemocy w latach 70. i 80.: Lament nad Babilonem (2003, 2013) Za późno na modlitwę (2003), Przeżyłem wszystkich poetów (2004), Choćbym mówił językiem ludzi i aniołów (2005), Nie tknął mnie nikt (2008), Opowiem ci o wolności (2012), Szwy (2013). Tematycznie odmienna jest Droga do Putte (2007) poświęcona uniwersalnym problemom artysty na przykładzie malarza sprzed stuleci. Utwory dramatyczne zebrał w tomie Dyfuzja i inne opowiadania (2006). Autor udostępniał w latach 70. swoje mieszkanie na wykłady opozycyjnego, represjonowanego Towarzystwa Kursów Naukowych. W PRL prowadził podziemne wydawnictwo „Przedświt”. W III RP podjął się, w przeciwieństwie do najpotężniejszych mass mediów, ukazywania w dobrym świetle mężczyzn (np. Lament nad Babilonem) i kobiet (np. Opowiem ci o wolności) z Narodowych Sił Zbrojnych. Autor kilku dramatów i scenariuszy filmowych (w tym do słynnej Historii Roja, reż. Jerzego Zalewskiego). Działalność pisarska Wacława Holewińskiego pośrednio sprzyja ukazaniu ograniczeń wolności słowa. Wyróżnikiem artystycznej ekspresji tego prozaika jest natomiast udzielanie głosu różnym narratorom i komponowanie powieści w ten sposób, aby przeplatały się odmienne punkty widzenia.

Narracja w książce Honor mi nie pozwala została ujęta w podwójny nawias. Po pierwsze, narratorem jest główny bohater powieści, a nie – jak byłoby najprościej – porte parole autora. Po drugie, myśli postaci literackiej, Stanisława Ostwinda, poznajemy nie tak, jak gdybyśmy je „słyszeli”, lecz jakbyśmy czytali jego listy do żony. Innymi słowy: narrator personalny rozmyśla w formie listów. Co więcej, są to listy nienapisane, ponieważ aresztowany przez komunistów na początku 1945 roku major Narodowych Sił Zbrojnych nie mógł wysyłać z więzienia korespondencji. Jak zwykle w prozie Wacława Holewińskiego oryginalna i zarazem czytelna rama narracyjna decyduje o artyzmie. Walor artystyczny ma też powściągliwość w używaniu takich środków, jak epitety, metafory i porównania. Im mniej przymiotników, ozdobników, dopowiedzeń, tym lepiej.

Dialogi wprowadzane są oszczędnie, bez zbędnych, bo oczywistych czasowników w rodzaju: „powiedział”, „zaznaczył”, „odezwał się”. Na przykład:

Popatrzyłem mu prosto w oczy. Miał przyjemną, sympatyczną twarz. Pewnie ojciec był przed wojną lekarzem, adwokatem, może bankowcem.

– Kim przed wojną był pański ojciec? – zapytałem i zaciągnąłem się dymem.

Roześmiał się, jakby usłyszał dobry dowcip.

– Dlaczego pan o to pyta?

– Bo się zastanawiam, dlaczego pan im służy?

– Komu im?

Zobaczyłem jakiś skurcz na jego twarzy.

– Komunistom.

Na chwilę zapadła krępująca cisza. Potem ujął klosz lampy i skierował światło w drugą stronę. Wyciągnął dłoń w kierunku wiszącego na ścianie orła bez korony.

– Polsce służę.

Ale ja zamiast tego orła widziałem kratę w oknie. I jakoś to ona bardziej mi do niego pasowała (s. 26).

Uogólnione refleksje Stanisława Ostwinda, niezłomnego oficera II Rzeczypospolitej – wolnej Polski, adekwatnie oddają przyszłość zajmowanego przez Armię Czerwoną kraju: „przestaną obowiązywać jakiekolwiek zasady, bo moralność zdepczą, zdeprawują młodych, dom odbiorą i z człowieka zrobią maskę” (s. 35).

Kuszenie przejściem na bezpieczną stronę zwycięzców, czyli na stronę komunistów (s. 39) uwarunkowane jest kategorycznym żądaniem donosicielstwa. Heroizm wynika z przyjęcia i konsekwentnego przestrzegania klarownej hierarchii wartości. Narrator myśli o tym tak: „Ile można wymagać od siebie? Podziel równo: dla Boga, ojczyzny, rodziny i dla siebie” (s. 54).

