ARCANA 124: Maciej Urbanowski recenzuje książkę o prawicowych kobietach w międzywojennej Polsce

Przypominamy wnikliwą recenzję książki Moniki Bednarczuk pt. Kobiety w kręgu prawicy międzywojennej: idee, sylwetki, strategie pisarskie.
01.05.2016 20:52

Ciekawa, obszerna książka Moniki Bednarczuk Kobiety w kręgu prawicy międzywojen­nej: idee, sylwetki, strategie pisarskie ma charakter pionierskiego rekonesansu na ob­szarze do tej pory słabo rozpoznanym przez badaczy literatury i kultury polskiej. Mowa o tytułowych relacjach łączących kobiety z prawicą w Drugiej Rzeczpospolitej, które to zjawisko jest wciąż swego rodzaju białą plamą w badaniach literackich. Z rozma­itych zapewne powodów - w okresie Polski Ludowej nie był to temat dobrze widziany, a książek wielu bohaterek pracy Bednarczuk nie tylko że nie wznawiano, ale wręcz wy­cofywano z bibliotek i kierowano na przemiał, skazując je na zapomnienie. Ale swoje też odegrało zapewne przekonanie, że twórczość pisarek prawicowych nie jest zagad­nieniem interesującym, czemu mógł sprzyjać brak odpowiedniego języka badawczego, za pomocą którego można by ów fenomen badać nie wpadając w pułapki banałów lub politycznej poprawności. Wprawdzie po 1989 roku historycy literatury coraz częściej i chętniej przypominali dokonania pisarzy związanych w latach 1918-1939 z prawicą, ale byli to właśnie pisarze, a nie - jak to uczyniła Monika Bednarczuk - pisarki.

Kontynuując, a zarazem dopełniając badania (np. Eugenii Prokop-Janiec, Pawła Ku­cińskiego, niżej podpisanego) nad prawicą literacką w II RP, Bednarczuk kontynuuje też wysiłki podejmowane przede wszystkim przez badaczki z kręgu krytyki feministycznej, przypominające, a często też rewaloryzujące twórczość kobiet w literaturze Dwudzie­stolecia międzywojennego. Co jednak charakterystyczne - zainteresowania badaczek kierowały się raczej ku pisarkom związanym z nurtem feministycznym i środowiskami lewicowo-liberalnym, a więc na przykład ku Irenie Krzywickiej, Ewie Szemplińskiej czy Zofii Nałkowskiej. Wiele zawdzięczając ich pracom, często, choć niebezkrytycznie sięgając do narzędzi i kategorii wypracowanych przez krytykę feministyczną, Monika Bednarczuk postanowiła - jako pierwsza - zrekonstruować i opisać nurt ideowo, poli­tycznie, a w części i artystycznie odmienny, a przecież stanowiący, jak się okazuje, ważny fragment zjawiska, jakim była literatura kobieca w Polsce międzywojennej.

