Chciano raz na zawsze spętać Marsa, a jedynie zerwano ograniczające go więzy

W ostatnim Przeglądzie niemieckim (XXVII) Tomasz Gabiś przyjrzał się środowisku autórów konserwatywnego niemieckiego „nieregularnika”.
02.12.2014 16:55

(…)

W obszernym polityczno-historycznym eseju „Frank B. Kellog zwycięża nad Zatoką Perską. Spojrzenie na historię prawa międzynarodowego z okazji pierwszej wojny pacyfizmu” (nietrudno zgadnąć, że unosi się nad nim duch Carla Schmitta), opublikowanym w numerach 7 i 8 Günter Maschke dowodzi, że współczesne interwencje zbrojne prowadzone w imię „Praw Człowieka” (jak ta przeciwko Irakowi Saddama Husajna) stanowią zwieńczenie procesu rozpadu i likwidacji dawnego klasycznego prawa międzynarodowego (Jus Publicum Europaeum), którego najważniejsze składniki to: jasne rozróżnienie między wojną a pokojem, uznanie wojny za legalny i prawowity środek polityki, zdolność ograniczenia zasięgu wojny, traktowanie wroga jako iustus hostis. W efekcie dawało ono możliwość zawarcia sprawiedliwego pokoju.

zajrzyjdoksiegarni_120

W 1919 roku w Wersalu zainaugurowana została era po-klasycznego prawa międzynarodowego, która przyniosła i przynosić będzie w przyszłości masakry światowej wojny domowej. Zaczęło się od pacyfistycznych haseł w rodzaju „Nigdy więcej wojny” i „Wojna wojnie” z okresu I wojny światowej. Uznanie cesarza Wilhelma II za przestępcę wojennego oznaczało zerwanie z tradycją, że wojna jest relacją między dwoma państwami i prowadzona jest przez państwa, a nie przez pojedynczych ludzi, także nie osobiście przez głowy państw. Uznaniu władcy za przestępcę towarzyszyło napiętnowanie zwyciężonego państwa jako wyłącznego winowajcy odpowiedzialnego za wywołanie wojny. Odgrzano w ten sposób ideę „wojny sprawiedliwej”, którą w 1758 roku przezwyciężył Emmerich de Vattel. Przyjęcie przez zwycięzców z 1918 roku idei „wojny sprawiedliwej” było nawiązaniem do tradycji Rewolucji Francuskiej i zniszczyło klasyczne pojęcie wojny jako obustronnie usprawiedliwionego i wynikającego z suwerenności państwowej pojedynku wraz z jego ograniczeniami i prawem innych do neutralności. To pokazuje, że pojęcia teologiczne takie jak „wojna sprawiedliwa”, o której pisał św. Tomasz z Akwinu, nabierają demonicznej mocy, kiedy dostają się w ręce bluźnierczych sprawców i ich rzeczników z mass mediów.

W po-klasycznym prawie międzynarodowym występuje coraz silniejsza tendencja do kryminalizacji wroga, nie jest już on iustus hostis, ale staje się „wrogiem ludzkości”. W po-klasycznym prawie międzynarodowym występuje coraz silniejsza tendencja do kryminalizacji wroga, nie jest już on iustus hostis, ale staje się „wrogiem ludzkości” W ten sposób zanika wojna w klasycznym sensie, po jednej stronie istnieje tylko przestępstwo agresji a po drugiej słuszne wymierzenie kary za to przestępstwo, najlepiej przy pomocy światowej policji. Ta tendencja znajduje swoje rozwinięcie w ideologii Ligi Narodów. Chciano (nieomal) znieść wojnę, a w rzeczywistości stworzono nowe, nieznane przedtem możliwości i powody do interwencji, zniesiono de facto prawo do zachowania neutralności. Już wówczas pojawiło się pragnienie, aby historia się zakończyła, świat został podzielony raz na zawsze, wojna (prawie) zabroniona, status quo uznane za tożsame z pokojem. Rzecz jasna, ta pacyfistyczna utopia doskonale współgrała z realnymi interesami mocarstw. Jednak najważniejszą innowacją Ligi Narodów było przygotowanie gruntu pod przyszłą wojnę totalną poprzez uznanie sankcji gospodarczych za właściwy i usprawiedliwiony środek polityczny. Wojna gospodarcza miała być bardziej „humanitarna” niż wojna przy użyciu środków militarnych. W rzeczywistości wojna gospodarcza oznaczała zintensyfikowanie wojny, gdyż wrogiem nie było już państwo reprezentowane przez armię, ale cała ludność, którą np. należało pozbawić żywności. Wojna między państwami przekształciła się w wojnę pomiędzy narodami. Wrogiem nie był tylko żołnierz, ale każdy obywatel, którego można było internować, skonfiskować jego majątek itd. Wszystkiemu musiała z konieczności towarzyszyć propaganda nienawiści zatruwająca również okres powojenny.