Główny bohater, wywodzący się ze środowiska żydowskiego, lecz ochrzczony, walczący w wojnie polsko-bolszewickiej, następnie pracujący w policji II Rzeczypospolitej, identyfikujący się z etosem rzymskiego katolicyzmu Polaków, oficer Narodowych Sił Zbrojnych, aresztowany i torturowany przez komunistów w styczniu 1945 roku, stawia sobie pytanie o swoją tożsamość:

[...] nie religia ani nie korzenie decydują, kim jesteśmy. Jeszcze zanim poszedłem do Legionów, czułem się Polakiem. Czy więc jest ta polskość? Miejscem urodzenia, granicą państwa, językiem, kulturą, grobami, tradycją? [...] nie było Polski, a jednak czułem się Polakiem. Jak tylu innych – Niemców, Rosjan, Czechów, Żydów. Wybierali, kim chcą być, przecież nie rozumowo, nie z wyrachowania, a sercem. Duszą całą. I trwali przy tym wyborze, przy tej polskości, choć czasami łatwiej byłoby się jej wyrzec, zapomnieć (s. 55).

Powieść ukazuje postawy Polaków po wkroczeniu Armii Czerwonej. Sylwetki bohaterów są przekonująco zarysowane, umożliwiają więc uprzytomnienie sobie, jak uzasadniano kolaborację, a jaka formacja intelektualna i moralna sprzyjała zachowaniu przyzwoitości. Opis samokształcenia internowanych w Szczypiornie w 1917 roku legionistów stanowi wzorzec niezależnej edukacji – wtajemniczenia w polskość, która jest kształtem duchowej wolności, umiłowaniem narodowej wspólnoty:

Całe szczęście, że od pierwszego dnia znaleźli się mądrzejsi od nas, szczeniaków bezrozumnych. I wypełnili nam czas nauką. Wbijali do łba ten polski już na całe życie. Wierszami, książkami, czym się dało. Skąd te książki się tam wzięły? Trudno powiedzieć, ale były. Niektórzy uczyli się pisać. Ten, który miał pięć klas, uczył tego, który miał trzy. Polski i historia obowiązkowo, szacunek do niej i do tych, którzy poświęcili dla niej wszystko (s. 104–105).

W ostatnim dwudziestoleciu wydano kilka historycznych, naukowych i popularnonaukowych, wartościowych książek o Narodowych Siłach Zbrojnych, ale wciąż publicystyczne krzywdzące stereotypy utrzymują się w świadomości przeciętnych inteligentów. O Brygadzie Świętokrzyskiej napisała bestsellerową powieść Legion Elżbieta Cherezińska.

Rekomendowali wydanie tej książki zacytowani na skrzydełku: literaturoznawca Krzysztof Dybciak, młody historyk literatury Mariusz Solecki, niezależny historyk Leszek Żebrowski. Dzięki literackiemu potraktowaniu tematu prawda o historii najnowszej ma szanse dotrzeć do wrażliwości współczesnych myślących Polaków. Byłoby dobrze, aby przetłumaczyć i wypromować powieść Honor mi nie pozwala w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, aby korygować fałszywe wyobrażenia o polskich losach. Naturalnie, kto preferuje w kulturze współczesnej treści rozrywkowe, ten nie będzie zadręczał się lekturą o przesłuchaniach, torturach i tęsknocie za utraconą rodziną. Kto jednak zdaje sobie sprawę z doniosłości ustalania prawdy historycznej, a powieściową fikcję uznaje, odbiera nade wszystko jako narzędzie poznawcze, by w pogłębiony sposób zrozumieć rzeczywistość, ten nie powinien zaniedbywać dzielenia się wiedzą o nowej prozie Wacława Holewińskiego. Światła nie trzyma się pod korcem.

Wacław Holewiński, Honor mi nie pozwala, Poznań: Zysk i S-ka, 2015, s. 328.

 

Dorota Heck


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Jan Olszewski o tym, że polskość to normalność

Nowy 144 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.