Dowodzi tego pierwszy rozdział książki, najobszerniejszy, bo ponad 150 stronicowy. Monika Bednarczuk za pomocą szeregu ujęć, z rozmaitych punktów widzenia, opisuje w nim fenomen pisarek prawicowych, skupiając się na dokonaniach i biografiach kil­kunastu autorek, poetek, krytyczek, publicystek, dziennikarek, a więc m. in. Zuzanny Rabskiej, Olimpii Ligockiej, Kazimiery Iłłakowiczówny, Heleny Mniszek, Hanny Chrza­nowskiej, Zofii Kossak, Zofii Starowieyskiej-Morstinowej, Marii Dunin-Kozickiej, Zofii Żółtowskiej, Heleny Radziukinas, Felicji Żurowskiej czy Wandy Sliwiny. To konstelacja tyleż bogata, co zaskakująca, bo mieszczą się w niej autorki wybitne (Kossak) i mierne (Śliwina), oczywiste (Rabska) i dyskusyjne (Iłłakowiczówna). Łączy je jednak autorka za pomocą kategorii „prawicowości”, szeroko rozumianej, bo obejmującej postawy kon­serwatywne, narodowe i katolickie. Interesuje ją „topografia osobowo-literacka” kobiet związanych z prawicą, charakteryzuje środowisko społeczno-moralne, w jakim się ob­racały, analizuje powieści Lutosławskiej i Mniszek, wiersze Ejsmondowej, przypomina teksty Iłłakowiczówny i Kossak. Charakteryzuje ważne dla nich wartości, tradycje (po­zytywizm, romantyzm), rekonstruuje stosunek do nowoczesności, wyobrażenie narodu, pisze o dalekim od jednoznaczności stosunku wobec świata. Podkreślona jest rola po­chodzenia społecznego prawicowych autorek (często ziemiańsko-szlacheckiego), istotny okazuje się tu wpływ tradycji rodzinnych, związki z określonym regionem, instytucjami kulturalnymi (prasą prawicowa, wydawnictwami, ale też np. salonami), wreszcie przyjaź­ni. Analizując losy Żółtowskiej i Lutosławskiej Bednarczuk daje bardzo ciekawy i daleki do schematów portret pisarki prawicowej. Pisze o autorkach „zachowawczych”, ale też wskazuje na obecność kobiet wśród narodowych radykałów z kręgów ONR. Ciekawie też są uwagi o „kobiecej genologii prawicowej”, o istotnej w tym nurcie orientacji na „zwykłego czytelnika”, determinującej w części wybór konwencji literatury popularnej. Ważna są też nobilitacja dzieciństwa, dydaktyzm, odrzucenie autotelicznego rozumienia literatury, z czym wiązał się dystans wobec powołania literackiego. Niemalże fundamen­talne okazuje się dla interesującego Bednarczuk nurtu doświadczenie rewolucji bolsze­wickiej, ciekawie opisywane w kategoriach traumy.

Analizując stosunek pisarzy prawicowych do literatury kobiecej autorka dochodzi do wniosku, iż cechowała ów stosunek „wielogłosowość” i zróżnicowanie. Z kolei wska­zując na drugoplanową rolę kobiet w sztandarowych pismach endecji - „Myśli Narodo­wej i „Prosto z mostu” (choć nb. ważną rolę w redagowaniu tej drugiej odgrywała Irena Piasecka, którą Jerzy Andrzejewski po latach obwiniał nawet o antysemityzm męża), podkreśla brak zacietrzewienia ideologicznego pań piszących w tych periodykach. Wska­zuje też na różnorodność ich twórczości - apolityczność Szurlejówny zderzała się z za­angażowaniem Radziukinas czy Rutkowskiej. Ciekawajest rozbieżności między hasłami ideologicznymi a praktyką, która bywa daleka od stereotypów, bo pisarki prawicowe odchodziły od tradycyjne roli kobiety, cechowała je „światowość”, brak uwikłań partyj­nych. Także analiza stosunku prawicowych kobiet wobec Żydów dowodzi sporego zróż­nicowania. Z jednej strony mamy wrogość Marii Rzętkowskiej, czy Anny Drużbackiej, z drugiej życzliwość Iłłakowiczówny, czy Żurowskiej.

Bednarczuk zajmuje się też w swojej pracy obrazem kobiet w literaturze prawi­cowej. Najpierw tej tworzonej przez mężczyzn, ciekawie opisując fenomen popular­nego w tym nurcie gatunku, jakim był „antyromans narodowy”, stanowiący odmianę powieści sentymentalno-obyczajowej. Tutaj też rekonstruowany jest charakterystyczny dla tych utworów bohaterki, który Bednarczuk określa mianem „czerwonej Salome”. Owe „antywzory” kobiece zderzane są z wizerunkami kobiet kreślonymi z perspektywy pisarek prawicowych (Badowskiej, Januszkiewiczowej, Jabłonowskiej, Osieckiej-Chrzanowskiej i innych), w których zniwelowane zostało „czarne” wyobrażenie Sowietów i nastąpiła „dyferencjacja” postaci żeńskich. Większą ciekawość budziły tu romanse „polsko-polskie”, zaś przemoc fizyczna odgrywała mniejszą rolę niż przemoc duchowa. Bednarczuk dostrzega w prozie kobiet sympatyzujących z prawicą wpływ ideałów po­zytywistycznych, obecność postaci reformatorek i działaczek, nobilitację codzienności, umiaru i małych celów.