Wojny przybierają charakter krucjat ideologicznych i prowadzone są w imię obrony demokracji, wolności, cywilizacji przed barbarzyństwem itp. Wojny przybierają charakter krucjat ideologicznych i prowadzone są w imię obrony demokracji, wolności, cywilizacji przed barbarzyństwem Przy takim poczuciu misji nie wystarcza pokonanie wroga, trzeba jeszcze zażądać jego bezwarunkowej kapitulacji i postawić go przed sądem. Wszystko to prowadzi do przedłużenia i brutalizacji wojny, co z kolei jest potwierdzeniem „winy” pokonanego. Wróg musi zostać zniszczony lub należy go „nawrócić” i reedukować, czyli zniszczyć duchowo. Trzeba jeszcze zniszczyć system polityczny wrogiego państwa, aby dostosować go do jedynie słusznego modelu, czyli tego, który obowiązuje w państwie zwycięskim. Ideologia genewskiej Ligi Narodów nie tylko zniosła de facto rozróżnienie między żołnierzem a cywilem, ale zatarła również różnicę pomiędzy wojną a pokojem. Powstał jakiś stan pośredni: ani wojna ani pokój, czy też – wedle ujęcia Carla Schmitta – zarówno wojna, jak i pokój.

Genewski pacyfizm zamienił pokój w kłamliwą fikcję niszcząc tym sposobem pierwsze i najbardziej fundamentalne pojęcie prawa międzynarodowego i każdego ładu międzynarodowego. Kulminacją całej tej ewolucji prawa międzynarodowego był, według Maschkego, tzw. pakt Kelloga podpisany 27 VIII 1928 roku w Paryżu i ratyfikowany w Waszyngtonie 24 VII 1929 roku przez 15 państw. Do 1938 roku przystąpiło do niego dalsze 48 państw. W pakcie tym zadekretowano potępienie każdej wojny i rezygnację z wojny jako środka polityki. Niedługo po ogłoszeniu uniwersalnego i globalnego obowiązywania pokoju wybuchła uniwersalna i globalna wojna.

Pakt Kelloga mający wykluczyć wojnę ze stosunków międzypaństwowych w rzeczywistości przywrócił pojęcie „wojny sprawiedliwej”. Ponieważ „zakazywał” wojny, likwidował też prawo wojenne. Każdy, kto uznany został za napastnika łamiącego pakt, stawał się wyjętym spod prawa piratem i wrogiem ludzkości. Nastąpił tym samym rozkład klasycznego pojęcia neutralności. Wojna, w której jedna strona uznana zostaje za „wroga ludzkości”, wyklucza de facto neutralność, gdyż nikt nie może się uchylić od zajęcia stanowiska, gdy chodzi o walkę „Dobra” ze „Złem”. Nieprzyłączenie się do „wojny „sprawiedliwej” godne jest jedynie moralnego potępienia.

Maschke uważa, że pakt Kelloga mający zlikwidować wojnę w rzeczywistości zniszczył ostatnie bariery, które ją ograniczały. Chciano raz na zawsze spętać Marsa, a jedynie zerwano wszelkie więzy, które go jeszcze krępowały. Chciano raz na zawsze spętać Marsa, a jedynie zerwano wszelkie więzy, które go jeszcze krępowały Główne przesłanie tekstu Maschkego jest takie: wyrosłe z ducha pacyfizmu układy, pakty i deklaracje prowadzą do powrotu do stanu natury, do wojny wszystkich ze wszystkimi, paninterwencjonizmu, kamuflowania realnych interesów politycznych mocarstw, zaostrzenia i zintensyfikowania konfliktów wojennych i do zwiększenia prawdopodobieństwa ich wybuchu.

Jeśli łamanie Praw Człowieka uzasadnia interwencję militarną (wojnę), to nie tylko wzrasta wówczas konfliktowość w świecie, ale także prawo międzynarodowe de facto przestaje istnieć. Interwencja w imię Praw Człowieka byłaby doprowadzoną do ostatecznych konsekwencji „humanizacją” prawa międzynarodowego, dającą najsilniejszemu mocarstwu, wobec którego inni nie mogą zastosować sankcji, prawo do definiowania sytuacji ideologicznej i używania swoich pleins pouvoirs. Jeśli zwycięży doktryna Praw Człowieka, to regułą staną się wojny nazywane interwencjami w obronie pokoju i Praw Człowieka. Oznacza to powrót do stanu natury w stosunkach międzypaństwowych i posłuży temu czy innemu mocarstwu do rozbijania innych państw. Dlatego, pisze Maschke, należy, w tym zakresie w jakim to jest możliwe, powrócić do dawnego Jus Publicum Europaeum, które uległo rozbiciu przez siły pozaeuropejskie. Wojna musi zostać uznana za prawowity sposób rozwiązywania konfliktów pomiędzy suwerennymi państwami, należy powrócić do dawnego pojęcia neutralności, wróg musi być uważany z równorzędnego pod względem moralnym a nie za wroga „ludzkości” czyli za pod-człowieka lub wręcz nie-człowieka. Trzeba odrzucić destrukcyjną wizję wiecznego pokoju, której pokłosiem są krwawe konflikty, i przywołać raz jeszcze klasyczne monteskiuszowskie pytanie: w jaki sposób różne narody mogą zadawać sobie jak najmniej zła.

(…)

 

Fragment Przeglądu..., który w całości został opublikowany w podwójnym numerze ARCANÓW 118–119 i dotyczył niemieckiego czasopisma: „Etappe. Organon für Politik, Kultur und Wissenschaft”.

 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy 148 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Jan Olszewski o tym, że polskość to normalność

Komentarze (0)
Twój nick:
Kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.