Dwa kolejne rozdziały książki są swoistymi portretami wybranych przez Autorkę pisarek. Szczególnie zaskakuje wybór bohaterki rozdziału III, można było się bowiem spodziewać, iż będzie nią któraś z pisarek cieszących się niekwestionowanym uznaniem tak wśród krytyki prawicowej, jak i współczesnych badaczy literatury, a więc na przykład Zofia Kossak, Kazimiera Iłłakowiczówna, Hanna Malewska, czy - to z racji jej popu­larności - Helena Mniszek. Tymczasem uwaga autorki kieruje się ku Stefanii Laudyn-Chrzanowskiej, pisarce zupełnie zapomnianej, nieznanej nawet, jak wynika i z pracy samej Moniki Bednarczuk, współczesnym, zwłaszcza w Polsce międzywojennej.

Powodem tego z pewnością był fakt, że urodzona w 1872 roku Laudyn-Chrzanowska należała do generacji, która debiutowała jeszcze w końcu XIX stulecia. Po wtóre wiele lat spędziła w Stanach Zjednoczonych, gdzie odegrała ważną rolę w życiu Polonii. Wreszcie - dokonania literackie Laudyn-Chrzanowskiej, aczkolwiek liczne, nie miały większej wartości artystycznej czy intelektualnej (Bednarczuk pisze o ich schematyzmie, pretensjonalności), a przy tym wiele jej książek ukazało się poza krajem. Nie budziły one zresztą chyba większego zainteresowania krytyki, także prawicowej. Monikę Bed­narczuk Laudyn-Chrzanowska interesuje jednak przede wszystkim jako przykład pisarki w pewnym sensie pogranicznej z punktu widzenia interesującej ją problematyki, dowo­dzącej też trudności przeprowadzania linii demarkacyjnych pomiędzy poszczególnymi wątkami w piśmiennictwie omawianych postaci. Biografia i dzieła Laudyn-Chrzanow­skiej pokazują dobrze, jak zmieniały się postawy pisarek w pierwszej połowie XX wieku, jak rozmaite czynniki sprzyjały takim ewolucjom i że możliwe było na przykład nie tylko przechodzenie od haseł emancypacji kobiet do konserwatyzmu, ale też niekiedy łączenie idei narodowej, judeofobicznej z protofeminizmem, czy reprezentowanie postawy „pa­triotycznego feminizmu”, charakterystycznego dla Polek na emigracji w USA, które choć konserwatywne, to były zdecydowanymi feministkami. Przykładem właśnie biografia intelektualna i literacka autorki Września, w której tekstach łączyły się chrześcijańska myśl społeczna z... socjalizmem, której jej tezy z lat 30. współbrzmiały z katastrofizmem młodego pokolenia i która np. krytykowała kolonializm.

Z kolei bohaterką obszernego rozdziału czwartego, moim zdaniem najciekawszego, jest Wanda Miłaszewska, pisarka w pełni reprezentatywna dla nurtu prawicowego w lite­raturze Dwudziestolecia międzywojennego, ceniona w nim, nagradzana, komentowana, publikująca w pismach prawicowych, a wreszcie - co tu może najistotniejsze - afirmująca w swoich licznych dziełach wartości, które Monika Bednarczuk uznaje za kluczo­we i typowe dla nurtu prawicowego. Nie tylko zresztą w Polsce, bo Autorka zestawia twórczość autorki Kacząt z pisarstwem Chestertona, co niejako nobilituje dokonania tej pierwszej, ale też dowodzi, iż interesujący Bednarczuk fenomen miał wymiar nie tylko polski, że mowa tu o zjawisku mającym często swe europejskie odpowiedniki. Równocześnie bardzo ciekawie i subtelnie pokazany zostaje przez Bednarczuk kobiecy wymiar pisarstwa Miłaszewskiej. Choć kilkakrotnie - w ślad za badaczami - Autorka podkreśla niską wartość artystyczną dorobku Miłaszewskiej, to przecież pokazuje, jak ciekawie łączyła ona konserwatyzm z wrażliwością na doświadczenie kobiece, jak da­leki od dogmatyzmu był jej patriotyzm, jak ważna dla niej była z ducha franciszkańska afirmacja codzienności i „śmieszności istot szarych, niedopasowanych do zmieniającego się świata”. Miłaszewska interesująco też np. opisywała „epopeję przedmiotów”, co nie przekreśla oczywistych słabości jej pisarstwa, np. natrętnego dydaktyzmu. Ważne oka­zuje się jednak zajrzyjdoksiegarni_120_test_120to, że świat Miłaszewskiej to świat kobiet i że zaskakująca jest obecność w tym pisarstwie wątków korespondujących z feministycznym konceptem arachnologii jako metafory twórczości kobiecej czy zbieżności z prozą Nałkowskiej. Oryginale są tu też motyw „Ciotki Polki” i staropanieństwa, trafna wydaje się wreszcie formuła „poetyki powściągliwości”, za pomocą której charakteryzowana jest twórczość Miłaszewskiej.

Jak pisze Monika Bednarczuk, jej książka nie ambicji całościowych, stanowi próbę przyjrzenia się pewnym aspektom interesującego ją zjawiska i tym samym zapełnienia pewnej luki w wiedzy na temat literatury Dwudziestolecia, luki, której istnienie uświa­domiło jej - nieco paradoksalnie - obcowanie z tekstami z nurtu Gender Studies oraz Womans Studies. Niewątpliwie jej książka w sposób bardzo interesujący, nowoczesny wspominaną lukę wypełnia. Zapewne też zainicjuje badania nad pisarkami, o których czasem ledwie tylko napomyka, bo dowodzi, że kobiety w II RP, w tym kobiety piszą­ce, nie były monolitem, a zarazem, że ich książki spotykały się niekiedy niejako ponad podziałami ideowymi.

Monika Bednarczuk, Kobiety w kręgu prawicy międzywojennej: idee, sylwetki, strategie pisarskie, Agencja Wydawnicza A Linea, Warszawa 2013.

Maciej Urbanowski

 

Tekst zotał opublikowany w 125 numerze Dwumiesięcznika ARCANA – zobacz TUTAJ

 

 

 


Ostatnie wiadomości z tego działu

Nowy (147) majowo-czerwcowy numer dwumiesięcznika Arcana!

Nowy 145-146 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Jan Olszewski o tym, że polskość to normalność

Nowy 144 numer dwumiesięcznika ARCANA!

Komentarze (1)
Twój nick:
Kod z obrazka:


TomasWojcik
02.05.2016 11:11
Otóż to! Trzeba odbijać lewicy tematy, które sobie przywłaszczyła.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wszystkie opinie są własnością piszących. Ponadto redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy wulgarnych lub nawołujących do nienawiści.

Wyszukiwarka

Reklama

Facebook


Wszystkie teksty zamieszczone na stronie są własnością Portalu ARCANA lub też autorów, którzy podpisani są pod artykułem.
Redakcja Portalu ARCANA zgadza się na przedruk zamieszczonych materiałów tylko pod warunkiem zamieszczenia informacji o źródle.
Nowa odsłona Portalu ARCANA powstała dzięki wsparciu Fundacji Banku Zachodniego WBK.